Dla czytelników o mocnych nerwach ;)

Siedze w domu i pochlipuje bo mi tak zal Kitty – biedna przeszla dzis sterylizacje i wyglada zalosnie.

Juz rano w pracy mi lzy z oczu ciekly bo to C. ja odwozil do weta i zadzwonil mi powiedziec ze Kitty stracila humor jak zobaczyla transporter, a kiedy ja podniosl to chwycila lapkami swoja ulubiona zabawke szczurka i tak ja z tym szczurkiem zabral.

I wtedy jak mi sie oczy mokre zrobily to rozmazala mi sie maskara, wpadla do oka,podraznila i dopiero mi zaczely lzy sie lac strumieniem bo tak szczypalo. Dobrze ze mam biuro osobne i nikt nie widzial, przemknelam korytarzem do lazienki z twarza jak panda zeby sie doprowadzic do porzadku.

Teraz tez jestem panda ale sama w domu wiec mi nie zalezy! Kitty po paletaniu sie po podlodze z kloszem na glowie i wymiotowaniu – spi. A ja zeby sie odstresowac popijam litewska wodke malinowa bo tylko to znalazlam w lodowce.

Jak juz o kotach to przy okazji update o tych hotelowych: pamietacie pewnie ze panie z sasiedniego biurowca czynnie opiekowaly sie i pierwszym i drugim miotem, jakos ich dlugo nie spotykalam bo one wpadaly przewaznie w porze lunchu a ja rano i po pracy. Wreszcie tydzien temu poszlam jak zwykle do kotkow a tam juz piec wizytujacych, kazda z iphonem nagrywa i robi zdjecia.

Crazy cat ladies zawsze znajda wspolny jezyk wiec sie szybko skumplowalysmy i na dole zaczely odbywac sie regularne spotkania z kawa i pogaduszkami (nawet do teatru idziemy razem w poniedzialek – bez kotow oczywiscie 😉

Jedna z nich, Linda, ma kolezanke ktora prowadzi dom tymczasowy i wspolpracuje z organizacja ktora sterylizuje bezdomne koty i tym oswojonym stara sie znalezc dom staly (taka tutejsza Koteria). Kolezanka zgodzila sie na wziecie calej rodzinki – nie chcialysmy ryzykowac ze mama znow ucieknie i zajdzie w ciaze.

W zeszly piatek miala sie odbyc akcja pakowania kotkow do transportera i odwozka- niestety mama (ktora juz ma imie – Felicity) wyczula ze cos jest grane i nie dala sie podejsc. Postanowilysmy wiec wlozyc transporter do trumny (bo kotki wciaz tam siedza) zeby sie z tym czyms oswoily i moze wlazly same. Male oczywiscie tak zrobily ale mama dalej ani sie zblizyc nie chciala.

Tu wypada wyjasnic ze mama ktora jeszcze pol roku temu uciekala przed ludzmi i tylko jej oczy swiecace bylo widac z roznych katow, zaczela wreszcie sie do nas przyzwyczajac. Ostatnio to juz w ogole tolerowala nas skaczacych wkolo kociat, tylko jak ktorys miauknal to potrafila pacnac nas lapka ale lekko i bez pazurkow. Ja jako jedyna dostapilam zaszczytu by ja glaskac.

Felicity ma piekne, ogromne oczy. Kiedys byl w nich ogromny strach, teraz zniknal na szczescie, juz sie nas nie obawia.

W poniedzialek spotkalysmy sie znow z paniami na dole – Felicity wciaz siedziala na zewnatrz transportera i nawet talerzyk z tunczykiem w srodku jej nie zwabil.

Wreszcie we wtorek poszlam do niej – jak zwykle pilnowala malych ktore juz biegaja i sie bija (jednego nazywamy Hitler z powodu czarnej „grzywki” na glowce – smiesznie brzmi jak ktoras mowi: oh, look at this cute little hitler”) – zaczelam do niej przemawiac jakby mnie mogla zrozumiec – ze bedzie jej lepiej gdzie indziej, ze bedzie miec normalny dom, spokoj, ze jej dzieci beda szczesliwe, ze nikt jej nie chce krzywdy zrobic.

Az tak crazy nie jestem zeby sobie wyobrazac ze kot rozumie co do niego mowie. Ale Felicity zrobila cos co mnie zamurowalo – najpierw oparla sie lapkami o trumne i zblizyla glowe do mojej twarzy – prawie sie stykalysmy nosami. Potem patrzyla mi w oczy bardzo gleboko – nigdy takiego spojrzenia u kota nie doswiadczylam – a potem…weszla do transportera i polozyla sie przy kotkach.

Zamknelam drzwiczki i wyslalam sms do Lindy – szybko zorganizowalysmy przewoz do domu tymczasowego. Felicity byla bardzo spokojna – patrzyla tylko na nas uwaznie.

Dzis juz mam dobre wiesci – kotka dostojnie chodzi po nowym miejscu, oglada, wacha, zachowuje sie przyjaznie. A maluszki wygladaja tak:

Mam nadzieje ze i dzieciaki  i mama znajda dobre domki. A jesli nikt odpowiedni nie bedzie chcial zajac sie Felicity – zawsze moze wrocic do hotelu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.