Lord bez kończyn i skandalistki z wyższych sfer czyli z wizytą w Borris House

Kto mnie czyta od jakiegoś czasu to wie że uwielbiam zwiedzać zamki i posiadłości w Irlandii. Nie tyle nawet dla pięknej architektury czy wnętrz ale historii ich mieszkańców. Nawet najbardziej wydawałoby się niepozorne domy kryją wiele ciekawych opowieści, a niektóre są też nawiedzane przez duchy 😉

W poprzednią niedzielę zajechałam do Borris House który jest zaledwie 40 minut jazdy samochodem od mojego miasteczka. Dom i przylegającą kaplicę zwiedza się tylko z przewodnikiem a dostępność i godziny należy wcześniej sprawdzić na stronie internetowej. Zawsze smuci mnie to jak niewiele osób interesują takie atrakcje – tym razem byłam tylko ja z C. Bilet kosztuje 10 euro od osoby a tour trwa około godziny i jest naprawdę warty swej ceny.

Borris House

Wyjątkowość tej posiadłości polega na tym że jej właściciele wywodzą się od królów irlandzkiej prowincji Leinster – McMurrough-Kavanagh. Ale to nie wszystko – podobno ich przodkiem jest Feius Farsaid, król Scytii (obecne tereny Ukrainy) urodzony w 2348 p.n.e i żyjący w czasach kiedy powstała wieża Babel. Kiedyś rodzina ta posiadała 40.000 akrów w okolicy, teraz tylko 600. Sam dom był niegdyś zamkiem obronnym ale kilka razy go przebudowywano i rozbudowywano, obecny kształt zawdzięcza znacznym zmianom w XVIII wieku. Jedynie piwnice sa wciąż oryginalne. Nad wejściem głównym można zobaczyć herb rodziny i motto wyjątkowo w języku irlandzkim a nie po łacinie (by podkreślić pochodzenie) – Siochain agus Fairsinge: po angielsku peace and plenty czyli pokój i mnogość.

Pani przewodnik wita nas przed wejściem i zwraca uwagę na szczegóły budynku – np na dziwne wykończenia dachu które niczemu nie służą oraz rozmaity kształt okien, co ma symbolizować zmiany jakim podlegał dom przez stulecia. Niektóre z okien to fałszywki i są tylko po to by zachować symetrię. Tak samo jak niektóre drzwi w środku – niby są dwie pary po obu stronach ale jedne są prawdziwe – też o symetrię chodzi. W środku dla zwiedzających udostępniono tylko kilka pokoi bo w końcu to dom rodzinny i zamieszkany, nie można też robić zdjęć. Po otwarciu wejściowych drzwi uderza po oczach przepiękna ornamentyka, zwłaszcza sufitów. Dlaczego to głównie sufity tak pięknie wykańczano? Przecież w górę nie patrzy się aż tak często 🙂 W przeciwieństwie do niektórych historcznych domow które odwiedziłam, np Dunsany Castle, Borris House jest bardzo zadbany i wygląda jak świeżutko odremontowany. Nie znajdziemy tam przetartych dywanów ani rozwalonych sof (ku sprawiedliwości czasem te dywany i zużyte meble są reliktami z dawnych wieków i celowo się ich nie wymienia, jak w Curraghmore Castle) Część oryginalnego wyposażenia rozeszła się po innych domach, jako np prezenty z okazji ślubów. Ale dużo zostało lub wynaleziono je na aukcjach. Na przykład ogromny okrągły dywan w holu który został wypatrzony cudem w Anglii – dokładnie odzwierciedla wzór na suficie i kolory ścian, aż wierzyć się nie chce że nie został specjalnie wykonany dla tego domu.

Z pokoi które zwiedzamy, między innymi gabinetu dla panów, saloniku dla pań, biblioteki i jadalni, rozciągają się przepiękne widoki na zielone tereny i góry. Pani przewodnik wskazuje na ciekawostki np na pozostałości po dawnym systemie ogrzewania (w ścianach przeprowadzono rury przez które kierowano ciepłe powietrze z kuchni) oraz przejścia między pokojami o dziwnych kształtach, powstałe poprzez zaokrąglenie pomieszczeń na rogach bo pańswto nie lubili równych kątów. W XVII wieku panowała dziwna moda – kiedy państwo i nierzadko ich goście obiadowali, za oknami gromadził się tłumek mieszkańców wioski i ich obserwował. Nie było Pudelka jak teraz więc ploteczki kto był z kim i jak ubrany roznoszono w taki sposób. W jadalni znajdują się portrety rodzinne i możemy wysłuchać historii o najciekawszych ich członkach.

