Moja wizyta w Cambridge została zorganizowana bardzo spontanicznie. Nie brałam żadnego dnia wolnego, leciałam po pracy w piątek z plecaczkiem, wracałam w niedzielę wieczorem. W biurze mój tryb życia, a więc przeróżne wypady tu i tam, zawsze budzą uczucie zaskoczenia i lekkiej - sympatycznej - zazdrości. Mój GM, udupiony ojciec czwórki dzieci, w dzień mojego …
Czytaj dalej Ściągaj maskę czyli z wizytą w Cambridge – część pierwsza.