Modny minimalizm

Minimalizm jest trendy. Powstaja ksiazki i blogi o tym stylu zycia i w zasadzie ciezko nie natknac sie na ten temat wertujac prase czy internet. W ostatnim Twoim Stylu rowniez ciekawy felieton pt „Miej mniej”. 

Nie masz torebki Chanel? Nie szkodzi. Najmodniejszy jest teraz jej brak. Skromne zycie stalo sie popularne jak triatlon i bieganie. Oszczednosc w nowej, modnej odslonie to minimalizm i ma na swiecie rosnace grono fanow.”

Okazuje sie ze nieswiadomie stalam sie bardzo trendy bo minimalizm stosuje i cenie od wielu lat. Nigdy nie ciagnelo mnie do posiadania nadmiernej liczby przedmiotow i ubran ani do wydawania pieniedzy na drogie gadzety, torebki czy buty. Lubie umiar w kazdej postaci, a nadmierny konsumpcjonizm mnie smieszy i przeraza. Pamietacie Carrie z SATC i jej obsesje na punkcie butow. Nigdy nie moglam zrozumiec jak mozna miec tyle butow i ani grosza na koncie.

Pewnie ze tez mialam czasem jakies wylomy od zasady, np prawie kupilam sobie Louboutiny ktore wcale drogie nie sa, ta konkretna para to bylo jakies ponad 600 euro. A potem pomyslalam – wyjde pare razy, obcas sie sciacha jak w kazdym bucie a poza tym nie lepiej jechac na tygodniowe wakacje za te pieniadze? Serio, 600 e za buty? A kiedy bylam bodajze w Bath, z powodu deszczu weszlam z kolezanka do jakiegos ekskluzywnego butiku i zobaczylam torebke ktora wtedy byla bardzo modna, a mianowicie TE projektu Lulu Guiness. I prawie jej nie kupilam za 245 funtow tylko ze kolezanka (minimalistka duzo bardziej zaawansowana ode mnie) powiedziala: moj tata by taka na wtryskarce zrobil. I przeszlo mi bo faktycznie kawalek tworzywa z ktorym pokaze sie moze raz, bo zaraz wyjdzie z mody, za 245 funtow to troche przesada. 

I nie chodzi wcale o to by chodzic w worku po ziemniakach, spedzac wczasy na balkonie i meblowac dom paletami, bo czesto tak sie postrzega minimalizm. To jest przeciwienstwo dla masowej i bezmyslnej konsumpcji. Posiadanie, zakupy, przedmioty, gadzety – im wiecej zarabiasz tym wiecej na nie wydajesz (teoretycznie bo u mnie to chyba odwrotnie 😉 Wciaga wyscig szczurow – robie kariere, zapieprzam, ale przeciez nie moge obracac sie w pewnym srodowisku bez stosownego ubioru, samochodu, bez posiadania odpowiedniego domu i prowadzenia zycia o okreslonym standardzie. A reklamy kusza: moda zmienia sie co chwile, kupuj, kupuj, kupuj, musisz to miec, jestes tego warta, podaruj sobie odrobine luksusu. Nadmierny konsumpcjonizm wcale nie dotyka tylko tych zamozniejszych – mam znajome ktore co tydzien wylaza z Pennys (popularna tu tania sieciowka) z torbami ciuchow i z Bootsa (siec drogerii) z najnowszymi kremami co to niby maja byc przeciwzmarszczkowe (nie ma czegos takiego jak krem przeciwzmarszczkowy). Plus 5 szminek a potem cztery laduja w koszu bo kolor sie jednak nie podoba. 

Nigdy nie lubilam specjalnie kupowac ubran ale ostatnio to nie pamietam kiedy kupilam cos dla siebie. Nie mam takiej potrzeby – mam na tyle sukienek, bluzek, plaszczy itp (i az dwie pary dzinsow) ze mieszcze sie w jednej podwojnej szafie i polowie szafy C. a tak naprawde to chodze w dwoch parach spodni na zmiane i kilku topach (dokladnie w siedmiu – co dzien zmieniam, w niedziele piore i tak sie znow zaczyna od poczatku tygodnia). Porozdawalam juz dawno wieksza czesc kolekcji kolczykow i innych ozdob, zostawiajac tylko Swarowskiego i kilka innych interesujacych okazow (ktore tez leza w specjalnym pudelku i raz na miesiac sobie o nich przypominam i cos tam zakladam) Kiedys zaczelam kupowac male smieszne torebki, stanelo na szesciu i skonczylam, bo ile mozna miec malutkich torebek? Tak samo zreszta jest z butami. 

Co do kosmetykow – jak juz wspomnialam nie wierze w kremy-cud, mam sto razy lepsza cere niz wiele moich kolezanke ktore wywalaja mase pieniedzy na rozne nowosci, i prawie zero zmarszczek, stosujac krem nivea, oliwe z oliwek i olej kokosowy. 

Samochodem jezdze dopoki sie nie zaczenie psuc na tyle by nie warto bylo w niego inwestowac. Nie zmieniam laptopa, iphone’a czy telewizora od razu kiedy sie pojawi najnowszy model. A juz najbardziej uwazam na to by nie wyrzucac zadnego jedzenia wiec kupuje bardzo uwaznie. Babcia mnie zawsze uczyla ze jedzenia nie wolno wyrzucac, przed krojeniem chleba robila na nim znak krzyza. Tak to we mnie zostalo ze czuje sie bardzo zle kiedy czasem musze sie pozbyc jakiegos przeterminowanego jogurtu. 

Przeprowadzka do mniejszego miejsca jeszcze bardziej napedzila mnie w kierunku pozbywania sie rzeczy – zapisalam sie do grupy fejsbukowej gdzie mozna wystawic to ktore sie chce oddac za free i poszly jakies kieliszki krysztalowe ktore kiedys wygralam w konkursie na facebooku, a ktorych niegdy nie uzywalam, filmy dvd ktore mi zalegaly w dwoch pudlach a ktore obejrzalam raz itp. Pamiatki z podrozy juz dawno przestalam zwozic – najlepsza pamiatka sa zdjecia i lokalny alkohol bo sie go wypije i miejsca dlugo zajmowac nie bedzie 😉 Nie chce miec zadnych wystawek z kurzolapami ktore staja po to zeby stac. A mieszkanie to najchetniej bym miala puste ale sie kurna nie da 😉 Lubie miec pusto i przestrzennie wokol siebie.

Fajnie zyc lekko, z niewielka iloscia rzeczy i ubran, bez ciagu do otaczania sie ciagle czyms nowym. Jesli macie problem z zakupocholizmem, warto cos z tym zrobic. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.