Oprócz oczywiście wspomnianego Feiusa jednym z najbardziej znanych jest Art McMurrogh Kavanagh (po irlandzku Art Óg Mac Murchadha Caomhánach) król który rądził prowincją Leinster przez 42 lata, aż do swojej śmierci w 1417 roku.

Ale barwniejsi są inni, np lady Harriet Kavanagh, druga żona Thomasa Kavanagh która sprowadziła się do dworu w 1825 i swoje rządy zaczęła od zmiany kaplicy z katolickiej na protestancką, jako protestanka oczywiście. Zresztą rodzina wiele razy zmieniała religię z protestantyzmu na katolicyzm i odwrotnie, zależnie od tego jaki układ gwarantował im układy i pomyślność w interesach. Podobno Harriet wyniosła z kaplicy figurę Matki Boskiej i zakopała ją własnoręcznie w ogrodzie bo katolicka służba stanowczo odmówiła tej pracy. Wg tejże służby spotkała ją za to kara bo na czworo dzieci jakie urodziła, jedno nie miało rąk i nóg (tylko część ramion za łokcie i nogi za kolana).

W podobnych przypadkach takie dzieci oddawano na wychowanie na wieś by się ich pozbyć, ale lady Harriet postanowiła że kaleki syn Arthur będzie traktowany tak samo jak rodzeństwo i że zapewni mu takie samo wykształcenie. Chłopczyk, a pózniej młodzieniec i dorosły mężczyzna miał specjalnie skonstruowane siodło by jeździć konno, a po odpięciu siodło mogło być przytroczone do pleców rosłego służącego który nosił Arthura. Pisał trzymając pióro w ustach i pomagając sobie szczątkowymi ramionami. Okazał się być bardzo zdolny i inteligentny.

Matka zabierała go i resztę rodzeństwa w dalekie podróże, między innymi do Ziemi Świętej, Konstantynopolu i na wyspy greckie, była pierwszą Irlandką odwiedzającą Egipt. Przywiozła stamtąd niezła kolekcję artefaktów którą poźniej rodzina przekazała do muzeum w Dublinie. Mąż tymczasem zajmował się majątkiem oraz pomocą dla lokalnej ludności budując szkoły (zarówno katolickie jak i protestanckie) szpital i rożne budynki użyteczności publicznej do dziś stojące w miasteczku. Po ukończeniu edukacji synowie – razem z Arthurem – udali się w podróż już bez matki, i nie do jakiejś Wenecji czy Florencji jak inni młodzi arystokraci w tamtych czasach, ale do Rosji i Indii. Gdzieś po dordze zostali porwani i uwięzieni przez zbójników którzy zamknęli Arthura w klatce i pokazywali gawiedzi za pieniądze – na szczęście któs ich wyratował. Arthura zafascynowały Indie i postanowił tam pozostać na stałe, na co mama powiedziała że czemu nie ale tego fundować nie będzie. Syn zatrudnił się więc gdzieś jako urzędnik i postawił na swoim.

Niestety los postanowił inaczej – niespodziewanie bracia i ojciec Arthura zmarli i ten został, chcąc nie chcąc, dziedzicem. Wrócił więc do domu a było to po klęsce głodu i choć majątek rodziny i okoliczni mieszkańcy nie ucierpieli aż tak jak w innych hrabstwach, to jednak w kasą było dość nieciekawie. Warto tu wspomniec o tym że podczas kryzysu lady Harriet założyła przedsiębiorstwo produkujące koronki po to by dać pracę a więc i zarobki kobietom. Lady sama projektowała i reklamowała wyroby, i osiągnęła duży sukces w ich sprzedaży – kupowały je nawet koronowane głowy.

