Coronavirus czyli jak rozpętano największą plagę ostatnich lat.

O ile nie wybudziliście się właśnie ze śpiączki albo nie wróciliście z jakiegoś bardzo restrykcyjnego zakonu odgrodzonego od wszelkich wieści ze świata to jesteście świadomi globalnej paniki z powodu wirusa COVID 19 czyli Coronavirusa. Na dzień dzisiejszy zanotowano ponad 84.000 zachorowań zakończonych zgonem prawie 3000 osób, głównie w Chinach, Korei Południowej i niestety we Włoszech …

Czytaj dalej Coronavirus czyli jak rozpętano największą plagę ostatnich lat.

Przemyślenia po wizycie w Kraju Przodków

Spędziłam 3 noce i dwa i pół dnia w Kraju Przodków, a konkretnie w Katowicach. Jeżdżę tam regularnie raz na rok na kontrolę dentystyczną i powoli przyzwyczajam się do Rzeźni czyli lotniska w Pyrzowicach, do tego że panie w kiosku nie mają wydać (tym razem płaciłam głównie telefonem) oraz do tego jakie to miasto jest …

Czytaj dalej Przemyślenia po wizycie w Kraju Przodków

Muzeum – Teatr Dali i Besalu czyli pożegnanie z Katalonią

Wizyta w Gironie oraz w muzeum Dali w Figueres zaplanowana została jako prezent urodzinowy dla C. (43 lata, jeszcze ledwo na gwarancji 😉 Zazwyczaj staram się byśmy gdzieś wyjeżdżali - w ten sposób i on ma przyjemność z prezentu i ja - wilk syty i owca cała. C. bardzo lubi twórczość Dalego i ogólnie jest …

Czytaj dalej Muzeum – Teatr Dali i Besalu czyli pożegnanie z Katalonią

Girona – niedoceniana piękność w cieniu Barcelony

Girona długo pozostawała w cieniu sąsiedniej sławnej Barcelony. Lotnisko w Gironie służyło - i służy - jako tani sposób by dostać się do stolicy Katalonii która oddalona jest niecałe 40 min jazdy pociągiem. Tak jak urocze Bergamo pomijane jest na korzyść Mediolanu czy Treviso jest tylko przystankiem do Wenecji. Ale kiedy Gra o Tron stała …

Czytaj dalej Girona – niedoceniana piękność w cieniu Barcelony

„Catalonia is not Spain”

20 kilka lat temu, kiedy nie było tanich lotów, facebooka, smartfonów i wszelakich udogodnień pozwalających na dostęp do powszechnej informacji i do sprawnego, szybkiego podróżowania, tłukłam się 40 godzin autokarem do Katalonii a konkretnie do Sitges. Jeszcze z pierwszym mężem. W każdym kraju obowiązywała inna waluta, o kartach kredytowych nikt nie śnił więc trzeba było …

Czytaj dalej „Catalonia is not Spain”