Na komendzie policji w Lipowie…

…przewaznie pachnie domowym ciastem: szarlotka, murzynkiem (niestety proba zmiany rasistowskiej nazwy na brownie sie w Lipowie nie przyjela) czy jakims innym wypiekiem wg przepisu z internetu, autorstwa recepcjonistki Marii Podgorskiej. Niespecjalnie sluzy to jej synowi, mlodszemu aspirantowi Danielowi Podgorskiemu, ktory zokragla sie na twarzy i brzuszek mu rosnie. Daniel mieszka z mama, pracuje z mama, do tego trudno mu znalezc odpowiednia dziewczyne w niewielkiej miescinie. A trzeba bylo sobie wczesniej zaklepac jak np jego kolega, starszy sierzant Marek Zareba, ktory poslubil lokalna pieknosc, fryzjerke Eweline, albo mlodszy aspirant Pawel Kaminski, ojciec 5tki dzieci i damski bokser ktorego zona sie boi (bo co z tego ze policjant, potrafi kobiecie przylozyc). Na komendzie pracuje rowniez wdowiec Janusz Rosol, majacy dwojke problematycznych dzieciakow.

Niech nikogo nie zmyli niewielki rozmiar Lipowa i sielskie okolice – trup sciele sie tak gesto ze jeden tom powiesci nie wystarczyl, powstaly kolejne cztery. Tyle roboty z tymi smierciami ze zatrudniono swieza krew – Emilie, samotna matke z sekretem z przeszlosci, czasem pomaga tez komisarz kryminalna o interesujacym nazwisku Klementyna Kopp. W czesci pierwszej o tytule „Motylek” dzielna lipowska policja poszukuje mordercy kobiet (a zaczelo sie niewinnie, od przejechanej przez samochod zakonnicy). Akcja trzeciego  z kolei tomu „Trzydziesta pierwsza” – moim zdaniem najlepszego – dzieje sie w okolicach Swiat Bozego Narodzenia. Do wioski wraca znienawidzony przez wszystkich podpalacz, odpowiedzialny za smierc czterech mieszkancow Lipowa, w tym ojcow policjantow Kaminskiego i Podgorskiego. Osobno lecz spojnie toczy sie watek naukowca badajacego pobliski lasek, miejsce gdzie w przeszlosci dzialala sekta. „Z jednym wyjatkiem” – czesc czwarta – to sledztwo w sprawie tajemniczych morderstw wygladajacych na robote szalenca szachisty.

Pominelam czesc druga bo dopiero dzisiaj ja zaczelam, a ostatnia nie pojawila sie jeszcze w sprzedazy – przynajmniej jako ebook.

Podoba mi sie atmosfera wykreowana w ksiazkach – lubie opowiesci kryminalne toczace sie na prowincji, jak chocby te autorstwa Ann Cleeves z moja ulubiona bohaterka Vera Stanhope. Zderzenie sielskosci otoczenia i pozornego bezpieczenstwa dobrze komponuje sie ze zbrodnia – to wiemy chocby z Miasteczka Twin Peaks. Postaci sa pelnokrwiste, choc niektore bardzo niesympatyczne (Kaminski). Autorka swietnie charakteryzuje nawet epizodyczne osoby, tak ze ma sie je niejako przed oczami, jak np. spalona od solarium tleniona blondyne w bialych kozaczkach i dzinsowej mini 🙂 Komisarz Kopp w mojej glowie wyglada jak pani ginekolog z Lejdis i mowi jej glosem i jej maniera (bedziemy w tej ciazy 😉

Co jeszcze na plus – ciekawa akcja, logicznie poprowadzona. Nie domyslilam sie kto zabijal. Autorka pisze tak zajmujaco ze trudno sie oderwac i w zasadzie przeczytalam wszystkie dostepne mi czesci jednym ciagiem. I nie trzeba zaczynac od Motylka – kazdy z tomow moze byc potraktowany indywidualnie, nawiazanie do tego co sie dzialo wczesniej w zyciu bohaterow jest podane nienahalnie i tresciwie. Ladne okladki – moze szczegol ale tez warto wspomniec.

