Ponownie o uchodźcach

Nie będę pisać o wojnie, bo chyba każdy ma podobne zdanie na ten temat, każdy jest przerażony tym, co dzieje się na Ukrainie. Na pewno wszyscy prosimy Wszechświat, Boga, Buddę czy w co tam wierzymy, o jak najszybsze zakończenie tych zbrodni, bo sorry, konfliktem to można nazywać jak się dwóch sąsiadów o miedzę pokłóci. Myślę, że choć większość z nas żyje dalej normalnie, to każdego w jakiś sposób ta sytuacja przytłacza i martwi. Dlatego nie chcę pisać o tym, ale o ukraińskich uchodźcach, których gościmy w mieście, gdzie pracuję.

Pisałam Wam wcześniej, że w moim hotelu zatrzymało się kilka rodzin. Oni akurat mieli szczęście, bo mieszkający w Irlandii krewni mieli gdzie ich zabrać. Od tej pory uchodźców przybywa. W Irlandii od lat panuje kryzys mieszkaniowy, możecie więc sobie wyobrazić, że nawet obywatele mają problemy ze znalezieniem domu czy mieszkania, zarówno do wynajmu jak i zakupu. Oczywiście oprócz zawodowych bezrobotnych, dla nich się buduje osiedla. Znaleźli się tacy, którzy przyjęli ukraińskie rodziny pod swój dach. Ale rozumiem też, że nie każdy kto ma ekstra pokój czy kilka pokoi, chce je udostępnić obcym rodzinom z dziećmi, nie wiadomo, na jak długo. W mieście, gdzie pracuję, postanowiono więc przerobić duże leisure centre na tymczasową akomodację. Leisure centre czyli duża hala, gdzie jest gym, jakieś kręgle itp. Z tego co widziałam, postawiono tam takie partycje, jakie były w centrach do szczepień. Takie prowizoryczne ścianki, a za nimi normalne proste meble. Zawsze to coś.

U mnie w hotelu są w tej chwili cztery rodziny, już prawie 3 tygodnie. W sumie siedmiu dorosłych, sześć dzieciaków, za pokoje i posiłki płaci miasto. Miało być na tydzień, dwa, zanosi się, że będą z nami do końca kwietnia. Przemili ludzie a dzieci bardzo grzeczne. Żadna z dorosłych osób nie pozwala pokojówkom zmieniać pościeli czy wynosić śmieci. Sami chcą to robić i robią, choć im mówimy, że absolutnie nie muszą. Jedna starsza pani jak coś zje w pokoju, to biegnie do hotelowej kuchni umyć naczynie. Staff się już przyzwyczaił. Kobiety prosiły mojego GMa, żeby im pozwolił za darmo pomagać w hotelu. Chciałyby zmywać, sprzątać, zamiatać parking, cokolwiek. Chcą się odwdzięczyć za pomoc. GM zaproponował, że jak dzieci pójdą do szkoły, to chętnie im pracę da, oczywiście za pieniądze. Tylko że my potrzebujemy kogoś na osiem godzin dziennie, kilka dni w tygodniu. Dzieci nie mogą same siedzieć w pokoju, jak rodziców nie ma.

Starsza pani zaproponowała, że wraz z innymi Ukrainkami seniorkami z miasta, mogłaby się zająć dziećmi matek chcących pracować. Tylko gdzie to zorganizować? Rozwiązanie się może znaleźć dość szybko. Shopping Centre udostępniło całe piętro na tzw ukrainian hub. Jest tam wszelka informacja potrzebna uchodźcom – jedna z mieszkających tu od dawna Ukrainek, znająca świetnie angielski, siedzi tam pół dnia jako wolontariuszka i pomaga, jak może. Jest cały dział z ubraniami, środkami do higieny osobistej, zabawki dla dzieci, wózki itp. Wszystko za darmo z darów. Moja koleżanka z pracy była tam i mówi, że pełna kultura – nikt nie zgarnia wszystkiego do worów, ludzie przychodzą, zabierają sobie po jednej rzeczy i idą. Jest tam kuchnia, gdzie można sobie gotować i suszarko-pralki. Zarząd sklepu mówi, że zorganizuje świetlicę dla dzieci, jeśli kobiety będą chciały się nimi, zając dopóki ich mamy nie wrócą z pracy.

