Słowo na niedzielę

Mój blog nie jest blogiem politycznym ani społecznym, rzadko piszę o wojnach, katastrofach, strajkach i tym podobnych wydarzeniach. Nie chcę więc pisać o toczącej się obecnie wojnie, choć to, co się dzieje na Ukrainie, jest przerażające i ma na moje nastroje bardzo duży wpływ. Każdy reaguje na smutne i katastroficzne w skutkach wydarzenia tak, jak uważa. I jeśli ktoś nie przyodział swoich profilowych zdjęć na social media w ukraińskie flagi, ani nie dzieli się tysiącem linków pokazujących ludzki dramat, to nie znaczy, że ma to w dupie i sytuację ignoruje.

Zauważyłam w internecie trend, polegający na potępianiu tych, którzy ośmielają się prowadzić teraz normalne życie, jeździć na wczasy czy pozować z uśmiechem do zdjęć. „Jak możesz wrzucać zdjęcia z wakacji, jak tyle ludzi cierpi?” „Ja płaczę od tygodnia, a inni jakby nigdy nic z dziećmi na plac zabaw” „Ludzie zachowują się, jakby się nic nie działo” i tak dalej.

Na stronie fejsbukowej bloga o Italii przeczytałam wpis, gdzie autorka nie może zrozumieć tego, jak inni mogą się bawić podczas karnawału w Wenecji. Ona sama poszła do kościoła się pomodlić. W komentarzach pełne poparcie, a do tego głosy: takie imprezy powinny być odwołane! O tak, jasne. Najlepszą metodą na protest przeciw wojnie jest pozbawienie ludzi pracy. Ci, którzy chcą odwołania karnawału, parady na Św Patryka czy koncertów, nie muszą się pewnie przejmować tym, czy na ich konto wpłynie wypłata i w jakiej wysokości, bo pewnie nie pracują w sektorze turystycznym. Nie interesuje ich, że sprzedawcy pamiątek, pokojówki hotelowe, kelnerzy, właściciele B&B czy hoteli i restauracji, ledwo zipiący po dwuletniej pandemii, stracą długo oczekiwane dochody. A żeby pomóc finansowo Ukrainie, co wiele ludzi robi, trzeba mieć pieniądze. Trzeba pracować i zarabiać.

I mam taką wiadomość – to, że zamkniemy się w domach i będziemy płakać, w niczym nikomu nie pomoże. Tak jak nikomu nie pomoże oflagowanie profilu i dosrywanie innym, że nie cierpią i nie płaczą publicznie. Chodzenie na protesty też nie pomoże. Wojna w Ukrainie to nie jest jedyny konflikt zbrojny, który się teraz toczy, a przed nim było wiele innych. Co dzień na świecie dzieje się coś strasznego. Mniejsze lub większe kataklizmy, wojny, morderstwa, pożary na masową skalę, terroryzm. Czy to oznacza, że mamy się przestać śmiać i być szczęśliwymi? Ja bym raczej powiedziała, że wręcz przeciwnie. Cieszmy się, póki możemy. Życie jest krótkie, a do tego może być skrócone, gdy jakiś szurnięty złol naciśnie na przycisk i będzie wielkie bum.

To, że oglądam dziś komedię, idę na spacer, bo piękny dzień a niedługo jadę na krótki urlop do Londynu nie znaczy, że jestem głupia, bo nie rozumię, jakie konsekwencje ta wojna wszystkim przyniesie, że jestem bez serca, bo nie leżę i nie ryczę, albo że mam wyjebane, bo w końcu ważne jest to, że mnie jest dobrze i to nie ja przed bombami uciekam. I nie będę zamieszczać linków na fejsie, bo o sytuacji na Ukrainie piszą wszyscy, więc ja nie muszę nikogo o niczym informować. Nie będę też pisać na blogu o tym, jak pomóc, bo wystarczy wpisać w google pomoc dla Ukrainy i już każdy ma dostęp do informacji. Nie będę się też wymądrzać na tematy polityczne, bo nie mam odpowiednego wykształcenia, wiedzy i przygotowania.

