Wracamy?

Może pamiętacie mój post o filmie o polskiej emigracji Tam gdzie da się żyć. Zupełnie przypadkiem natknęłam się na kontynuację tej historii pt Wracamy? W zeszły poniedziałek mój bliski znajomy – Polak mieszkający tu od około 15 lat – odebrał certyfikat irlandzkiego obywatelstwa wraz z ponad 300 innymi rodakami. To spowodowało że ponownie zastanowiłam się nad emigracją i nad tymi dwoma bardzo stronniczymi filmami.

Pierwszą część można zobaczyć TU, drugą TU. Deszczowa i ponura Irlandia, polski smętny rap, kilku prawdziwych patriotów w koszulkach z orłem, kilka rodzin i singli, wszyscy w obu cześciach tworzą dość smutny obraz który wg twórców jest samą prawdą i obnażeniem tego jak jest strasznie poza Polską i jak po latach każdy chce wracać.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniami że te filmy pokazują prawdziwe realia i oblicze emigracji. Wręcz przeciwnie, Polaków za granicą (a właściwie w Irlandii i UK) pokazano bardzo wybiórczo, właściwie to skupiono się na konkretnej grupie. Ta grupa to są ci którzy wyjechali w celach zarobkowych ale niechętnie, utknęli na „obczyźnie” (jak ja nie lubię tego słowa), budzą się z tęsknotą za tą dzięcieliną co pała i za zbożem rozmaitem, a droga którą się kiedyś do szkoły szło urasta do jakiegoś symbolu raju utraconego. „Kurwa, wiesz, tu nigdy nie będziesz u siebie„.

Niby są dobre pieniądze i bezpieczeństwo, niby jest szacunek pracodawcy, docenienie, ale no gdzie ta dzięcielinia, ten Szopen, te bociany, a do tego nie jest się u siebie i nie będzie, nikt nas tu nie rozumie, na święta wyjechać do rodziny i przyjaciół nie można, w takim zawieszeniu się jest bo tu źle ale i w Polsce niedobrze. Do Polaka jak się przyjdzie w odwiedziny to się dostanie ciasteczko…no niby Anglik też da ciasteczko ale to nie takie samo ciasteczko… W części drugiej widać jak niedawne zmiany w Irlandii wpłynęły na jeszcze większe niezadowolenie Polaków i chęć wyjazdu: multi kulti. Nie da się w pracy porozmawiać o tym że muzułmanin wysadził coś w powietrze. Nie chcemy żeby nasze dzieci uczono w szkole że jak chłopczyk chce być dziewczynką to może nią być. W tle msza w polskim kościele w Dublinie.

Ten Polak z filmow jest wiecznie niezadowolony. Jest najlepszy ale niedoceniany, a przecież wie co to jest np strefa Schengen a jego szef Irlandczyk nie wie a jest szefem… Nie potrafi stworzyć domu za granicą bo … bo co? Chyba faktycznie tej dzięcieliny brakuje. Chce żeby nikt go w pracy nie obrażał i nie wytykał palcami ale on powiniem mieć prawo do obrażania i wytykania palcami innych narodowości. Boleje nad tym że dziadkowie sami siedzą w święta zamiast ich do siebie zaprosić. Zamyka się na inność, na nowe doświadczenia.

