Święta bez szału ;)

Jest jedna rzecz związana z czasem świąteczym która mnie absolutnie przeraża – zakupoholizm. Zaczyna się od „black Friday” – „czarnego piątku” pod koniec listopada, który kiedyś był tylko jednym dniem dużych obniżek cen, a teraz to właściwie tydzień lub dłużej, potem mamy „cyber Monday” i właściwie już z górki aż do Wigilii, kiedy to gorączka się kończy (by znów zacząć się 26go grudnia wielkimi poświątecznymi wyprzedażami).

Minimalistką stałam się  w czasach kiedy o tym książek nie pisano, i choć byłam dzieckiem komuny co to na gwiazdkę dostawało wór mandarynek i piszczącego różowego misia z radzieckich darów, nie odbijałam sobie tego później otaczając się dobrami wszelakimi. Wręcz przeciwnie – lubię umiar, prostotę, popieram upcycling i obrót przedmiotów, ani mi w głowie designerskie ciuchy choć sobie mogłabym na nie pozwolić bo bardziej cieszy mnie zakup nie używanych wcale spodni czy bluzki w charity shop po 5 euro sztuka, które najwyraźniej komuś się odwidziały. A już szał prezentowy na święta to tradycja całkiem mi obca i według mnie szkodliwa.

Ameryka – Wielki Kryzys lata 30ste

Korki w czasie przedświątecznym w okolicach centrów handlowym wzmagają się – jechałam niedawno autostradą i do zjazdu do Dundrum gdzie mieści się jeden z najlepszych takich obiektów sznur samochodów stał bez ruchu i ani się nie przesuwał. Banki reklamują szybkie pożyczki  które będą wykorzystane na zakup badziewnych dekoracji typu Santa Stop here i plastikowych choinek które wylądują potem w koszu, oraz najmodniejszych zabawek i gadżetów, sterty ubrań i żarcia. Co sprytniejsi nie stoją w kolejkach do przysklepowych parkingów ale zamawiają w internecie. Moja znajoma z biura praktycznie co dzień wydzwania do różnych firm kurierskich instruując je gdzie zostawić paczki jak ich w domu nie będzie. A podczas czarnego piątku kupiła łóżko do sypialni przecenione z 899 na 499 euro dla córki na święta- nie żeby córka potrzebowała łóżka ale bo taka okazja.

Irlandia 1929

Są tacy którzy zaczynają propagować życie bez prezentów, a właściwie z rozsądnym podejściem do nich. Czytałam o rodzinie która z okazji urodzin ich członków organizuje doświadczenia zamiast dawania rzeczy – np wyjeżdżają cała rodziną na wycieczke czy organizują wypad do muzeów czy do kina – i to są ludzie zamożni których stać byłoby na podarowanie dziecku najnowszy model iphone’a. Na gwiazdkę organizuje się zbiórkę dla schroniska dla psów lub inną pomoc. W rodzinie mojego C. – na urodziny tylko kartka i życzenia. Na święta – losujemy nazwisko osoby której przygotujemy prezent do konkretnej niewysokiej kwoty, zazwyczaj to 25 euro. Moja koleżanka z pracy, mama trojga córek, od lat stosuje zasadę: dzieci robią prezenty własnoręcznie a od rodziców dostają książki.

Irlandia 1894

Podoba mi się idea facebooka by z okazji urodzin zorganizować na tym portalu zbiórkę pieniędzy na cele charytatywne. Moje przypadają 25 grudnia i też – ponieważ wszystko mam a jak nie mam to sobie mogę kupić sama – poprosiłam chętnych o wpłacanie na rzecz fundacji Miasto Kotów. Z C. postanowiliśmy już dawno że prezent gwiazdkowy dla siebie nawzajem ma się mieścić w granicach 50 euro i być praktyczny – żadnych bodystocking od Ann Summers 😉 Więc C. kupuje mi zazwyczaj voucher Ryanair.

Irlandia 1984, uliczni sprzedawcy indyka

Niestety szał zakupowy – wiadomo – podsycają sklepy i reklamy, a także influencerzy i blogerzy. Czytam na blogach o najbardziej trendy prezentach dla panów, pań, mam i bachorków pociech…Musisz mieć to, musisz mieć tamto. Jak się ubrać na kolację wigilijną, jak przystroić dom, co ugotować, jaka jest w tym roku moda choinkowa – czy ma być na srebrno czy na czerwono. Takie tematy bombardują ze wszystkich stron choć przebijają się gdzieniegdzie prośby o wpłacanie na szlachetną paczkę czy o pomoc dla zwierząt. 

Polska, czasy PRL

Nie wiem czy znacie opowiadanie O’Henry’ego „The Gift of the Magi” (Dar Trzech Króli) o niezbyt zamożnym młodym małżeństwie które pragnie obdarować się wyjątkowymi prezentami na pierwsze wspólne Boże Narodzenie. Kobieta ma przepiękne włosy więc mąż postanawia kupić jej drogi, ozdobny grzebień. On sam posiada jedyny cenny przedmiot – zegarek. Żona chce mu sprezentować platynowy łańcuszek do niego. Aby zdobyć pieniądze na upatrzone dary, maż sprzedaje zegarek a żona swoje włosy…Przesłaniem zamierzonym przez pisarza miało być chyba pokazanie poświecenia zrodzonego z miłości, a ja już jako dziecko nie mogłam się nadziwić głupocie tych ludzi. Pierwsze ofiary konsumpcjonizmu 😉 

Podczas wojny, 1942

Na koniec muszę podzielić się wspomnieniem mojej znajomej o jej najbardziej pamiętnym świątecznym prezencie – miała wtedy około 10 lat a więc działo się to jakieś 48 lat temu w Donegalu, w czasach kiedy się nie przelewało. Wujek B. mieszkający w Londnie wysłał całej rodzinie paczkę, w której znalazły się między innymi trzy kolorowe kapelusiki. B. miała 2 siostry więc dziewczynki uznały że kapelusiki są dla nich, założyły je więc do kościoła na świąteczną mszę. Trochę im się wydały dziwne uchwyty zachodzące za uszy które w tym układzie były odsłonięte i marzły, ale kto by negował brytyjską modę…Dopiero po mszy jedna ze starszych koleżanek uświadomiła dziewczynkom że to co mają na głowach to „tea cosy” – ocieplacze na czajnik z herbatą 🙂

Wszystkich zachęcam do umiaru i rozsądku w zakupach, nie tylko w święta zresztą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.