„Nasze” rodziny dostały akces do pomieszczenia w hotelu, gdzie pokojówki trzymają pralkę i suszarkę. Rzadko się z niej korzysta, bo hotel wynajmuje do prania firmę z zewnątrz. Moja pracownica Janna, Rosjanka, o której w innym poście pisałam, często pomaga tu na miejscu w tłumaczeniu. Wczoraj przyniosła rodzinom cały gar domowego barszczu ukraińskiego, który kuchnia podgrzała im na obiad. Jej facet jest byłym strażakiem i zaproponował, by rabrali rodziców z dziećmi w sobotę do stacji straży pożarnej, dzieci lubią takie rzeczy ponoć. A jeden z naszych regularnych gości zafundował im tablety. Spytał na recepcji, ile jest u nas ukraińskich dzieci, i kolejnym razem ni stąd ni zowąd przyniósł nowiutkie tablety, by je im przekazać.

Spotkałam się właśnie z dwiema kobietami z Zarządu Miasta, które poprosiły o przedłużenie akomodacji na Święta Wielkanocne, bo nie mogą dla nich nic znaleźć. Wygląda na to, że leisure centre jest już rozparcelowane. Na szczęscie mamy jeszcze pokoje, więc nie ma problemu. Janna już googluje, co w Ukrainie się je na Wielkanoc, bo chce im coś ugotować albo upiec. Mamy też zamiar złożyć się wszyscy na jakieś prezenty dla dzieci.

My ich tu wszyscy bardzo żałujemy, a oni się cieszą. Bo są w ładnym miejscu, mają co jeść, wszyscy są bardzo mili, tylko tyle im przykro, że nie mogą tego odpracować ani się w inny sposób odwdzięczyć. Bo żyją i są bezpieczni. Ale na przykład mówiła mi jedna z wolontariuszek, że są rodziny, które przychodzą do nich z pretensjami. Ile czasu oni będą mieszkać w hotelach? Przecież tak nie się nie da na dłuższą metę. Im obiecano akomodację, a nie pokój w hotelu. No i wiecie, potem niektórzy mają wkurw, bo ceny domów i mieszkań są tak wysokie, że mało kto sobie może na nie pozwolić. A przede wszystkim – nie ma ich za dużo. Ludzie pracują i nie mają wystarczającej zdolności kredytowej, a inni chcą dom dostać z mety, bo są uchodźcami. Nie sądzę, by rząd Irlandii myślał, że sytuacja na Ukrainie rozwinie się tak, jak się rozwinęła, pewnie każdy sądził, że to tymczasowa sytuacja. To jest szlachetne, przyjmować uchodźców, ale co, jeśli się nie ma z nimi co zrobić? Przerzucanie odpowiedzialności na hotele i osoby prywatne działa tylko chwilowo.

Czytałam dziś, że część irlandzkich rodzin, które przyjęły uchodźców, już ich „zwróciła”. I wcale ich nie potępiam, bo ja osobiście nie mogłabym żyć pod jednym dachem z własną rodziną, a co dopiero z cudzą. Utrzymanie uchodźców przez rok jest szacowane na 2.5 biliona. Kto za to będzie płacił… Szacowana ich liczba do końca kwietnia to 40.000. Na taki mały kraj, który nie może pomieścić własnych obywateli, to jest bardzo dużo.

Trudno powiedzieć, jak się wszystko dalej potoczy. Rożni spece od polityki i eksperci mają odmienne zdania co do toczącej się wojny, od: do maja potrwa, do – będzie się toczyć przez kilka lat. Wszyscy za to zapłacimy, w taki czy inny sposób. Oprócz Putina, obawiam się.

