Życzenia na Wielkanoc

Zaczynają się Święta Wielkanocne które spędzę zamiast, jak planowałam, w Chester – na Los Balconos (zdjęcia na pewno będą na fejsbukowej stronie bloga).

Na szczęście jest face time, group chat itp więc z koleżankami z którymi miałam spotkać się LIVE, zobaczę się ONLINE.
Dla mnie jako osoby niewierzącej ten czas to od zawsze było tylko celebrowanie wiosny i odradzającego się po zimie życia. Dekorowanie jajek, przynoszenie do domu żonkili, picie advocata i zagraniczne wyjazdy;) Tym razem to czas oczekiwania na poprawę sytuacji i stopniowe przywracanie państwa i Europy do normalnego funkcjonowania.

Ktoś powiedział mi niedawno – wiosna zmarnowana, lato może będzie zmarnowane. Większa część roku do zapomnienia. A ja nie chcę wrzucać tych miesięcy w niepamięć i odżyć dopiero jak się coś zmieni. Nie chciałabym zahibernować się i obudzić „po”. Bo nigdy nie wiadomo ile fajnych rzeczy może się w międzyczasie wydarzeć. Wciąż żyję, czytam, oglądam, piszę, utrzymuję kontakt ze znajomymi, bawię się z kotami. Nie jest tak jak miało być ale jest jak jest. Dalej podziwiam wschody słońca, cieszą mnie ptaki za oknem, to że drzewa okryły się pąkami.

Ten czas przejdzie do historii i będę go na pewno wspominać jak komunizm. A na razie po prostu dostosowuję się do rzeczywistości bo wiem że ona przeminie. Nawet policjanci dostarczają mi sporo uciechy. Jednym z ich nowych obowiązków jest robienie zakupów starszym samotnym ludziom. Wczoraj w sklepie na stacji benzynowej byłam świadkiem jak dwóch takich rozwinęło listę od jakiejś babci i zaczęli:

4 milks. What milk do you think she wants? – pyta jeden drugiego.
Take this – mówi drugi.
Maybe low fat?
I don’t think she’s on a diet. She’s 80…
Ok – pierwszy bierze mleko i czyta dalej – Bar of chocolate…
Obaj patrzą na co najmniej 10 rodzajów czekolady ze zdezorientowaną miną…
Zauważyli mnie i jeden mówi: go ahead, we need to figure out what chocolate an auldie would prefer…

Teraz przed świętami policja stoi też dosłownie wszędzie zatrzymując samochody by powstrzymać tych którzy mimo zakazu przemieszczania się w celach innych niż tzw essential travel próbują wyrwać się do rodziny, przyjaciół czy letnich domów.
Od środy jestem zatrzymywana codziennie dwa razy w drodze do i z pracy.
Policjancji są bardzo sympatyczni, pytają skąd wracam, gdzie jadę – mimo że proponuję nie chcą oglądać pisma od pracodawcy, pewnie mi uczciwością z oczu patrzy. A niektórzy pogadają, skomentują pogodę, sytuację, pożyczą Happy Easter. Miła atmosfera 🙂

Życzę Wam przede wszystkim żebyście się nie zamartwiali niczym w te święta. Nie czytajcie nic związanego z wirusem w internecie, odpuście sobie wiadomości. Cieszcie się zdobieniem jajek, piciem wina, krojeniem sałatki czy co tam macie zamiar robić. Będzie dobrze 🙂

23 uwagi do wpisu “Życzenia na Wielkanoc

  1. I ja bardzo, bardzo popieram Twoje spojrzenie na rzeczywistość. Nie wiem jak będę wspominać ten czas za x lat. To dopiero przyjdzie. Mam podręczną, przez siebie wypracowaną filozofię, i tego się trzymam. Kibicuję Wam, by trochę być może poobserwować Siebie ,swoje zachowania, emocje, ale także zrobić to, co się codziennie robi. To, o czym piszesz Ewo, a i może to, na co nie zawsze miało się czas. Właśnie, czas, dobrego czasu, życzliwości, ludzkiej dobroci, od Innych, i dla – wobec Siebie. Tak po prostu. Pozdrawiam Was, dobrego czasu!
    Odnośnie osób pracujących, służb, o których pisałaś:

    Brzechwa był ciekawą postacią. Zaczął pisać wierszyki dla dzieci, by poderwać (bynajmniej nie z krzesła pewną Panią- przedszkolankę, dla Pań się także odmładzał co widać np na nagrobku…). Prawnik z wykształcenia, orędownik, działacz na rzecz praw autorskich, adwokat, tłumacz. Prywatnie skoligacony z Bolesławem Leśmianem, który to wymyślił był dla niego pseudonim artystyczny, bo przecież w Poezji nie może być dwóch Leśmianów (Lesmanów). Brzechwa to opierzona część strzały. Trafnie? Prawda? A i w krzyżówkach się przydaje. Nie chciał być zapamiętany jako autor wierszyków dla dzieci. Poezja dla dzieci nigdy w Polsce nie cieszyła się uznaniem, powoli ten stan zaczyna się zmieniać, chociaż teraz nie wiem jak rzecz się ma, chyba ogólnie nieciekawie. Wracając do Brzechwy potrafił mieć tupet, Pomimo łapanek na ulicach, podczas wojny, był w cukierni, celem nabycia słodkości. Zatrzymany przez gestapo, wraz z tortem (ma się rozumieć) udał się na przesłuchanie. Wypuszczono go, gdy się zorientował, że zapomniał słodkości, najzwyczajniej się wrócił po tort, miał wprawić w zdumienie Niemców. Kto zakochanemu zabroni? A nawet jak tak uczyni, to czy ten usłucha? :-). Teraz jednak warto #zostaćwdomu. 🙂
    Pozdrawiam jeszcze raz.
    Rozpisałam się…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czyli polscy policjanci tez maja poczucie humoru 🙂 dzis przeczytalam na fb u kolezanki ze optymizm w trudnych czasach to tzw tragiczny optymizm I jest to mechanizm obronny dzieki ktoremu czlowiek sie broni przed zwatpieniem zamiast realnie ocenic jak jest hoojowo;) no coz, optymistycznie I pozytywnie zyje od okolo cwiercwiecza I widze po efektach ze lepiej tak niz w strachu, panice I pesymizmie. To kolejny rozdzial ksiazki jaka jest moje zycie – owszem nudnawy I dziwny, ale rozdzial. Skonczy sie:) I skonczy sie niezaleznie od tego czy bede rwac wlosy z glowy czy bede myslec pozytywnie, ale na pewno ja sie bede czuc duzo lepiej:)

      Polubione przez 1 osoba

  2. Tak.
    Dysponujemy różnego rodzaju mechanizmami obronnymi. Z tym, że mam wrażenie, że tu pomieszane są dwie kwestie, tego mechanizmu obronnego jak piszesz. I realnego spojrzenia, realnego, co nie oznacza, uderzenie ze skrajności w skrajność.
    Mówienie, że jest dobrze, jak nie jest, albo, że wszystko będzie dobrze, jak naprawdę nie wiadomo jak będzie, nikomu nie służy (nikomu nie robi dobrze)… No chyba, że portfelom osób, które piszą poradniki „pozytywnego” myślenia, których jestem przeciwniczką. Jednakże realne spojrzenie, spokojne, i robienie tego co można, przy zachowaniu spokoju, będąc przy Sobie, w kontakcie z własnymi emocjami, to dużo, dużo więcej. Tak moim zdaniem.
    Nie wiem, czy polscy policjanci/ policjantki mają poczucie humoru (nie mydlić z popularną w średniowieczu koncepcją płynów w organizmie :)) jednakże odczytuję to jako ciepły gest, i dobrą akcję społeczną, bez straszenia (takie odnoszą nikły skutek, albo: odwrotny do zamierzonego).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mnie akurat jeden poradnik kiedys bardzo pomogl ale teraz na rynku wylega sie tego w cholere I wiele osob po prostu zbija na tym hajs. Trudno powiedziec komus np umierajacemu na raka ze bedzie dobrze. Ale ogolnie podejscie optymistyczne do zycia, moim zdaniem, jest duzo lepsze niz pesymistyczne:)