I jak jedna ze znanych i popularnych blogerek, nie będę się pytać: czy mogę napisać coś o czymś innym niż wojna? Czy wolno mi teraz pisać o Oskarach? Ja wiem, że są ludzie, którzy wolą teraz odsunąć się od wszystkiego, nic nie czytać, o niczym nie pisać, modlić się. I dobrze. Ale są tacy, którzy chcą żyć w miarę normalnie i wciąż znajdują wkoło rzeczy sprawiające im radość. I też dobrze. Zamiast takie osoby atakować w sieci, wpłać coś dla potrzebujących. Jeśli nie chcesz czytać o oskarach czy czerwonym dywanie, nie czytaj, ale nie krytykuj tych, którzy chcą.

Miałam nie pisać o wojnie, ale jednak napiszę na koniec. Pracuję z Rosjanką, kobietą w moim wieku, która w Irlandii jest już ponad 20 lat. Dopiero jako dorosła osoba dowiedziała się, że rodzinę cara Romanowa zabili rewolucjoniści. W szkole uczyła się, że zostali oni wypuszczeni i ślad po nich zaginął. Potem zaczęła grzebać w książkach i internecie, żeby poznać prawdę o innych historycznych wydarzeniach, które do tej pory w Rosji są przedstawiane inaczej. Mimo to nawet ona mówiła nam do niedawna, że nasze i europejskie media nie piszą prawdy, bo jej mama w Rosji w ich telewizji widzi, jak Putin mówi, że on wcale nikogo nie zamierza atakować. Że żadnej wojny nie będzie. A Rosja jak już to tylko chce pomóc Rosjanom w Donbasie, którzy są tam prześladowani.

Teraz otworzyły się jej oczy i z przerażeniem obserwuje, jak rozwija się sytuacja. Tymczasem jej mama jest przekonana, że wojna z Ukrainą to jest antyrosyjska propaganda. No, ale jej mama jest tam na miejscu. A inna moja znajoma, Estonka, która tu mieszka już około 15 lat, wywaliła sobie na fejsbukowy profil rosyjską flagę jako cover photo i rosyjska flagę na zdjęcie profilowe i otwarcie cieszy się, że Rosja oswabadza Ukrainę. Dodam, że to już była znajoma oczywiście.

Rosjanie od wieków (z małymi może przerwami) byli trzymani za pysk i w kraju rządzono siłą i strachem. Do tego ludzie są mamieni propagandą, kłamstwami i mają wyprane mózgi. Ci, co wiedzą jak sprawy wyglądają i chcą protestować, są zamykani do więzień. Więc reszta się albo boi i siedzi cicho, albo wierzy w propagandę. Nie sądzę, że sankcje spowodują, iż szaraczki wyjdą na ulicę i się zbuntują. Tam bieda już i tak jest, a jak trzeba będzie, to się zacznie zupę na skórce z chleba gotować. Żołnierze rosyjscy jak kiedyś sieli panikę (babcia mi zawsze mówiła, że Niemiec to Niemiec, Ruskich się mam bać) bo gdzie nie przeszli tam niszczyli, grabili, mordowali i gwałcili, tak to dalej robią. I wiecie co, wcale mi nie żal tych „biednych” rosyjskich żołnierzy, co to ponoć nic nie wiedzą, wykonują tylko rozkazy, nie zdają sobie sprawy, że cywili mordują… Płaczą, jak się muszą poddać, z mamusią rozmawiają… No kurwa, można nie wiedzieć co jest grane, jak się zaczyna atak, ale chyba można rozpoznać, czy się strzela do uciekających cywili z kobietami i dziećmi, czy się atakuje szpitale i szkoły, czy czołgi.