16 uwag do wpisu “Ponownie o uchodźcach

  1. Wysokie ceny sa tez w krajach duzych powierzchniowo jak Australia, Kanada, USA. To znaczy w niektorych miastach; Sydney, Toronto, Nowy Jork, San Francisco, itd.. A takze Warszawa, czy Krakow. Z drugiej strony te mniejsze miasta usychaja bo mieszkancy, bo ludzie wyjechali.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ogolnie mam wrazenie, ze niezaleznie od kraju-ludzie pomagaja, oraganizuja sie, zbieraja, dowoza, a rzady tylko obiecuja. Tak jest w Polsce, tak jest w Niemczech i z tego co widze w Irlandii tez. I tu nie chdzi o to, ze maja wytrzasac te mieszkania z rekawa, ale jakis plan, koncepcja musi byc. Chocby po to, by okreslic jakies ramy czasowe. Latwiej wytrzymac (i tu mowie o obu nstronach), jesli taka sytuacja ma trwac miesiac czy dwa, gorzej, jesli nikt nic nie wie. Niedlugo zacznie sie sezon turystyczny i hotele, po dlugiej pandemii, musza zaczac sie odkuwac. Jak sie cala Europa (mowie o rzadzacych) nie wezmie w garsc i zamiast popitalac o ciurkajacych, jak u chorego na prostate sankcjach, to cienko to widze. Trzeba przykrecic srube Ruskim na maxa, zgnoic ich ekonomicznie i stworzyc plan pomocy uchodzcom, jesli chodzi o zakwaterowanie, prace, szkole i pomoc socjalna. I to nie na papierze, ale zeby to naprawde dzialalo. Mimo wszystko jest masa pustostanow, ktore trzeby by troche podremontowac, oczywiscie, ze zadne luksusy, ale chyba ci ludzie zdaja sobie z tego sprawe, ze jest ich, uciekajacych sporo, dla niektorych to, mam nadzieje, faktycznie stan tymczasowy.
    Ogolnie chec pomocy jest (jeszcze) duza i trzeba ten potencjal wykorzystac, mysle, ze sami Ukraincy chetnie pomoga i sie beda organizowac, jesli im sie tylko pozwoli.
    Ja dzialam na dwa fronty, w pracy wspolorganizowalam grupe Taskforce dla Ukrainy, kazde wplacone € przez pracownika jest podbijane o te sama sume przez naszego pracodawce (oprocz jednorazowej sporej kwoty, ktora dorzucili sami z siebie), do tego jest Challenge, ze za kazdy przebiegany, przechodzony, przejezdzony na rowerze kilometr firma placi 1 €:) Uzbieralismy na razie w ciagu miesiaca, cytuje z naszej strony:”fantastic amount of EUR 35282,20.”:)
    Natomiast jesli chodzi o urzedy-wypelnilam formularz do pomocy w moim i sasiednim miescie i dupa, raz napisali, zeby potwierdzic RODO. Kiedy szukalam pomocy dla niepelnosprawnego chlopca, nic nie zdzialalam, dopiero niedawno odezwala sie jedna z organizacji, kiedy chlopak z rodzina zdazyl wyjechac do Norwegii. Slimacze tempo dzialania, to eufemizm. No i ta biurokracja. Spotkania, meetingi, rasia, buzia, klapa (tylko gozdzikow brakuje), a ludzie czekaja na pomoc, zarowno uchodzcy, jak i ci pomagajacy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam sie ze priorytet to zakonczenie wojny I trzeba wszystko zrobic, zeby jak najszybciej do tego doprowadzic. Wyobraz sobie ze u nas nie ma pustostanow, oprocz starych domow w ruinie I pubow, ale to naprawde w ruinie, tylko ze wszystkie one do kogos naleza, czasem nie wiadomo do kogo.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Dlatego wazne jest, zeby panstwa Unii wspopracowaly i kazde panstwo sie jasno okreslilo, co, w jakim zakresie moze oferowac. Mysle, ze glownie „stare” panstwa, takie jak Niemcy, ale np. i Wlochy moga (wiem, ze to glupio zabrzmi) na przyplywie mlodych ludzi i dzieci zyskac. Oczywiwscie, czesc (mam dla nich taka nadzieje) wroci do domu i rodziny, ale czesc zostanie i odmlodzi spoleczenstwo. Te osoby naprawde beda chcialy albo wrocic, albo (jesli zostana) zintegrowac sie i pracowac, pomijam jakies wyjatki potwierdzajace regule. Miejsce sie znajdzie, jak nie tu, to gdzie indziej. tylko trzeba to dobrze zorganizowac. Bardzo pomocne byloby uswiadamianie dokad (oprocz wielkich miast) moga wyjechac. To fakt, jak napisal reflektor, ze wiekszosc chce do duzych miast, bo tylko takie znaja. Ja do mojego miasteczka tez na pewno bym na poczatku przyjechala, bo nie mialam o nim pojecia;) Ale gdybym wiedziala, ze znajde tu dach nad glowa, pomoc i prace a jeszcze miala dwojke dzieci ze soba, to co innego. Ale to trzeba duzo informowac, popracowac i tu poszczegolne komuny maja przed soba ogromne (ale nie niemozliwe do wykonania) zadanie, ale problemem jest zero decydowalnosci.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Rzady niewiele robia bo nie chca uchodzcow, ludzie którzy głosowali na PiS itp partie też ich nie chca. Zbiórki pieniędzy, odzieży też się kiedyś zakończa bo altruizm sie sprawdza na krótka metę, potem nuży albo irytuje. Jak uchodźcy zajma juz wszystkie możliwe lokale, w hotelach wyczerpia sie wolne pokoje, rodzinom goszczacym sie skończy cierpliwość to skończy się całe pomaganie…

