Mamma Mia – here we go again!

Tytułem wstępu – nie lubię i nie oglądam musicali. Nie za bardzo rozumiem że nagle w czasie akcji ktoś zaczyna śpiewać, wszyscy tańczą i skądś bierze się muzyka…Nie ma to dla mnie większego sensu. Od tej reguły są dwa wyjątki: Everyone says I love you Woody Allena – bo oglądam wszystko co zrobił Allen. No i Mamma Mia. Meryl Streep, Piers Brosnan, Colin Firth I Stellan Skaarsgard? Poszłabym na wszystko z tą czwórką, nawet gdyby stali na scenie i recytowali książkę telefoniczną.

Pierwsza Mamma Mia była idealnym filmem na lato, z cyklu „feel good movie„. Roziskrzone turkusowe morze, piękne greckie krajobrazy, radość bijąca z każdego ujęcia no i oczywiście historia miłosna w tle, a nawet dwie, a właściwie zaryzykowałabym trzy – samotnej matki Donny i jej dawnego wielbiciela Sama, córki Donny – Sophie,  i jej chłopaka Sky, i wreszcie przyjaciółki Donny – Rosie i przystojnego Szweda Billa. Osią opowieści był ślub Sophie na który ta zaprosiła trzech mężczyzn z których każdy mógł być jej ojcem. Jeśli oglądaliście to wiecie że Donna związała się z Samem, Rosie z Billem, trzeci domniemany tatuś Harry okazał się gejem a całość zakończyła się wielkim party.

Części drugie to zawsze ryzyko – przeważnie nie dotrzymują pola pierwszym i rozczarowują wielbicieli. Ale na szczęście twórcom filmu udało się dorównać pierwszej Mamma Mii – film jest tak samo uroczy, słoneczny, pozytywny, powodujący uśmiech i trochę łez wzruszenia, a długo po wyjściu z kina nuci się pod nosem piosenki Abby.

Obserwujemy perypetie Sophie która przygotowuje się na wielką imprezę z okazji otwarcia odrestaurowanego hotelu, zmartwioną faktem że nie będzie na niej ani Sky który jest na stażu w Stanach, ani jej dwóch ojców, Harry’ego i Billa. Do tego do wyspy zbliża się sztorm. Natomiast w retrospekcjach cofamy się do czasów kiedy Donna kończy college i postanawia wyjechać na wyspę Kalokairi. Wspaniale było poznać Donnę jako młodą kobietę oraz dowiedzieć się jak to naprawdę było z tymi trzema mężczyznami w tym samym prawie czasie…Po części pierwszej mogło się wydawać że dziewczyna trochę lekkomyślnie przespała się z każdym, absolutnie nie potępiam, człowiek robi różne rzeczy niekoniecznie rozsądne w każdym wieku. A tu proszę, okazuje się że nie wszystko jest czarne bądź białe. Oczywiście jej dwie przyjaciółki rozwnież pojawiają się w młodej wersji – aktorka grająca młodszą Tanyę rzeczywiście wyglada jak Christine Baranski 30 lat wcześniej 🙂 

Piosenek jest dużo, za Abbą nigdy specjalnie nie przepadałam ale przyznam że słowa ich utworów są genialne. Dlatego tak doskonale ilustrują akcję… wyobraźcie sobie jaki musical dało by się zrobić na bazie niektórych współczesnych utworów…np Umbrella Rihanny:

You can stand under my umbrella
You can stand under my umbrella, ella, ella, eh, eh, eh
Under my umbrella, ella, ella, eh, eh, eh
Under my umbrella, ella, ella, eh, eh, eh
Under my umbrella, ella, ella, eh, eh, eh, eh, eh, e

Choć kto wie może jakaś współczesna wersja Deszczowej Piosenki ? 😉

Dwaj panowie z Abby pojawiają się w filmie, jeden jest nauczycielem w szkole Donny, drugi gra na pianinie w barze gdzie młoda Donna i Bill śpiewają Waterloo. Co do nowej obsady: młodą Donnę gra Lily James, śliczna aktorka która ostatnio pojawia się w wielu hitach i jej kariera wyraźnie się rozkręca. Nie znam aktorów wcielających się w młodszą wersje panów – co do urody to blondyn Bill – Josh Dylan – zrobił na mnie największe wrażenie. Miło było też zapoznać się z Greczynką która pomogła Donnie kiedy ta przyjechała na wyspę i która podarowała jej dom. Ta pani wypowiada świetną kwestię: mówiąc Samowi który złamał serce dziewczyny a potem wrócił by ją odszukać, że Donna ma już innego:
This is called karma, and it is pronounced: HA!

No i jest uwodzicielski mimo swego wieku Andy Garcia, a także wspaniała diva Cher. Wybotoksowana że hej, bez żadnych zmarszczek ale o dziwo można na nią patrzeć bez strachu. A jak Cher zaśpiewała Fernando…aktorzy z Mamma Mia potrafią śpiewać (oprócz Colina Firtha) i brzmią naprawdę dobrze, ale jak Cher wyjechała z Fernando to sorry ale cała reszta to banda amatorów.

Ci których już znamy z części pierwszej dużo się nie zmienili – Tanya jest takim samym „kugarem” jak była, Rosie nie potrafi się poruszać a co do panów to Brosnanowi i Skaarsgardowi urosły brzuszki a Colin Firth dalej szczupły…do tego kręci biodrami aż miło.

Bawiłam się na seansie świetnie – Mamma Mia II jest jak kolorowy drink z papierową parasolką i słomką, pity na plaży na skąpanej w słońcu wyspie greckiej. 

2 uwagi do wpisu “Mamma Mia – here we go again!

  1. Obejrzałem właśnie wczoraj część drugą i jest mistrzowska. Jak na mój gust lepsza od pierwszej. Wszystko w tym filmie jest perfekcyjne: sceneria, aktorzy, tancerze, scenariusz (zgrabnie wyjaśniony temat 3-ech ojców). Nawet Gret siedzący w budce to mistrzu drugiego planu. Z takim rozpędem śmiało mogą robić część trzecią bo robi się z tego małe arcydzieło. Najlepszego Dublinia.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.