Arthur ostro wziął się do pracy i modernizacji majątku, zaangażował się w budowę linii kolejowej co przyczyniło się do rozwoju okolicy. Nic tak nie pomaga w inwestowaniu jak posażna żona więc lord poprosił o rękę kuzynkę Mary Frances Forde-Leathley. Mimo swej ułomności Arthur był bardzo dobrą partią głównie ze względu na swe nazwisko i pochodzenie z królewskiego rodu. Panna mu sprzyjała, jej jedynym problemem była obawa że ich dzieci mogłyby odziedziczyć kalectwo narzeczonego. Ten zapakował ją więc do powozu i obwiózł po okolicznych wioskach, wskazując na niektóre z dzieci które spłodził z wieśniaczkami i które były jak najbardziej zdrowe. Istotnie, para miała potem siedmioro zdrowego potomstwa.

Arthur resztę życia spędził na pomnażaniu majątku i polityce, był członkiem parlamentu reprezentującym Irlandię w Wielkiej Brytanii. Podrożował do Londynu tam i z powrotem, wciąż noszony na barana przez służbę. Niestety jego popularność spadła kiedy zaczęto przeprowadzać reformy mające pozbawić władzy tzw landlordów i dać chłopom ziemie na własność. Arthur był wielkim zwolennikiem starego systemu a swą powinność jako landlorda traktował bardzo poważnie – uważał że jego obowiązkiem jest szeroko rozumiana opieka nad tymi którzy odpłatnie uprawiają jego ziemie. Zmarł mając 58 lat dokładnie w Boże Narodzenie.

A teraz wyobraźcie sobie skandal lesbijski w XVIII w Irlandii…jego bohaterki są powiązane z Borris House i jego mieszkańcami. Otoż rodzina Kavanagh w 1778 roku wzięła pod swe skrzydła siostrę żony ówczesnego lorda, pannę Eleanor Butler. Eleanor była 39-letnią niezamężną kobietą kiedy poznała Sarah Ponsonby, sierotę wychowywaną w okolicy przez zamożną arystokratyczną rodzinę. Żona pana domu była schorowana i mężczyzna czynił awanse swej wychowanicy, dając do zrozumienia że chętnie widziałby ją jako swą drugą małżonkę kiedy pierwsza odejdzie na łono Abrahama.

Panie zakochały się w sobie i dały nogę przebrane w męskie ubrania, niestety ucieczka nie udała się i Eleanor została powierzona rodzinie Kavanagh dopóki skandal nie ucichnie. Kiedy dowiedziała się że postanowiono oddać ją do zakonu, uciekła ponownie i tym razem obu paniom udało się wymknąć do Walii a konkretnie do Llangollen gdzie wspólnie zamieszkiwały aż do śmierci. Były celebrytkami odwiedzanymi przez znanych poetów i pisarzy, między innymi Lorda Byrona i Waltera Scotta. Król Jerzy III przyznał im pensję pod wpływem swej żony która była pod wrażeniem odwagi pań. Oczywiście ich własne rodziny odcieły je od pieniędzy.

Obecni właściciele Borris House to Morgan i Sara Kavanagh, którzy przyznają że utrzymanie domiszcza kosztuje 250.000 tysięcy euro rocznie. Kiedyś mieli plan by przekształcić go na hotel, ale jednak zwyciężyla chęć zachowania dworu takiego jakim jest dla potomnych, ale też dla narodu irlandzkiego. Dla podreperowania budżetu organizuje się tam wesela – wg pani przewodnik całkiem sporo – a weselnicy mogą wynająć 11 pokoi gościnnych.

O irlandzkich domach i zamkach pisałam tu:

Curraghmore Castle

Lissadell

Lismore Castle

Dunsany Castle

Charleville Castle

Loftus Hall

Belvedere

Huntington Castle

Altamont

Russborough Castle

Wells House

Castletown House

Emo Court

Tullynally

6 uwag do wpisu “Lord bez kończyn i skandalistki z wyższych sfer czyli z wizytą w Borris House

  1. Tessa

    Czego tu nie ma:) I seks, skandale, królewskie rody, choroby, intrygi, powikłania rodzinne, nazwy i nazwizka…dodać jednego smoka, białego konia , „The Rain is coming ” i GoT jak malowany;)

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.