Londyn po raz… nie wiem który ;)

Cokolwiek by nie mówić o Londynie - na pewno jest tam co robić, niezależnie od pogody. Ilość przeróżnych atrakcji i muzeów jest ogromna, a ciągle przybywa nowych. Jest to też dobra baza do jedniodniowych wypadów do mniejszych miast w okolicy. Ponieważ lot trwa maksymalnie 50 min, powoli zaczynam myśleć o tym mieście jako o alternatywie …

Czytaj dalej Londyn po raz… nie wiem który 😉

O londyńskim hotelu

W Londynie, gdzie spędziłam cztery dni w przedłużony Patrykowy weekend, było słonecznie, z lazurowym niebem w dzień i ogromnym księżycem w nocy, który w piątek był praktycznie pomarańczowy. Niestety, nie mogłam zrobić mu porządnego zdjęcia telefonem. Mimo kolejnej tury zastraszania wirusem, nikt już nie wydaje się nim przejmować. Mamy teraz inne problemy na głowie, choćby …

Czytaj dalej O londyńskim hotelu

Słowo na niedzielę

Mój blog nie jest blogiem politycznym ani społecznym, rzadko piszę o wojnach, katastrofach, strajkach i tym podobnych wydarzeniach. Nie chcę więc pisać o toczącej się obecnie wojnie, choć to, co się dzieje na Ukrainie, jest przerażające i ma na moje nastroje bardzo duży wpływ. Każdy reaguje na smutne i katastroficzne w skutkach wydarzenia tak, jak …

Czytaj dalej Słowo na niedzielę

Wielka wizja prowincjonalnego księdza

Zanim tekst oficjalny, jest tekst nieoficjalny. Powiem tylko: #jebacputina #niedlawojny #solidarnizukraina A teraz post: Lata między 1980 a 1990 rokiem to był trudny dla Irlandii okres. Kraj był w głębokiej recesji i bezrobociu, a skorumpowany rząd (który z reguły nie przetrwał roku i był wybierany ponownie) nie pomagał, nabierając pożyczek skąd się dało i wprowadzając …

Czytaj dalej Wielka wizja prowincjonalnego księdza