      Polubione przez 1 osoba

      1. Zeżarło mi komentarz.
        No nic, jeszcze raz. Piszemy o dwóch, jak nie trzech różnych rzeczach.
        Poza tym ogólna dyskusja, traktowanie rzeczy altogether jest trudne bo częstokroć jest źródłem nieporozumień. Nie piszę, że jakiś poradnik nie może pomóc. Może. Jak sama doskonale wiesz. Patrzę na poradniki z wielu warstw, nauczona doświadczeniem,ale może to jest dyskusja nie w tym wątku? I ja uważam, że doza optymizmu jest cenna. Po prostu, mądrze i spokojnie zawsze warto. Myślę sobie, czasami mi się zdarza:), że przeżywamy życie wprzód, a rozumiemy je, i potrafimy ocenić, tylko patrząc wstecz (nawet jeśli owo wstecz miało by dotyczyć godziny, czy dnia wczorajszego), z tego np wynikają różnego rodzaju napięcia. Tak się zastanawiam, poradnik może obecnie napisać każda osoba, i ekspertem stać się także, chociaż może to i złudne, ale bardzo przekonywujące, przeświadczenie, że tak jest, jeśli się spojrzy na Mainstream

        Polubione przez 1 osoba

      2. To sa ciekawe rzeczy do dyskusji, zgadzam sie:) moze kiedys napisze cos o tym zebysmy mogly to zrobic:) pozdrawiam. U nas wlasnie premier przedluzyl lockdown do 5 maja czego sie kazdy spodziewal I tak. I ponoc w easter ma byc peak a potem liczby maja spadac.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Agnes

    Mi od zawsze swieta kojarza sie z natura, babcia mowila ze w podziece za dobroc natury zanosili rozne jedzenie do najwiekszego debu w lesie za jej dziecinych lat. Oddawanie sie przyjemnoscia takim jak mile rozmowy czy dobre jedzenie to nasza zasada w domu. Uwielbiamy takie chwile. Niby na swieta ale bez pan bart z koscilem katolickim raczymy sie: pasztet z fasoli z cebulka i jablkiem; pasztet z pieczonej marwchwi z imbirem i selerem, tarta z ricotta i ciemna czekolada i obok tego odpowiednie trunki pomocne przy trawieniu. Way not enjoy life just right now . Szczesciara ze mozesz pracowac ja musze poczekac na swoja. Kartki tez pamietam i kolejki za kawa czy za wata och pikne czasy to byly.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Agnes

        Dziadkowie mieszkali na kresach, wioska juz nie istnieje jakies tylko 30 km od Lwowa nie gwara lwowska nie gadali ale duzo imieslowow uzywali i ja tez to slysza i widza jezykowcy jak mowie, bo wychowalam sie znimi. Babcia mowila ze mieli swoj las, pracowali na roli, w wiosce byla karczma prowadzona przez zyda, wiele tam narodowosci mieszkalo jak przeczytalam Ksiegi Jakobowe o takiej to Polsce pisala Tokarczuk a to byla ta Polska o ktorej mowila mi babcia ta sama. Jej dziadkowie to chlopi z dziada pradziada. Mysle ze to bardzo uksztaltowalo ich poglady a natura byla im o wiele blizsza niz cuda w kosciele czy wymuskany swiat szlachty. Swietnie tanczysz i jaki glos. Super dzieki za piosenke.

        Polubione przez 1 osoba

    1. Ja to sie śmieje, że chyba to przewidziałam, bo zaplanowaliśmy (czyt.ja;) remont na święta, jako że raz ich nie obchodzimy, a dwa ja tego czasu nie lubię. Tradycyjnie to w Wielkanoc zawsze wyjeżdżamy, ale tym razem podeszlismy do sprawy praktycznie-ekonomiczno, najpierw obowiązek (remont), a później przyjemność (wyjazd do Holandii). No to mamy teraz po prostu więcej czasu ja malowanie:D H. zaolejowal meble na tarasie i wyczyścil grilla, że wygląda, jak nowy, ja posadzilam więcej kwiatków niż planowałam i zamówiłam tarasowe dywany, H.wszystko poobklejal i jutro jedziemy z farbą, jedni malują pisanki-my przedpokój, kuchnie i z rozpędu prawdopodobnie też salon. Nowe zdobne zasłony tez juz są i czekają na zawieszenie, oraz nowy stół w jadalni stoi:)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.