Zmarnowałeś mi życie ch…ju i takie tam…

Njus tygodnia ze świata show businessu – Colin Firth czyli niezapomniany pan Darcy po 22 latach małżeństwa rozwodzi się z żoną. Jak zawsze od samego njusa ciekawsze są komentarze, a jeden z nich zainspirował mnie do napisania tego tekstu: „22 years down the drain” czyli 22 lata zmarnowane. Bo jak małżeństwo czy związek kończy się zamiast trwać do grobowej deski to znaczy że spędzone razem miesiące czy lata jakby rozpłynęły się w powietrzu, nic nie znaczą. Po co nam to było, ej…

Kiedyś pisałam na blogu o podobnym zjawisku czyli o „złodziejach płodności” mianowicie o takich panach którzy tworzą związek z kobietą i nie chcą – przynajmniej na razie – mieć dzieci. I taka kobieta czeka i czeka, rok, dwa lata, sześć. I wtedy partner odchodzi zostawiając nieszczęśnicę samotną, o te kilka lat starszą i mającą teoretycznie mniej czasu na macierzyństwo. Przeglądając sobie kobiece fora natknęłam się też na sformułowanie które, jak mi się wydawało, zginęło śmiercią naturalną w latach sześdziesiątych czy siedemdzesiątych a mianowicie: wpędził mnie w lata.

Wpędzanie w lata to spotykanie się z kobietą bez sprecyzowania dalszych planów na przyszłość. Może trwać długo wpędzając kobietę – bo to nigdy nie jest mężczyzna, chyba że w związkach homoseksualnych – w lata kiedy to już będzie za późno na szukanie kogoś innego kto do sprawy podszedłby poważniej. Czyli marnowanie życia.

Ja mam taką teorię że życia nam nikt nie marnuje oprócz nas samych. Jest ci z czymś źle, partner nie spełnia oczekiwań, praca jest dołująca, itepe itede: zmień to zamiast narzekać. Nikt ci nie kradnie płodności ani nie wpędza w lata – to ty źle lokujesz uczucia i czekasz nie wiadomo na co, łudząc się. I to nie jest tak że związek który nie kończy się małżeństwem i małżeństwo które kończy się rozwodem to lata stracone. Każdy związek z drugim człowiekiem nam coś dał – szczęście, wspomnienia, doznania, każdy coś w nas udoskonalił. Nawet zły – nauczył. Bardzo nie lubię kiedy na wieść o tym że jestem po dwóch rozwodach ktoś robi smutną mine i mówi: don’t worry, 3rd time lucky… Ale ja już byłam lucky bo mam za sobą dwa fajne małżeństwa i mój drugi mąż wciąż jest moim przyjacielem.

Rozstania nie są łatwe, nawet jak dwie osoby dochodzą do tego samego wniosku że to koniec. Dużo gorzej jest jeśli to jedna strona tego chce a druga cierpi. Ale rozstanie to nie koniec świata i absolutnie nie przekreśla ono wspaniałych chwil jakie się razem przeżyło. Mam taką znajomą którą około 12 lat temu zostawił mąż czego ona do teraz przeboleć nie może. Nie ma dnia by na fejsbuku nie zamieszczała jakichś „złotych myśli” o karmie która wraca, o wrednych facetach którzy kiedyś zrozumieja co stracili i tak dalej. Poradziłam jej by udała się do jakiegoś psychoterapeuty bo to nie jest normalne. Zmarnował mi życie – odpowiedziała, a ja uważam że to ona je sobie marnuje i to już od bardzo dawna.

Smutne jest to że kobiety (nie wszystkie) tak bardzo utożsamiają się z byciem żoną, z posiadaniem tego faceta i kultywowaniem związku (obojętnie jaki on jest) że porażka na tym gruncie powoduje załamanie i poczucie końca wszystkiego.