    Polubione przez 1 osoba

      1. Agnes

        W Wawie ktorej nie lubie, jest tak duzo Ukraincow ze wydaje mi sie ze jestem na Ukrainie. Widze radosc tych mam i dzieci jak ida do szkoly. Jeszcze 2 miesiace temu nie widzialam tu tylu pijanych mezczyzn na ulicach co teraz, to sa ukrainscy mezczyzni. Nie wiem skad sie wzieli ale czuje sie jak w PRLu gdzie zapici faceci szli wezykiem po pracy. U nas w pracy panie gotuja w jakis barkach pierogi i pielemnie. Tak zbieraja pieniadze na Wielkanoc. Rzady nic nie robia. Slucham radia francuskiego, opcje do rozmow to pustoslowia. Och nie beda miec ogrzewania, och nie bedzie jedzenia. Kazdy kraj ceanialuje bo to nie dotyczy ich. Polska przyjela tak duzo ze wraz z ekonomia pojdziemy na dno. Tak jak przed 39 kazde panstwo wiedzialo kogo wydac na pozarcue wilkom aby miec bezpieczne tylki.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Wiesz, Polska jest najblizej wiec tam uciekali, do tego Polska jest blizsza kulturowo, jezyk podobny, latwiej sie nauczyc. To sa bardzo ciezkie tematy bo wyobrazam sobie, jak to musi byc, zostawic cale zycie za soba I uciekac. Z drugiej strony blizsza cialu koszula. To nasze zycie I nasze sprawy sa najwazniejsze. Po tym co Rosja wyprawia, jakos nie widze szans na rozwiazanie tego rozmowami.