Drobne minusiki ktore nie przeslonily mi przyjemnosci czytania: dosc denerwujacy zwyczaj tytulowania policjantow ich statusem zawodowym wlasciwie non stop. Pamietam dobrze ze Daniel Podgorski jest mlodszym aspirantem wiec nazywanie go tak na co drugiej stronie – kiedy wstal z lozka, zajechal przed komisariat czy zadzwonil do kogos, jest troche denerwujace. Samo imie wystarczy…wiadomo kto jest kim. I tylko jedna silna kobieca postac przeczaca stereotypom (Kopp) za to panie w tle: typowe matki kury domowe, z irytujaca zona Kaminskiego ktora sie daje traktowac jak niewolnica. A jak jakas pani nie umie gotowac to wiadomo ze po rozwodzie, i ciagle ja to uwiera z moze powinna jednak cos umiec upichcic. Ja wiem ze rzeczywistosc – szczegolnie na prowincji – tak czesto wyglada, ale nie poradze nic na to ze wolalabym by np. zona Kaminskiego go puscila w trabe. 

Pani Kasia Puzynska, autorka, wydaje sie byc bardzo sympatyczna osoba, mozna to wyczytac z jej komentarzy i postow na stronie fejsbukowej. Dolaczam ja do moich ulubionych pisarek i zycze duzo weny tworczej i kolejnych powiesci. Na pewno kupie kazda.

Poniewaz postanowilam czytac wiecej polskich autorow, siegnelam po zachwalana wszedzie „Tajemnice domu Helclow” autorstwa dwoch panow ktorzy ukryli sie pod pseudonimem Maryla Szymiczkowa. Ksiazka reklamowana jest jako kryminal retro i niestety racje mial ktos kto celnie zrecenzowal ze wiecej w niej retro niz kryminalu. Bo to jest naprawde dobra powiesc obyczajowa i XIX Krakow zostal przedstawiony przednio. Glowna bohaterka przypominajaca mlodsza pania Dulska – pofesorowa Szczupaczynska – jest kobieta irytujaca i jak dla mnie niesympatyczna, ale doskonale sportretowana. I wtem ni z gruszki ni z pietruszki zagadka kryminalna ktora troche przeszkadza calej akcji. Albo odwrotnie – to na niej powoinna sie supic uwaga pisarzy, a tak to mamy takie nie wiadomo co. Dla powiesci przesmiewczo-obyczajowej mowie – tak. Dla powiesci kryminalnej – nie. Choc nawet cala intryga jest dosc interesujaca i jej rozwiazanie rowniez, to jej przedstawienie siadlo strasznie. Ogolnie czytalo sie jako tako.

Sie czlowiek tez rzucil na kilka powiesci pani Katarzyny Bondy ktora jest ponoc krolowa polskiego kryminalu. Na pierwszy – i jak na razie ostatni – ogien poszla „Florystka„. 

Zaczne tym razem od minusow – ksiazka moim zdaniem jest przegadana i watki poboczne sa za bardzo rozbudowane. Troche umykala mi czasem akcja bo autorka skupiala sie na rzeczach ktore nie powinny byc – wg mnie znow powtarzam – az tak wyeksponowane. Do tego dosc szybko domyslilam sie jakie bedzie mniej wiecej zakonczenie, a to chyba niezbyt dobrze. Watek zwiazany z duchami niezbyt mnie wciagnal ale to juz moja prywatna preferencja, pewnie sa tacy ktorym to sie wlasnie podobalo najbardziej. Plusy – na pewno autorka sie dobrze przygotowala do pisania i poswiecila sporo czasu na tzw research. Tematyka jest interesujaca bo bohaterem jest profiler, zawod chyba dosc nowy. Glowne i poboczne postaci sa interesujaco zarysowane, rowniez te kobiece (na co ostatnio zwracam non stop uwage). Niby sie nie ma do czego przyczepic ale choc po kolejna powiesc autorki pewnie siegne, to nie ciagnie mnie tak jak do utworow innych pisarzy, chocby wspomnianej Kasi Puzynskiej. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.