Alpaka jest dobra na wszystko :)

Jeśli czytają to osoby znacznie poniżej mojego wieku a więc 49 lat, pewnie nie rozpoznają w tytule parafrazy piosenki z Kabaretu Starszych Panów 😉

Mój pobyt w B&B The Naked Sheep połączony ze spacerem z alpakami był zaplanowany na maj. Z powodu koronaŚwirusa nie mógł się wtedy odbyć i przełożyłam to na wrzesień. Mieliśmy tam jechać razem z C. który w ostatniej chwili powiedział mi że on jednak nie może bo musi pracować. Przełożyłam więc spacer z alpakami na drugi tydzień października (to były dwie osobne rezerwacje na akomodację i spacer) ale kiedy chciałam przełożyć pobyt okazało się że nie mogę bo już za późno. Mogłam co najwyżej skasować ale straciłabym pieniądze. Postanowiłam więc jechać sama i ponownie zarezerwować alpaki. Niestety ktoś już to zrobił i nie było wolnego miejsca. Ale od czego jest Wszechświat – poprosiłam Go żeby ktoś skasował w ostatniej chwili no i w piątek ogłoszono lockdown w Dublinie i 3 osoby z Dublina skasowały, w związku z czym się załapałam. Kolejne 2 miejsca wolne buknęła jakaś para przebywająca w okolicy, a rano okazało się że 4 inne osoby nie przyjadą (byli w Dingle i stwierdzili że mają za daleką drogę i tak, wiedzą że przepadnie im kasa). Tak więc jak dla mnie super się złożyło bo właściciele biznesu nie stracili finansowo za to zamiast siedmiu osób były tylko trzy a więc bardzo miło i kameralnie.

Zanim jednak przejdę do trekkingu z alpakami przez magiczny las (bo tak się on oficjalnie nazywa) to coś niecoś o akomodacji. Właścielka Mia wraz z mężem są Brytyjczykami i w Anglii posiadali już alpaki. Chcieli kupić ziemię i założyć farmę alpak ale ceny we własnym kraju były zaporowe więc postanowili przenieść się do Irlandii. Kupili rozpadające się stuletnie chałupy w Kerry na 4 akrach, za to z przepięknym widokiem, w ciszy i spokoju, otoczone lasami i łąkami. Kilka lat zajęło im doprowadzanie domów do porządku. Chatka w której śpią goście jest przecudna, z regulowanym ogrzewaniem, szybkim internetem i TV, a jednocześnie mająca urok starego cottage. Jest większa w środku niż się wydaje z zewnątrz, z częścią jadalną i sporawą łazienką. Najważniejszą jednak sprawą są alpaki. Bo nie tylko tam są za siatką i można na nie popatrzeć jak to było w opisanej przeze mnie TU Waterfall Alpaca Farm. Gość może sobie chodzić wszędzie między alpakami. One spacerują po tych 4 akrach a my z nimi 🙂 Przez to ma się poczucie naprawdę bliskiego kontaktu z tymi zwierzętami.

Do B&B dotarłam dość późno bo postanowiłam najpierw objechać Ring of Kerry czyli zrobić koło od Killarney przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Pogoda była piękna a dodatkowo z powodu braku wielkich autokarów z turystami nie było żadnych korków. Ogólnie – pustawo. Mam nadzieję że w przyszłym roku wszystko się odmieni bo aż przykro patrzeć na to jak ten region zawsze pełny różnych imprez, zawodów, festiwali i atrakcji i tętniący życiem tak ucichł. Większość ludzi żyje tam z turystyki.
W każdym razie przyjachałam do B&B kiedy alpaki były już za siatką a kot właścicieli siedział zamknięty w domu z powodu grasujących w okolicy lisów, więc spędziłam tylko godzinę na siedzeniu w ogrodzie, podziwianiu widoków i zachodu słońca i medytowaniu. Za to nazajutrz rano już od ośmej mogłam nacieszyć się towarzystwem i alpak i kota które puszczone luzem napawały się pięknym dniem, trawą (alpaki) i dreamies (kot).

Trekking wygląda tak że Mia z mężem najpierw opowiadają o alpakach, ich zwyczajach i zachowaniu, potem przedstawiają wszystkie alpaki i można sobie wybrać ulubioną do spaceru, aczkolwiek Mia sugeruje które lubią się przytulać i głaskać 🙂 Mówi też dużo o zasadach bezpieczeństwa, co się może dziać i co wtedy robić (na przykład zdarzyło się jej że podczas spaceru przed alpakami przebiegły jelenie a one spanikowały i rzuciły się do ucieczki. Alpaka może wygląda niepozornie ale jest w stanie ciągnąć człowieka za sobą przez cały las kiedy ucieka w popłochu więc trzeba ją po prostu puścic). Takie przypadki to jednak rzadkość i nasz spacer przebiegł bez problemu. Trekking prowadzi przez stary las który można określić słowiem magiczny. To prywatny las należący do jednej z rodzin z Kerry która pozwoliła małżeństwu go używać w zamian za pilnowanie czy nikt się tam nie rozbija na dziko itp. Cały spacer trwa około półtorej godziny i w trakcie robi się dwie przerwy na karmienie jabłkami i innymi przysmakami a alpaki bardzo, bardzo chętnie pozują do zdjęć i selfie i chętnie dają się głaskać po szyi.

Po powrocie można odwiedzić pracownię Mii która robi z wełny alpak naprawdę ładne rzeczy. Zostaliśmy też poczęstowani napitkami i ciasteczkami i spędziliśmy kolejną godzinę na gadaniu 🙂
Bardzo, bardzo Wam polecam to miejsce i trekking też.
Link do Airbnb do domku TU i do trekkingu TU.
Jeśli zamierzacie coś rezerwować przez Airbnb to użyjcie tego kodu https://www.airbnb.ie/c/estudzinska?referral_share_id=a8e69733-be66-4e8a-abd7-6a41e4e62820 a wtedy zarobię na butelkę Malibu 😉 a Wy dostaniecie rabat €50.00.

16 uwag do wpisu “Alpaka jest dobra na wszystko :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.