Presja, która nie znika

Nasz irlandzki aktor Barry Keoghan ukrywa się przed ludżmi, chowa twarz wychodząc z domu i skasował swe media społecznościowe. Dlaczego? Bo wiele osób komentuje i wyśmiewa jego wygląd. Aktor ma dość niekonwencjonalną powierzchowność. Pod postem, w którym przytoczono jego wypowiedzi na ten temat, pojawiły się setki komentarzy, głównie od kobiet. Że przecież o co chodzi, on ma taką niespotykaną urodę, piękne oczy itd. Absolutnie nie popieram publicznego oceniania czyjejś aparycji, nazywania brzydkim, nadawania przezwisk. Tylko że kobiety są przedmiotami takich ocen na porządku dziennym i jakoś muszą się z tym godzić.

Nie ma dnia ani godziny, żebym nie zobaczyła jakiegoś postu czy filmiku, oceniającego krytycznie kobietę czy grupę kobiet. Praktycznie każde publiczne wystąpienie jakiejś kobiety się z tym wiąże. Ocenia się, czy zgrubła. Albo że chorobliwie schudła. Twarz jak maska, za dużo operacji plastycznych. Albo twarz pozmarszczana, brzydko się starzeje. Co za okropne nogi, co za wystający brzuch. Za dużo makijażu. Albo – z makijażem by wyglądała lepiej.

Kobiety są bombardowane informacjami i zdjęciami, które budują ich niską samoocenę i tworzą kompleksy. Ja się często natykam na rolki porównujące kobiety, które nie stosują botoksu (Sarah Jessica Parker, Cameron Diaz) z tymi, które go stosują. Wiadomo, że wygładzona twarz wygląda młodziej, więc ma to na celu pokazanie mi, że starość i zmarszki jest be i mogę tego uniknąć. Nie widziałam podobnych akcji odnośnie panów (niekoniecznie o botoksie, ale np o chodzeniu na siłownię) ale przecież mężczyzna może być stary, pozmarszczany, siwy i z brzuchem. I tak będzie mieć ego wyjebane w kosmos, a kobieta się zakatuje, żeby jej broń boże tyłek nie opadł.

Dbanie o siebie i swoje zdrowie to jest inna rzecz. Ale paniczny lęk przed zmarszczką, przed siwym włosem, mniej jędrym ciałem i niegodzenie się z postępującym czasem to jest coś innego. Na kobiecych kompleksach odnośnie urody i lęku przed starzeniem, czyli naturalnym procesem, kumulują się fortuny firm kosmetycznych i chirurgów plastycznych. Wiadomo, że w ich interesie jest podtrzymywać kobiece strachy i niską samoocenę.

Rozmawiam z kobietami i obserwuję je. Grubsza koleżanka unika prezentowania tematów na wyjazdach służbowych, mimo, że jest ekspertem w swojej dziedzinie. Powiedziała kiedyś, że myśli tylko o tym, że każdy patrzy na nią i ma w głowie jedno: jaka ona jest gruba. Jak się nie lubi jakiejś kobiety, a nie można jej dowalić, jeśli chodzi o kompetencję, to się mówi, że jest stara albo brzydka. Są badania, że kobieta z siwymi włosami jest postrzegana w miejscu pracy jako mniej wydajna. What the fuck.

Jakiś czas temu postanowiłam zapuścić siwe włosy, na co usłyszałam od mamy: czy ty chcesz wyglądać jak stara baba? Co jest złego w starej babie? Mam 55 lat. Nie wyglądam już tak, jak 20 czy 10 lat temu. Stać mnie na lifting twarzy, botoks, kwasy nie kwasy. Ale nie mam zamiaru ścigać młodości wszelkimi rozpaczliwymi sposobami i udawać, że się nie starzeję, bo starzenie się to nie jest choroba ale przywilej. Dużo osób z mojego rocznika już nie żyje. Ale jak ktoś chce, niech sobie twarz podciąga. Niech robi cycki, tyłek i co tam chce. Tylko niech to nie będzie używane jako norma i przeciwwaga dla tych kobiet, które tego nie chcą robić. I odwrotnie, niech naturalnie starzejące się panie nie będą wykorzystywane do tego, by ośmieszać te po operacjach.

Tak więc jakoś trudno mi użalać się nad Barrym. Dziewczyna grająca w serialu „The last of us” została przez fanów komiksu okrzyknięta mianem Potato face i jakoś nikt jej nie brał w obronę. Jej jedyną winą jest to, że producenci zatrudnili mało atrakcyjną osobę do zagrania kobiety, która absolutnie atrakcyjna być nie musi. Ale przecież filmy i seriale nauczyły nas, że główna bohaterka ma być urodziwa (no chyba że ma być „brzydka” bo o tym jest film). Minęło sporo lat, od kiedy młoda Meryl Streep była odzucana na castingach z powodu „brzydoty”. Kiedy Kate Winslet mówiono, że zrobi karierę, o ile pogodzi się z myślą o graniu chubby girl. Lata mijają, ale stosunek do kobiet niespecjalnie się zmienia.

I powiem Wam, że jak z dekady na dekadę coraz mniej obchodzi mnie, co inni sobie myślą o moim wyglądzie czy zachowaniu, to coraz bardziej irytuje mnie to, jak często presję wobec innych kobiet nakładają same kobiety. Kompleksy, porównania, ocenianie — to wszystko krąży głównie między nami. A skutki są takie, że zamiast większej wolności, mamy więcej niepewności i lęku.

2 uwagi do wpisu “Presja, która nie znika

  1. Amen siostro! Myślę, że w Irlandii i tak podejscue do tego, jsk wyglądają kobiety jest znacznie luźniejsze, niż w Polsce ale jak piszesz kobiety kobietom. Moja wlasna matka mi powiedziala, ze się „zapuściłam ” w tej Irlandii, bo nie spędzam 30 min na codziennym makijażu…

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do jamama13 Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.