Jak już mówiłam, nie jestem żadnym ekspertem od wojen i polityki, więc się nie chcę wymądrzać. Proszę Wszechświat, żeby to się jak najszybciej skończyło, dobrze dla Ukrainy oczywiście. Chcę, żeby zbrodniarz wojenny Putin, dyktator i Hitler XXI wieku, poniósł karę i żeby Rosja zapłaciła za odbudowanie zniszczeń. Moja własna opymistyczna teoria jest taka, że ktoś Putina wyeliminuje. Ktoś, komu jego polityka zagraża, choćby rosyjscy oligarchowie.

Wszystko kiedyś mija i sytuacja się zawsze w końcu normalizuje. Niedawno pisałam, że już mam w swoim „życiowym” CV komunę, stan wojenny, januszowy kapitalizm, walkę z przepisami i urzędem skarbowym w Polsce,, kiedy prowadziłam własny biznes, recesję w Irlandii, brexit, pandemię. No to dojdzie i wojna, na szczęście nie w moim kraju. Na szczęście, bo nikt nie jest bezpieczny, dopóki wszyscy nie są bezpieczni. Nie dobijajmy się nawzajem wytykaniem sobie, jak kto to przeżywa i jak reaguje. Myślmy pozytywnie, wysyłajmy pozytywną energię do Wszechświata, pomagajmy Ukrainie i uchodźcom, jak możemy. To moje słowo na niedzielę.

18 uwag do wpisu “Słowo na niedzielę

  1. Bardzo dobrze napisane, właściwie mogę podpisać się pod każdym niemal słowem. Z tym, że ja dziś najpierw poszłam do Kościoła, gdzie modliłam się o pokój a potem byliśmy na placu zabaw …Z tym, że ani nikomu modlić się nie narzucam ani nie sypać popiołem. Każdy przeżywa jak umie, nie każdy ma komfort psychiczny zaszycia się w domu. Ma się też w domu dziecko, którego gros dzieciństwa przypadło na pandemię a obecnie wojnę u sąsiada i też muszę dbać o kondycję psychiczną i swoją i dziecka. Pozdrawiam.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Ja dzis sadzę pierwsze kwiatki na trasie, jest ładna pogoda, eiec tez spacer i kawa bedzie w kawiarni. Godpodarka dostala po dupie przez ostatnie 2 lata, a teraz dostanie jeszcze bardziej, więc trzeba ją nakręcać. Także dla tych milionów uchodźców, którzy tu przybywaja.
    I tak, życie jest krotkie, a nikomu nie pomoże, jeśli bedziemy ze wszystkich przyjemnosci rezygnowac. Wystarczy zrezygnowac z ruskich produktow;)
    Ja sie staram pomagac, ile moge, ale musze też zadbac o własną psychike i konto. Bo ze slabym jednym i drugim, to zadna pomoc, szczegolnie na dluusza metę.
    Ale jak sie to putinowskie kurestwo skonczy, to chce pojechac do Ukrainy na urlop. Mysle, ze to bedzie jedna z form pomocy, której beda potrzebowac.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Agnes