        Polubienie

  4. Dammar

    Ewa, sa pustostany ktorych miasto jest wlascicielem. Moj syn poszedl do councila I poprosil o liste, I dostal.
    Jesli chodzi o mieszkania, to kryzys mieszkaniowy w Irlandii trwa juz kilka lat I ma sie bardzo dobrze. Ceny rosna, zarowno rentu jak I mieszkan na sprzedaz, I nie zapowiada sue by mialo sie to zmienic skoro zwyczajnie nie ma czego wynajac a z kupnem tez krucho.
    My kupilismy dom w listopadzie, obecnie widzialam asking price na moim osiedlu o 30 k wiecej. Znajomy od ubieglego roku szuka domu poza Dublinem, na wszystkich viewingach sa takie licytacje, ze dom jest czesto sprzedany za srednio 60 k wiecej niz cena poczatkowa. Pamietam jak w ubieglym roku pod koniec lipca bylam tu dom ogladac, I na tym osiedlu bylo okolo 15 domow na sprzedaz, obecnie widze tylko jedna tabliczke sale agreed, reszta juz sprzedana.
    Wojna juz nam tez daje sie we znaku, sa problemy z maka na chleb, strong flour. Nie widze jej juz od paru tygodni. Jutro zrobie zapas zwyklej, W Lidlu nie ma oleju juz od miesiaca, od dzis brakuje tez w Aldim. A to dopiero poczatek.
    Niech ta wojna juz sie skonczy

    Polubione przez 1 osoba

      1. Ewa, bo tam siedza lenie I niedojdy. Wczoraj w Niemczech byly debaty I klotnie, kto ma uchodzcow placic, pansto, Landy, miasta, czy komuny. Ogladalam za to reportaz o burmistrze miasteczka, w ktorym od jakiegos czasu stoi wolny dom starcow 8przekreslone, spokojnej starosci;), bo brakuje ludzi do pracy. I on nieogladajac sie na nikogo w 3 dni przygotowal ten budynek na przyjecie kilkudziesieciu uchodzcoe. Odmalowali, wstawili tanie, ale schludne meble, nowa posciel, dla kazdego pakiet higieniczny. Pokoje sa roznej wielkosci, w kazdym jest jedna rodzina, kazdy ma swoja lazienke. Standart jak dobry hostel albo niskobidzetowy, ale schludny holte. Jest jadalnia z kuchnia I pokoj „socjalny”, po ktorym biegaja dzieciaki (bo ich jest tam najwiecej). Pewnie, ze na dluzsza mete nie jest to rozwiaanie, ale lepsze niz hotel (gdzie wiadomo, ze wlasciciele chca na nim zarabiac) lub mieszkanie u kogos, ktore po czasie (albo I od razu) krepuje obie strony. Mozna? Mozna! Wielkie brawa dla pana.Tylko to trzeby dzialac, a nie pierdziec w stolek I dyskutowac, co robia, mam wrazenie, wszyscy politycy, na kazdym szczeblu, niezaleznie od narodowosci.

        Polubione przez 1 osoba

  5. W Holandii też koszty kupna domu przewyższają budżet dwójki pracujących ludzi. Niestety, rynek jest zepsuty. Są problemy z dogadaniem się Ukrainek i holenderskich rodzin, które ich przyjęły, bo nawet między nami, Polakami, a Holendra i różnica jest duża. Pory posiłków to jedna z trudnych granic
    Holendrzy są nieelastyczni. I obiad popołudniu jest dla nich trudny do zniesienia. Oni jedzą po 18 tej. Podobnie czytałam o konfliktach z własnymi dziećmi, bo dziecko ukraińskie może jeść krem czekadowy łyżeczka i siedzieć z telefonem przy posiłku a holenderskie dziecko nie mogło i nie może. I rodziny, które pomagają uchodźców nagle mają problemy wychowawcze z własnymi dziećmi. Niby drobnostka, ale przypomina mi moje mieszkanie na studiach z kilkudziesięcioma osobami na przestrzeni 5 lat. Różnice charakterów, które rosną do poziomu nie sprzątania w łazience, nie mycie naczyń czy kradzieży mleka. Większość moich współlokatorów była trudna w obyciu. Trzeba było po nich sprzątać i ich znosić. Teraz mam 4 sypialnie w domu, ale nie ma mowy o przyjęciu kogoś. Cieszymy się z mężem, że wreszcie możemy być sami. Samolubne? Tak. Ale zdrowie psychiczne to myślenie najpierw o swoich potrzebach.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.