Jakiś czas temu polecałam francuski film I am not an easy man i proszę, Amerykanie zrobili swoją wersję (nieco inną) z Rosamunde Pike i Sashą Baronem Cohenem w rolach głównych. Zobaczyłam go razem z koleżankami i uśmiałyśmy się do łez, choć przyznaję, że francuska wersja bardziej mi się podobała. 8 lat dzieli oba filmy, sprawa nierówności płci tak samo aktualna teraz jak i wtedy i pewnie się to nie zmieni przez kolejne parę pokoleń.
Damien, szownista i ladies man, uderza się w głowę po czym budzi się w społeczeństwie, gdzie od wieków rządzi matriarchat. Zawsze uważałam, że mamy w sobie pamięć pokoleń i nasiąkamy całkiem podświadomie podprzekazami, więc nie dziwota że kobiety, od dawien dawna rządzące w każdej dziedzinie i uciskające panów jako słabszą płeć, mają pewność siebie, władzę i wszelkie cechy, które normalnie przypisuje się męczyznom. Panowie, przodkowie pra pra pra uciśnionych dziadków, w większości godzą się ze swoją pozycją, bo tak przecież było i tak bogini przykazała, tylko nieliczni meminiści walczą o prawa mężczyzn.
Damien, jako osoba wychowana w świecie, gdzie jego płeć wiąże się z przywilejami i wyssał to, że się wyrażę, z mlekiem matki, oczywiście będzie w stanie dać sobie tam radę i w końcu przebić szklany sufit. Ale, jak we francuskim oryginale, powróci do „normalności” i na szczęście popróbowanie, jak to jest po drugiej stronie, zmieni jego nastawienie do kobiet. Przesłanie jest, moim zdaniem, takie jak we francuskim oryginale: nie jest dobrze, kiedy nie ma równowagi. Obie płcie powinny mieć te same prawa i przywileje. Ale z drugiej strony tak sobie myślę – skoro kobiety znosiły nierówność i podłe traktowanie przez co najmniej 20 wieków (niech będzie, że odpuszczę czasy pne) to panowie, gwoli sprawiedliwości, powinni przejść przez to samo przez kolejne 20. Tylko że nasza biedna ziemia raczej tyle nie przetrwa, więc im się upiecze.
Najsmutniejsze jest to, że mężczyźni nie ustępują w swych wizjach męskiej dominacji i rodzą się ruchy typu manosfera a incele pragną kobiet z przydziału, bo im się należy. Mężczyzni przegrywają z kotami, bo kobiety wolą być same, niezależne, zrelaksowane, bez stresu. Nie ma się co dziwić. Nie chcę wiedzieć, jak się to skończy i nie doczekam, natomiast pomyślcie, co by było, gdyby mężczyźni całkiem wymarli, ale tak nagle wszyscy pufff. Nie ma. Kobiety by się zorganizowały i sobie żyły, przypuszczalnie znajdując sposób na rozmnożenie się przez podział komórki. Faceci, gdyby zostali sami, albo by się powybijali, albo zapili na śmierć.
Z opisu to wygląda na taką małą wariację na temat naszej poczciwej, kultowej Seksmisji 😉 (która zresztą niedawno kolejny raz leciała w tv).
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Nie do konca :))
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Taniec Borata 😉🤣
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Oj tak 🙂 tego sie nie zapomni 😉
PolubieniePolubienie
Ogladalismy z H. i usmialismy sie tez niezle:) Pod koniec mi mignelo, ze to na podstawie francuskiegoo oryginalu i tez pomyslalam, ze na pewno byl lepszy i przy okazji obojrze:)
Tak, wydaje sie, ze niby rownouprawnienie mamy, ale do pelnego jeszcze bardzo daleko, nie wpominajac o krajach, gdzie go nie ma wcale;(
Ja mam to szczescie, ze wsrod mnie sa ogarnieci mezczyzni, dla ktorych kobiety to rownorzedne partnerki, a w sumie to nie szczescie, a suma mopich wyborow. jak sie jakis szownista przewinie, to od razu urywam kontakt.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ja tez I masz racje, duzo zalezy od nas samych, w naszych krajach przynajmniej.
PolubieniePolubienie