12 uwag do wpisu “Zmarnowałeś mi życie ch…ju i takie tam…

  1. Ja chyba zawsze będę żałować że nie wyszłam za tego pierwszego który chciał tego, co ja. Ale nie wyszło mi to na złe teraz też jest dobrze ale najgorzej myśleć o sobie jako kobiecie wartościowej wiedząc, że ktoś kiedyś z nas zrezygnował. Jakbyśmy przestały być nagroda za pierwszą lokatę.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Niektore kobiety faktycznie potrzebuja faceta zeby sie dowartosciowac. Ale znam tez takie ktore potrafia wziac sprawy w swoje rece. W mojej rodzinie jest jedna, ktora czekala 7 lat na to, az narzeczony w koncu zgodzi sie na dziecko. Nie zanosilo sie na to, wiec go zostawila a on wrocil z podkulonym ogonem i w tym momencie maja juz dwoch cudnych chlopcow 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Gabryś 88

        Jestem w trakcie rozwodu. 11 lat razem, 6 jako małżeństwo. Jednostronna decyzja żony, bo się znudziła, bo nie chce pójść na terapię, bo nowy kolega z pracy jest fajniejszy. I wiecie co? Dla mnie to na ten moment zmarnowane 11 lat. Zostawiam jej wszelkie dobra na które ciężko pracowałem. Nie po to chciałem dzieci by teraz widywać je tylko w weekendy. Nie po to chciałem dzieci by na codzień był z nimi ktoś inny. Ok, dzieci zawsze będą moimi dziećmi, jednak z kimś innym, też miałbym je, a może wychowywałbym je tak długo, aż wyfruną z gniazda. Dla żony zrezygnowałem z pracy, która była moją pasją, bym był więcej w domu. Autorko, najłatwiej powiedzieć nie pasuje to zmień. Zmień tak, by nie ranić drugiej osoby, dzieci, rodziny i przyjaciół, którzy też muszą wybierać z którą stroną pójdą dalej. Zmień, bo w innej piaskownicy są bardziej kolorowe zabawki. Przez takie wpisy, kobiety, żony, nawet nie zastanowią się czy dobrze robią. Zostawiają, bo się znudziło. Potem żałują, ale jest za późno. Krzywdzą same siebie i niestety na własne żądanie.

        Polubienie

      2. To od Ciebie zalezy czy traktujesz cos jak czas stracony czy jak czesc Twojego zycia ktora Ci cos dala, chocby dzieci. Rezygnacja z wlasnych pasji czy pracy by sie poswiecac dla innych to cos, czego nigdy nie popieralam, tak samo jak trwania w nieszczesliwych zwiazkach. Skoro uwazasz, ze ktos po przeczytaniu posta rzuci partnera I rodzine, to przeceniasz wplyw blogera. Kazdy robi tak, jak uwaza za stosowne. A co do ostatniego zdania, wszystkie osoby jakie znam, ktore zostawily za soba niesatysfakcjonujace zycie czy zwiazki, sa szczesliwe z tego powodu. To sa osoby ktora nie postanowily odejsc „bo sie znudzilo”. Nawet mnie zabralo 4 lata by sie rozwiesc z pierwszym mezem choc po roku wiadomo bylo, ze nic z tego nie bedzie. Ludzie sie rozstawali I beda, tak samo jak niektorzy beda cierpiec w milczeniu w zwiazku a inni beda cierpiec po rozstaniu bo przeciez tyle poswiecili I tyle z siebie dali.

        Polubienie

  3. Tessa

    Aaa, no i napisam pod poprzednim wpisem od razu komentarz i do tego:)
    Oczywiscie, ze w momencie konczenia zwaizku, czy jakis czas po mozna sobie ponarzekac, poplakac w poduszke, czy wypic troche wina z kolezankami;)
    Ale rozpamietywanie LATAMI to jest cos, co mi sie kompletnie w glowie nie miesci. Mam byla sasiadke, ktora jest, jak Twoja znajoma, 20 lat minelo, a ona nadal cierpi. I leczy sie na depresje i z alkoholizmu.
    No i sorry, jak przez 12 lat nie pozalowal, to juz nie pozaluje;) Czytajac tylko takie teksty (jesli mu sie chce;) tym bardziej bedzie oddychal z ulga, ze juz z nie nie jest.
    Ja sama pociagnelam jeden zwiazek o pare lat za dlugo, so what. W tym czasie (mimo, ze to byl najgorszy okres w moim zyciu) robilam tez inne rzeczy, a nie tylko meczylam sie z exem;) I bardzo mile je wspominam:) W zasadzie wszystko co zle juz sie zatarlo w pamieci w kazdym razie emocjonalnie), pamietam glownie dobre momenty, ktore mialam w tym czasie, jest to czesc mojej przeszlosci. Mem cudny;)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.