Wenecja – wstęp

Kiedy widziałam siebie w myślach ponownie w Wenecji to w masce, podczas karnawału. No cóż, częściowo się spełniło bo maska była ale ochronna 😉 No i karnawału też nie było ale festiwal filmowy. Prawie trafione 😉
Wiem że są ludzie którzy Wenecji nie lubią. Spotkałam się z opinią że to miasto wymierające bo mieszkańcy się stamtąd wynoszą, że kanały śmierdzą i w ogóle zgnilizna i wilgoć. Oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania. Dla mnie La Serenissima pozostaje najbardziej wyjątkowym miastem w Europie które trzeba chronić przed zatopieniem choćby to miało pochłonąć miliony. Bo jak Wenecji nie będzie to coś w nas, naszej kulturze i historii umrze na wieki.

Przyczyną tego że Wenecja według ostatnich prognoz może zniknąć około 2100 roku jest osadzanie się laguny i tzw acqua alta czyli wysoka woda, większe lub mniejsze powodzie nawiedzające miasto. Zazwyczaj są to kilkugodzinne przypływy i woda nie sięga wyżej niż metr. Najwyższy stan wody odnotowano w 1966 roku i było to 194 powyżej normalnego poziomu. Rok temu w listopadzie było niewiele mniej bo 187 cm. W mieście ogłoszono stan klęski żywiołowej i naprawianie szkód kosztowało miliony.
Co rok Wenecja „schodzi niżej” o 2 – 4 milimetrów. Nie wydaje się to dużo ale wystarczy sobie uświadomić że od momentu jego powstania most Rialto stracił ponad metr który stopniowo chowa się pod wodą.

Wenecja w liczbach:
117 – na tylu mniej więcej wysepkach zbudowane jest miasto.
170 – tyle jest tam kanałów
417 – tyle jest mostów, w tym około 80 prywatnych
60.000 – tyle mniej więcej ludzi zamieszkuje historyczne centrum Wenecji (dla przykładu w latach 40-tych było to 175.00)
1200 – tyle mniej więcej lat liczy sobie Wenecja (niektóre z wciąż zachowanych budynków mają ponad 800 lat)
400 – mniej więcej tylu gondolierów ma miasto

Miasto znane jest z bycia jednym z najbardziej zatłoczonych i najczęściej odwiedzanych przez turystów. Oczywiście wykluczmy ten rok, ale poza nim Wenecję odwiedzało średnio 25-30 mln turystów z czego tylko około 4.5 mln tam rocznie nocowało. No właśnie, ten sam problem który ma Tallin, Dubrovnik czy Isle of Skye – pół albo jedniodniowi turyści którzy niedużo wydadzą ale narobią tłoku, zamieszania i śmieci. Już od wielu lat lokalni mieszkańcy protestują przeciw nadmiernej ilości odwiedzających, jak na razie zmniejszono liczbę promów i chyba tylko tyle. Pomysł specjalnego podatku tak samo jak ograniczenia wstępu do miasta został zarzucony. Na początku koronaŚwirusa mieszkańcy cieszyli się że odzyskali Wenecje dla siebie i odetchną, ale oczywiście po miesiącu czy dwóch kiedy wszyscy odczuli brak kasy z turystyki nastawienie zaczęło się zmieniać. Co prawda burmistrz stwierdził że wykorzysta ten czas na dokładne przemyślenie jak zorganizować to w taki sposób by wilk był syty i owca cała… Będzie trudno.

To jest zdjęcie zatłoczonej Wenecji znalezione w internecie.
A tak pusto jest teraz…

Powtarzam ponownie – to najlepszy czas na pojechanie do Wenecji. Widać prawdziwych mieszkańców i to jak się relaksują w knajpkach i spacerują po ulicach ale także ich zmagania z codziennością, np wciąganie wózków po schodkach przez mosty i robotników którzy tak samo męczą się z taczkami. Dawno temu oglądałam bardzo ciekawy film dokumentalny o życiu w Wenecji gdzie wypowiadali się właśnie mieszkańcy. Problemem oprócz tych ciągłych zmagań z mostami jest niepewność związana z acqua alta (jest system ostrzegania syrenami i smsami a także apka) oraz zniszczenia domów, mieszkań i lokali użytkowych właśnie przez wodę czy wilgoć. Spacerując uliczkami na pewno dostrzeżecie że parter i niższe piętra są opuszczone a ludzie przenieśli się wyżej albo w ogóle wynieśli się z miasta. Dużo młodych osób po prostu ucieka ze starej części i z tego co mi powiedziano to właśnie Wenecja ma najbardziej stare społeczeństwo.

W Wenecji byłam dwa razy na jednodniowej wycieczce z moim pierwszym mężem. Przebywaliśmy wówczas w Bibione i popłynęliśmy tam statkiem a ponieważ czuliśmy niedosyt, to jeszcze raz pociągiem. Trzeci raz odwiedziłam Wenecję 11 lat temu z koleżanką podczas naszych wakacji w Toskanii. Za każdym razem miasto wywołało na mnie ogromne wrażenie. Nie pamiętam tłoku za to pamiętam ludzi popijających wino w niewielkich barach które znajdowały się dosłownie za każdym rogiem, romantyzm kanałów i gondoli i jakiś nieuchwytny powiew dekadencji. Jak to westchnienie które wydawali z siebie więźniowie idąc mostkiem do swych celi i widząc La Serenissimę po raz ostatni.

Wystarczy zamknąć oczy by przenieść się w wiek XVII i XVIII i poczuć się jak zamożny młody arystokrata na tzw grand tour, czyli roku kiedy to nadziani rodzice płacili za podróże swych latorośli by ci nabrali doświadczenia, ogłady i wiedzy o świecie, a owe latorośle beztrosko rozpuszczały swoje apanaże pisząć listy: send more money… Wystarczy zamknąć oczy aby ujrzeć jak Casanova ucieka z niewoli po dachach weneckich domów… , jak pisarze tacy jak Hemingway czy lord Byron piszą inspirowane La Serenissimą poematy i jak słynni aktorzy pozują do zdjęć podczas festiwali filmowych. Jeśli jakieś miejsce jest ucieleśnieniem elegancji, ulotności, finezji i uwiedzenia to musi to być Wenecja.

Jak ktoś czekał na więcej informacji o tym jak wpadłam do kanału to trzeba poczekać do następnego postu 😉

20 uwag do wpisu “Wenecja – wstęp

      1. No właśnie. Ale też może się coś zupełnie odwrotnego zdarzyć. Natura to natura…. co pokazują trochę wirusy. Bo o ile w Covidzie mogły maczać palce chińskie rączki, o tyle dawna hiszpanka to już raczej pandemia, która powstała samoistnie.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Wenecja fajna, byłam niegdyś przez 3 dni (spaliśmy na lądzie, ale rano przypływaliśmy i szlajaliśmy się uliczkami do wieczora) – bardzo miły czas. Pamiętam, że najpierw postanowiliśmy chodzić TAK SOBIE, gdzie nas nogi poniosą. Po jakiś 2 godzinach okazało się, że wirujemy ciągle w tym samym, mniej więcej, miejscu i zaczęliśmy sobie rysować kreskę na mapie i W KOŃCU udało nam się opuścić nasz zaklęty krąg;).
    A najfajniej było w tych odległych częściach, do których turyści sporadycznie się zapuszczają.

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na tessa Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.