Poczytałam trochę komentarzy pod postem na FB który mówił o osobach które właśnie odebrały irlandzkie obywatelstwo. „Nigdy nie bede sie starał o obywatelstwo Irlandzkie tylko Polski paszport.” „Ciekawe czy imiona tez już zmienili sobie nasi gwiazdorzy emigracji. Janush O’Pokrzywa i Grażyna Whelan.” „Kto jest za granicą, porusza się wysoko nad ziemią w pustej przestrzeni i nie ma pod sobą siatki asekuracyjnej, którą daje człowiekowi jego własny kraj, gdzie ma rodzinę, kolegów, przyjaciół i gdzie bez trudu porozumie się w języku znanym od dzieciństwa.” „Być obywatelem swojego państwa, nawet jeśli jest się tylko zamiataczem ulic, musi być uważane za większy honor niż bycie królem w obcym kraju. Tyle w tym temacie„. Tymczasem my którzy dostaliśmy irlandzkie obywatelstwo nie zrobiliśmy tego po to by się poczuć u siebie i zyskać uznanie Irlandczyków, bo już się czuliśmy tak a szacunek zdobyliśmy pracą i zachowaniem. Nigdy nie będę Irlandką bo to niemożliwe, jestem Polką posiadającą obywatelstwo kraju który kocham i który jest moim domem, jestem Europejką.

Smutne jest to jak wiele osób tak cierpi na „obczyźnie” i aż się człowiek cieszy że wielu teraz po tych cierpieniach duszy wraca. Nie każdy musi kochać bycie na emigracji, nie ma nic złego w chęci powrotu, ale czy nie lepiej ten czas wykorzystać na rozwijanie się, rozszerzanie horyzontów, poznawanie innych kultur, cieszenie się życiem, dokształcanie, optymistyczne patrzenie w przyszłość zamiast na to wiecznie umartwianie się i tworzenie w głowie wizji jak nas tu nie lubią a my tacy wspaniali.

Niestety w obu filmach nie ma ani jednej osoby takiej jak ja czy kilkadziesiąt innych osób jakie znam prywatnie czy zawodowo, albo poprzez moich znajomych. Ludzi którzy lubią ten kraj, swoją pracę, robią kariery, tworzą związki z obcokrajowcami, nie pozują na fejsbuku przepasani polską flagą. Którzy się czują jak u siebie i wracać nie chcą. Czy tak nas mało że nie załapujemy się do prawdziwego obrazu polskiej emigracji za granicą? Już nawet nie wspomnę o osobach homoseksualnych którzy tu czują się wolni i bezpieczni a wyjechali dlatego że tej wolnośći i bezpieczeństwa nie mieli w Polsce. Może ktoś o nas kiedyś coś nakręci. Pt: Nie wracamy. Bardzo chętnie wystąpię 😉

19 uwag do wpisu “Wracamy?

  1. Nie mam jeszcze brytyjskiego paszportu, nawet tysiac takich paszportow nie zrobi ze mnie Brytyjki bo to niemozliwe, ale tez nie o to chodzi w naturalizacji. Uwazam ze mieszkanie tu poszerzylo moje horyzonty i zarazem tozsamosc. Nieszczesliwi niechaj przestana cierpiec i wracaja skad przyjechali. Czy ktos wie jak wyglada dziecielina? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. świechna

    Pięknie napisane. Myślę, że ludzie dobierają się wg optyki patrzenia. W naszym otoczeniu mamy Polaków, którzy sobie radzą, mają ambicje, są zadowoleni z tego miejsca. Malkontenci męczą. Ja jeszcze długo nie będę miała irlandzkiego obywatelstwa, ale Kraciasty niedługo rozpocznie procedurę … gdyby ktoś kiedyś chciała nakręcić coś o zadowolonych ludziach, my też się zgłaszamy.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Agnes

    My jestesmy z mezem troche juz zmeczeni, bo w tym roku przyszlo nam sie znow przeniesc do innego kraju. Meza to juz czwarty kraj poytu a moj piaty. Marzy nam sie powrot do Szwajcarii bo po kochalismy ten kraj i tam najlepiej nam sie zylo. Z kazdego kraju wlasciwie bierzemy co najlepsze i poznajemy kulture i jezyk. Choc moj francuski byl slaby i wciaz taki jest ale to wlasnie dzieki Walonczykom znam ten jezyk, bardzo lubimy rozne kultury, sami pochodzimy z roznych. W te swieta mamy gosci, Chinczykow i to wyznania chrzescijanskiego jak i buddyste oraz Wloszke. W Belgii przy naszym stole zasiadali Wietnamczycy, Francuszi, Belgowie, Polacy, Rosjanie. Lubimy taki miks. Moj maz chcialby kiedys tez zamieszkac w Polsce, przyznam szczerze ze troche sie obawiam takiej sytuacji wlasnie ze wzgledu na brak roznosci i innych kultur.

