Czytelniczo w lutym

W lutym odkryłam autorkę B A Paris, urodzoną w Wielkiej Brytanii i mieszkającą we Francji. Nie dowiedziałam się o niej niczego więcej oprócz tego że pracowała w finansach oraz jako nauczycielka, a także jest mamą piątki dzieci. Wydała 2 powieści a trzecia ukaże się w marcu.

Jej debiut to „Za zamkniętymi drzwiami” – „Behind closed doors„. Autorka twierdzi że inspiracją dla niej stało się małżeństwo przyjaciółki co do którego miała zastrzeżenia. Powieść pisana jest w pierszej osobie, z punktu widzenia głównej bohaterki, podzielona na rozdziały teraz i kiedyś. Grace to żona zamożnego prawnika Jacka Angela, który znany jest w swej branży z tego że prowadzi sprawy maltretowanych żon. Dla niego Grace zrezygnowała z pracy i zajmuje sie prowadzeniem domu. Siostra Grace jest nastolatką z zespołem Downa która niedługo, po skończeniu specjalnej szkoły, ma dołączyć do siostry i jej męża. Grace która jest prawną opiekunką siostry, nigdy nie myślała że w jej życiu znajdzie się jakikolwiek mężczyzna który zgodzi się na życie z upośledzoną Molly, więc przystojny i bogaty Jack który zdaję się jej siostrę bardzo lubić, wydaje się darem bogów. Pozornie para wygląda na przeszczęśliwą choć znajdą się znajomi ktorych dziwić będzie izolacja Grace, to że nigdzie nie rusza się sama a zawsze z meżem, to że nie ma własnego telefonu komórkowego ani adresu mailowego. Szczególnie jednej z kobiet, sprytnej i dociekliwej Esther, nie będzie to dawać spokoju. A czytelnik w trakcie narracji bohaterki bedzie odkrywał prawdę.

Książka jest świetnie napisana i trzyma w napięciu do ostatniego zdania. Dla mnie dużym plusem jest jednoosobowa narracja bo dosłownie siedzi się w głowie bohaterki i wspólnie z nią wszystko przeżywa. Doskonale też widać jak mimo dostępności do mediów, w dużym mieście, pozornie w otoczeniu innych ludzi, można stać się milczącą ofiarą inteligentnego psychopaty. 

Druga powieść B A Paris to „Na skraju załamania” – „Breakdown”. Ponownie napisana w pierwszej osobie i znów narratorką i bohaterką jest kobieta. Książka nieco mniej kameralna niż debiut, bo mamy tu większą ilość postaci i bardziej skomplikowaną akcję. Cass Anderson jest szczęsliwą osobą. Ma wspaniałego męża, wspaniała przyjaciółkę którą traktuje bardziej jak siostrę, piękny domek w małej miejscowości, pracę która daje jej satysfakcję a do tego sporo odziedziczonych pieniędzy. Jedyną rysą na szkle jest obawa przed demecją na którą chorowała od dość młodego wieku jej nieżyjąca już matka. Cass ma lekkie problemy z pamięcią które tłumaczy sobie roztargnieniem, ale niewątpliwie widmo wczesnej demecji zaprząta jej głowę.

Pewnego wieczoru Cass wracając do domu podczas silnej burzy i ulewy, nieopatrznie zamiast jechać sprawdzoną drogą wybiera skrót przez las. Spostrzega tam zaparkowany w zatoczce samochód i siedzącą za kierownicą kobietę. Zatrzymuje się myśląc że kobiecie mógł zepsuć się wóz ale ponieważ nieznajoma nie reaguje, nie trąbi, nie miga swiatłami, nie wychodzi – Cass stwierdza że najwyraźniej wszystko jest w porządku i odjeżdża. Na drugi dzień dowiaduje się że w lesie znaleziono zamordowaną kobietę i domyśla się że to ta sama osoba którą widziała, i która wtedy na pewno jeszcze żyła. Nie przynaje się do tego nikomu. Dlatego że czuje się winna że nic nie zrobiła kiedy natknęła się na stojący na poboczu samochód, że może zapobiegłaby nieszczęściu. Ale też głównie dlatego że boi się iż morderca był w tym samochodzie i widział ja, a co najgorsze zapamiętał jej numery rejestracyjne i może ją odnaleźć, przekonany że go zauważyła. Upływają dni i Cass zaczyna być nękana głuchymi telefonami. Do tego jej problemy z pamięcią gwałtownie się nasilają. Cass powoli zaczyna pogrążać się w depresji, strachu i paranoi.

Domysliłam się większości zakończenia bardzo szybko co nie przeszkodziło mi w przyjemności dalszego czytania. Jedyne do czego się mogę przyczepić to dość nieprawdopodobna przyczyna tego w jaki sposób bohaterka dowiedziała się prawdy, trochę wydumana. Ale to bardzo mały minusik. Czekam z niecierpliwością na kolejną książkę autorki.

