Poznań – wstęp

Już kiedyś byłam w Poznaniu i to chyba ze dwa razy. Za mojego pierwszego życia, tom pierwszy 😉 Jeździłam na mecze bokserskie jako kibic drużyny z mojego miasta. Bardzo mi się podobał jeden zawodnik, ale był zajęty. Wyszłam za mąż za jego kolegę, potem okazało się, że oboje się sobie podobaliśmy, ale on nic z tym nie zrobił, bo nie chciał „wchodzić w drogę” przyjacielowi, a ja nie sądziłam, żeby był zainteresowany. Tak czy siak, już bardzo dawno temu straciłam kontakt z tamtym towarzystwem ale ostatnio, przez portal poświęcony miastu, gdzie się urodziłam, odnalazłam kogoś, kto miał w tamtych czasach kilkanaście lat i brata boksera, też mojego kolegę. Pamięta mnie z meczy i wyjazdów, trenuje teraz dziewczyny. Oczywiście zapytałam o tamtego mężczyznę i dowiedziałam się, że już jakiś czas temu zmarł, po długiej i ciężkiej chorobie. Odszukałam artykuły w prasie. Przykre. Ale wracając do Poznania – dużo nie zapamiętałam, więc po ponad 30stu latach jechałam tam bez żadnych wspomnień.

Miałam tam spędzić dwie noce i jeden pełny dzień, ale trochę pracowo się inaczej ułożyło i w końcu byłam trzy noce i dwa pełne dni. Mieszkanie, które zarezerwowałam, nie było dostępne na dodatkową noc, więc znalazłam bardzo tani, pojedynczy pokój ale w samym centrum starego miasta, dosłownie minutę drogi od kolejnej miejscówki. Tylko 34 euro. Niespecjalnie zależało mi na standardzie, ale mieszkanko polecam, jak ktoś szuka czegoś budżetowego. Bardzo czyste, łazienka nówka, cichutko, dobre cherbatki i kawki, ciasteczko z wróżbą na łóżku 🙂 Łatwy check in – byłam późno więc dostałam bardzo dokładną instrukcję jak znaleźć klucz. Rano zostawiłam bagaż na recepcji i ruszyłam w miasto. Chętnie bym się tam zatrzymała jeszcze raz, gdybym była w Poznaniu.

Drugie miejsce kosztowało 120 euro za dwie noce, więc też niewiele. Zrobiłam rezerwację jakiś czas temu i specjalnie nie pamiętałam, jak wyglądało. Toteż zdziwiłam się, kiedy weszłam do czegoś, co wyglądało jak korytarz, z którego się wchodzi do zarezerwowanego pokoju, a to była już część mieszkania. Duże, ładne, z ogromnymi oknami, kuchnią, balkonem, osobną sypialnią. Było jakby luksusowo 😉 Jedyne co, to światło nad lustrem w łazience nie działało. Przy okazji – jakbyście chcieli sobie rąbnąć czarną armaturę, to nie polecam. Wygląda ładnie, jak się jej nie używa. A jeszcze odnośnie pierwszej lokalizacji – na ulicy było z sześć zakładów pogrzebowych i jeden z odzieżą żałobną. Bardzo to było dziwne 😉

W poniedziałek i wtorek, w Juracie, było dość chłodno. W środę w Olsztynie cieplej, a w Poznaniu to wiosna pełną gębą. Szłam z dworca koło 22giej i czuć ją było. Nocą stare miasto zaprezentowało się bardzo dobrze. Oświetlone, pełne knajpek ze stolikami na zewnątrz, tu jakiś grajek, tam jakiś artysta. W środku tygodnia, życie wre. No i oczywiście Drunk Cherry, czyli Pijana Wiśnia, moja ulubiona miejscówka. Jeśli jest Pijana Wiśnia, znaczy się – jest dobrze. Nie zaplanowałam swojego pobytu jakoś specjalnie, tym bardziej, że dopiero w ostatniej chwili wpadł mi ten dodatkowy dzień. Ale poszłam do teatru na sztukę Wyjście awaryjne, z podstarzałym nieco Darkiem Kordkiem, Olgą Borys, Edytą Herbuś i innymi aktorami, których nie znam za dobrze. Sztuka naprawdę zabawna i świetnie zagrana. Jeden z panów biegał nago po scenie (ładne ciało i tyłek) ale tyłem do widowni. Ale jak wracałam, to jedna z pań, które mijałam, mówiła do koleżanki: dobrze, że zapłaciłyśmy za pierwszy rząd, wszystko było mu widać. No nic. Ale jakby ktoś się wybierał a chciał widzieć wszystko, to pierwsze rzędy 🙂

Poszłam, a jakże, do cudownej kociej kawiarni, która jest dosłownie pod budynkiem, gdzie był teatr (Kino teatr Apollo, gdzie zresztą debiutował na scenie Eugeniusz Bodo). Jeden kotek rozsiadł się na mnie i było mi naprawdę przykro go zostawić. Ludzie, którzy przychodzą do takich miejsc, są bardzo sympatyczni i rozmowni. Wiadomo – kociarze. W następnym wpisie opowiem trochę o historii, ale głównie anegdotycznie, żeby nie zanudzać. Suche fakty możecie sobie znaleźć na wikipedii 😉

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.