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Ja piszę z Niderlandów. Niedawno kupiłam dom, co opisuje u siebie na blogu i wcześniej w serwisie vitalia.pl Po roku za granicą wróciłam do Polski i na urlop. Dwóch tygodni nie umiałam wytrzymać. To narzekanie. Ta niechęć. Ten brak zaufania. Uśmiechu. To czarnowidztwo. I ludzie którzy szufladkuja Cię. Bo jesteś teraz z pensja w euro więc na pewno się wywywzszasz. W dwa tygodni zasili mi ducha. Pościeli skrzydła. I tak czuję za każdym razem gdy jestem tam długo. Wśród obcych na ulicach człowiek czuje się jakby każdy był mu nieprzychylny. Wiele osób tu jest na sezon. Na dorobek. Ja wyjechała, bo czułam, że muszę odejść z patologicznej pracy, stanu finansowego, gdzie mogę tylko pozwolić sobie na wynajmowanie pokoju na stancji, wiecznego braku pieniędzy mimo pracy po nocach i w weekendy nna pełen etat. Wiecznej groźby zwolnieniami. Braku pracy w zawodzie. Powiedzieliśmy z mężem od razu. Jedziemy na stałe. Nie zarobić na mieszkanie czy Audi. Ale na stałe. Jesteśmy tu niby krótko, niby długo, ale znamy język, mamy dom, będę się starać o paszport. Bo taka kej rzeczy. Kocham Polskę i jej nature. Jej historie i dumę narodowa. Ale nie cierpię tlamszenia innych i wchodzenia po trupach. A niestety najlepiej mi się żyje w narodzie który nie musi kogoś zgnoic, by sam poczuć się odrobinę lepiej. Tu szef pracowników nie wyzywa od plebsu. Nie wysmiewa błędów. Jest zrozumienie.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Fajnie napisane👍🙂. My, Polacy, trochę dupy, jęczenie i czarnowidztwo mamy chyba w genach (albo w dzięcielinie😂). Czasem czytam komentarze swych rodaków pod artykułami na różne tematy i ZAWSZE JEST ŹLE: zbudowali coś – źle, bo za wysoki i nie tu; nie zbudowali – o, lenie, nic nie budują; baba schudła ‐ źle, bo przecież po co i teraz nie jest sobą; nie schudła – przecież nie dba o siebie i czemu nie schudnie – ja pierdolę. Ten MOTYW też często przewija się w rozmowach na szeroko pojętym mieście i wcale się nie dziwię, że ludziom mieszkającym za granicą nie chce się wracać.
    Dla równowagi dodam, że jedna moja kumpela wróciła po 13 latach w UK, wyremontowali starą chałupę, zrobili z niej agro i są szczęśliwi. Czyli – można🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tez znam ludzi choc nie Polakow ktorzy zalozyli sobie ze beda tu 10 lat, wroca I otworza knajpe a rodzinnym miescie. Tylko ze przez te lata nie siedzieli w domu teskniac I wmawiajac sobie jak tu sa dyskryminowani I jak nigdy nie beda u siebie etc ale czerpali a bycia tu jak najwiecej, doksztalcali sie, nawiazywali znajomosci, zwiedzali kraj. A co jeszcze jest charakterystyczne dla Polakow to te podzialy I wzajemny hejt. Kiedy emigracja sie zaczela masowo Ci co zostali to byli prawdziwymi patriotami a my zdrajcami. Ci co tu sa to dwie grupy wzajemnie nie lubiace sie czyli znow zdrajcy ktorzy chca dostac obywatelstwo albo przynajmniej zostac na stale I Ci ktorzy sa tu nieszczesliwi (nazywam ich tymi od dziecieliny) I ktorzy pogardzaja tymi innymi.