    Moi dziadkowie mieli nie tylko okazje uciekac przed niemcami, rosjanami ale tez przed ukraincami. Tak mieszkali pod Lwowem wiosce z roznymi nacjami i jedna z nich dolaczyla do rosjan. Drzwi swiata wtedy byly zamkniete. Bo social media nie istnialy a polacy sa przewrazliwieni i to nie mozliwe aby obozy istnialy i dzialy sie takie rzeczy. Poza tym co tam mozna rozporzadzac nie swoim terenem w ramach spokoju na swiecie.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Zeżarło mi komentarz😡, ale nic to, klepię drugi💪.
    Otóż: zgadzam się z Marysią S.: mądry i potrzebny wpis i ja również pod każdym zdaniem mogłabym się podpisać.
    Rozumiem, że wojna na Ukrainie nie jest wydarzeniem wpływającym pozytywnie na nasz komfort, ALE nie znaczy to, że s jej obliczu zostaje nam tylko smutek i marazm. A jeśli, o czym często gadamy w pracy, TERAZ WKASNIE jest czas, który za rok będziemy wspominać z rozrzewnieniem BO WTEEEDY TO JESZCZE BYŁ SPOOOKÓJ? Nam się, póki co, nic strasznego nie dzieje. Rozumiem, że litr 95tki za 7 zyla może wkuriwć🤦‍♀️🤯, ale generalnie wszystko gra i funkcjonuje bez zarzutu (na ile to jest w naszym kraju możliwe, ale do tego był czas przywyknąć🤪).
    Nie wiem jak się wszystko potoczy, więc żyje i cieszę się swoim życiem jak mogę: robię remont, rozwodzę się, chodzę do kina i znów zapisałam się na nocny górski maraton, więc do tego jeszcze biegam. Bo mogę😁.
    Mam bliską kumpelkę w moim wieku, której 1 czerwca pękł tętniak w mózgu. 2 miechy byla nieprzytomna, wybudziła się, jest rehabilitowana, ale leży. Ma 15-letnią córkę.
    Ile razy w moim mózgu zbiera się chęć do zrzędzenia, myślę sobie o niej. MI jest ciężko??? Mam 2 ręce, jestem zdrowa, mam pracę, do roboty!
    Będzie dobrze, tego się trzymam i wszystkim serdecznie polecam tego się złapać🙂.

    Polubienie

  5. Wojna na Ukrainie mnie dotyczy, ponieważ jest za naszą miedzą, to nie jest tak, że jestem Matką Teresą (która zresztą sama też nie była Matką Teresą) i obchodzi mnie każda wojna. Natomiast w temacie czynów lub prowadzenia bloga, każdy robi co chce i pisze o czym chce. A skoro każdy robi co chce, tzn. że nie muszę czytać blogów, które nie piszą tego, co mnie w danym momencie interesuje, ani utrzymywać kontaktu z ludźmi, których styl życia nie pasuje do mojego. To są takie dość proste rzeczy, wszyscy jesteśmy wolni. O ile rozumiem, że można zwrócić na blogowisku uwagę komuś, gdy kłamie, przeinacza fakty, to nagabywanie innych osób w temacie co obyczajowo uchodzi, a co nie uchodzi jest dla mnie niepojęte. Ta wojna też minie, oby szybko. Poza tym Fiutin powinien umrzeć 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mnie ta wojna dotyczy z czysto ludzkiego powodu – juz to chyba raz pisalam, ale moja babcia mi czesto mowila, ze ma nadzieje ze nigdy nie bede musiala uciekac z wlasnego domu przed bombami. Naiwnie myslalam, ze takie rzeczy w Europie sie wiecej nie wydarza. Nie godze sie z tym, zeby to Rosji uszlo na sucho. Sprawiedliwosc musi wygrac. Ukraina musi przetrwac. Rosja to byl I jest wrzod na mapie Europy, w sensie kontynentu oczywiscie.

      Polubione przez 1 osoba

  6. M

    Zgadzam sie z tym co napisalas. Jedna rzecz, ktora mozna dodac to dziwne zbiorki na rzecz uchodzcow. U mnie np. jakis gosc dal lozko do przewiezienia dla Ukraincow…..FFS na serio,albo ostatnio widzialam m.in tayto crisps , ktore beda wiezione przez cala Europe,zeby je dostarczyc Ukraincom. Zbiorka jedzenia/lozek/starych ciuchow w Ire nie ma dla mnie zadnego sensu. Jest wiele instutucji , ktore doskonale wiedza czego potrzebuje Ukrainie, uchodzcom i zamiast jezdzic przez pol Europy lepiej im wplacic na konta. Lepiej zeby te firmy kurierskie przelaly kase organizacjom charytatywnym niz wydawac kupe kasy na transport. Poza tym czesc ludzi traktuje to jak czyszczenie szafy i daja stare ciuchy…no sorry, traktujmy tych ludzi z godnoscia!, okej to tyle ode mnie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.