Po tych psychologicznych thrillerach chciałam, naprawdę chciałam wziąć się za coś lżejszego, coś obyczajowego na przykład. Bez psychopatów i morderców w tle, tym bardziej że ogladam ciągiem Dextera. Ale po rzuceniu okiem na te wszystkie słodkawe okładki, opisy po których dochodzę do wniosku że o niczym innym się nie da pisać tylko o miasteczkach na krańcu, kamienicach, sklepikach, tajemnicach ich mieszkańców i przystojnych weterynarzach, stwierdziłam że jednak będę kontynuować mroczne klimaty. Naprawdę lepszy byle morderca niż kolejny romans między florystką a lokalnym rzeźnikiem 😉

Wzięłam się więc za „13 minut” Sarah Pinborough. Akcja dzieje się w środowisku nastolatek, ale niech młody wiek bohaterek nikogo nie zmyli. Panny jeszcze niepełnoletnie ćpają, piją, uprawiają seks, uwodzą straszych panów i manipulują otoczeniem nie gorzej niż markiza de Merteuil w „Niebezpiecznych związkach„. Zaczyna się od wyłowienia z rzeki ciała dziewczyny która budzi się po 13 minutach śmierci klinicznej. Nie wiedomo czy Tasha padła ofiarą przestępstwa czy nieszczęśliwego wypadku bo cierpi na amnezję. Tasha to szkolna gwiazda, tworząca z dwiema przyjaciółkami grupę nazywaną przez innych: Barbie. Bo takie są piękne i idealne. Po wypadku Tasha nieoczekiwanie odnawia przyjaźń z powiernicą z dzieciństwa Rebeccą. Dziewczyna przebacza jej wieloletnie odrzucenie i ponownie wchodzi w krąg Barbie, porzucając swą najbliższą koleżankę która do tego towarzystwa nie pasuje. Pytanie co stało się nad rzeką i kto jest za to odpowiedzialny pozostaje zagadką którą stara się rozwiązać i Becca, i sama Tasha i policja. Czy napastnikiem był chłopak Rebecki, kiedyś podkochujący się w Tashy? Czy Tasha naprawdę niczego nie pamięta? I dlaczego jej dwie najbliższe przyboczne zaczynają się dziwnie zachowywać? Dużą zaletą ksiąźki, oprócz intrygi kryminalnej, jest bardzo sugestywne przedstawienie świata nastolatek z ich perfidią, dążeniem do popularności, manipulanctwem i niedojrzałością która prowadzi do robienia drastycznych rzeczy. 

„Wybawienie” autorstwa Jussi Adler Olsen to część cyklu Departament Q, którego bohaterami są kopenhascy gliniarze, a właściwie sprawy które rozwiązują. Na szczęście jej słuchałam, a nie czytałam. Gdybym czytała pewnie rzuciłabym w kąt. Powieść jest zdecydowanie za bardzo rozwlekła a nadmiar wątków zupełnie nie powiązanych z akcją mnie osobiście męczyła. Akcja nabrała rozpędu w połowie i pod koniec było już naprawdę nieźle. Uważam że po wycięciu 1/4 powieść zdecydowanie zyskałaby. 

Pomysł na intrygę kryminalną świetny – w ręce Karla z Departamentu Q trafia butelka z listem w środku. List został napisany krwią i po żmudnej analizie rozmytych liter i znaków policjanci dochodzą do wniosku że jest to wołanie o pomoc porwanych przed laty braci. Niestety choć udaje się im odczytać miejscowość i rok, w archiwach nie ma żadnej wzmianki o tego typu przypadku. Nie dają jednak za wygraną i w trakcie ciągnących się wolno poszukiwań trafią na ślad groźnego przestępcy atakującego środowiska sekciarskie.
Jak już wspomniałam nie podobała mi się ilość pobocznych wątków, natomiast dużym plusem okazało się świetne sportretowanie życia fanatyków religijnych i ich rodzin. Postać seryjnego zabójcy została precyzyjnie nakreślona, począwszy od jego dzieciństwa, życia osobistego i motywów jakimi się kierował. Odrażający typ a jednak nie sposob współczuć jego cierpieniom kiedy był dzieckiem.

Na koniec o „Nieznajomym” Harlana Cobena. Nie wciągnął mnie tak jak dwie inne powieści autora których wysłuchałam w styczniu. Nie nazwałabym jej thrillerem, raczej dziwną książką obyczajową z elementami kryminału. Zaczyna się dość ciekawie ale intryga okazuje się naciągana i wydumana. Tajemniczy nieznajomy opowiada wybranym przez siebie, niezwiązanym z sobą ludziom, sekrety jakie ukrywają przed nmi najbliźsi. Np prawnik Adam Price, ojciec dóch nastoletnich synów, dowie się że jego żona udawała trzecią ciąże, która skończyła się „poronieniem”. Nie polecam i mam nadzieję że to jedyny niewypał w dorobku pisarza którego zdążyłam już bardzo polubić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.