      Polubienie

  6. Agnes

    Obejrzalam te dwa filmy, przykro mi ale nie po drozdze mi z grupa spoleczna polska chodzaca do kosciola. Wlasnie od tego ucieklam od wchodzenia mi z butami w moje zycie. Od tej zawisci, zazdrosci i nie moznosci. Wlasciwie cieszyc sie zyciem czlowiek musial sie uczyc. To wieczne narzekanie i zeby nie wiem co zawsze zle. Ja nawet przezylam powrot w 2005 i od razu stwiedzono ze juz tyle przezylam tyle zobaczylam ze juz nic nie musze tylko czekac na pogrzeg swoj. Ciagle uwagi ze jestem jakas inna. Dlatego jak moj maz tylko mowi ze chcialby osiasc w Polsce to bronie sie ile sie da. Nasz narodowosciowy charkter ciazy mi bardzo. Mi sie bardzo podoba zycie za granica, mam gesia skorke jak widze naglowki informacyjne o poczynaniach w kraju. Nie wroce do kraju ktory mnie jako jednostke traktuje podmiotowo. Znajomi o nas mowia powsinogi lub wagabundy. Przez to ze sie przenosimy czesto nie udalo nam sie dostac innych obywatelstw, najblizej bylo w Szwajcarii braklo tylko 2 aby zaczac starac sie o paszort z krzyzem.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Agnes nie wracaj tam gdzie nie chcesz dla kompromisu z powodu meza. Ja jak pewnie wiesz nie wierze w Boga, uwazam ze jak ktos potrzebuje religii to niech wierzy a co chce ale niech tego nikomu nie narzuca. Religia powinna byc prywatna sprawa oddzielona od panstwa.

      Polubienie

  7. Tessa

    Ja na „dzien dzisiejszy”;) nie wyobrazam sobie powrotu, ale staram sie nie mowic nigdy i za zadne skarby, bo poczatkowo nie wyobrazalam sobie zostac w Niemczech:)

    Moj brat niedawno wrocil z rodzina, bylo kilka powodow, ale nie bylo „dziecieliny”, bardziej dzieci;)
    W Irlandii oboje sie rozwineli, maja tam nadal przyjaciol i wpadaja w odwiedziny i nie jest powiedziane, ze kiedys tam nie wroca, najwazniejsze, ze nie narzekaja.
    Czasem zmienia sie sytuacja zyciowa, priorytety i zmienia sie miejsce zamieszkania, co jest OK, natomiast najbardziej draznia mnie meczydupy, niewazne, czy chodzi o kraj pobytu, prace, partnera czy cokolwiek innego, wazne, zeby narzekac, a nie zmienic to, co sie nie podoba.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Dammar

    Ja nie wyobrazam sobie powrotu, ani moje dzieci. Ja po prostu nie moge wyobrazic sobie ukladania zycia na nowo w Polsce. Osobiscie czuje sie w Polsce przytloczona, nie wiem dlaczego.
    Pozatym, mam tyle planow na przyszlosc i sa one zwiazane z Irlandia nie z Polska.
    Ja nawet kiedys myslalam o powrocie ale zastanawialam sie czy bylabym w stanie odnalezc sie w tamtym swiecie. Przeciez kiedys tam zylam. Jednak w Irlandii zyje mi sie lepiej, i mam na mysli nie tylko wzgledy finansowe ale jest jakos spokojniej, mam poczucie wolnosci.

    Polubione przez 1 osoba

  9. mrwebpack

    Dawno temu spędzałem sporo czasu w państwach strefy niemieckojęzycznej. Uległem mitom, że w Polsce polepszy się. Na pewno dużo się zmieniło. Tylko kapitał nie zmienił mentalności. Na to trzeba jeszcze kilku dekad.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.