O narzekaniu

Mam naprawde dosc ludzi uzalajacych sie nad soba. Kolejny artykul, a raczej list w Wysokich Obcasach od kobiety ktora jest zmeczona uleganiem normom spolecznym, ktora ma dosc bycia idealna mama w idealnie wysprzatanym jej rekami mieszkaniu, ktora nie ma czasu na relaks bo panieruje mezowi idealnego kotleta ktore on tak lubi. Kiedys chetnie czytywalam Wysokie Obcasy ale niestety staly sie one platforma dla udreczonych na wlasne zyczenie kobiet. Komentatorki przescigaja sie w wyliczankach: ja robie to i to od rana, kanapki, odwozenie dzieci do szkol, praca, potem gotuje, sprzatam, bawie sie z dziecmi a maz siedzi w swoim pokoju przy kompie. A tlum podobnie udreczonych kobiet zgodnie krzyczy: tak tak! My kobiety, cierpietnice, ofiary, kiedy to sie skonczy. No kurna nie skonczy sie dopoki zamiast gadac i narzekac wezmiecie sie za zmiany.  A do tego przestaniecie pietnowac inne kobiety za niewysprzatane mieszkanie czy wymieta koszule ich mezow. I przestaniecie wychowywac swoje corki na podobne cierpietnice a synow na udzielnych ksiezuniow. Czasem to az mam wrazenie ze kobiety chca tak zyc a te narzekania sa na pokaz na zasadzie: oj ja sie wiecej poswiecam dla rodziny, oj nie bo ja! Oj nie bo ja jeszcze wiecej haruje a moj maz jest wiekszym nierobem. 

Jedna z moich znajomych, nazwijmy ja Gosia, ma okolo dwuletnie dziecko i niedawno zostala zaproszona przez kolezanke do spa na caly dzien bo dostala karnet dla 2 osob w prezencie. Gosia w zadnym wypadku nie moze pojechac bo dziecko. No ale przeciez dziecko moze zostac z ojcem? Jak to, z ojcem? oburza sie Gosia, w zyciu bym dziecka nie zostawila na caly dzien z mezem. Dodam ze maz Gosi to nie jest jakis ukryty pedofil ani niepelnosprawny fizycznie czy umyslowo mezczyzna ale calkiem fajny facet ktory z dzieckiem byc uwielbia. W koncu Gosia pojechala i co dziesiec minut zadreczala kolezanke obawami czy maz zabral odpowiednie ciuszki na spacer i czy nakarmil syna i czy nie podpalil calego mieszkania i czy w ogole jeszcze zyja. Do tego po kilku telefonach zdenerwowany maz przestal odbierac. 

Inna moja daleka znajoma zaraz po wejsciu do domu z pracy zaczyna odkurzac. Chlopak mowi – kochanie, odkurzalem dzis rano. Znajoma – ale niedokladnie. Przelece szybko i zaraz zaczne robic obiad. No to chlopak siada i pograza sie w fejsbuku. Co on sie bedzie ruszal skoro kobieta sama sie garnie i do prac domowych i do gotowania. 

Druga ogromna grupe narzekaczy stanowia ludzie plci obojga niezadowoleni z pracy. Szef przyglup, koledzy niefajni, robota nudna, na dojazdy sie traci tyle czasu, wychodzi sie o zmroku i przychodzi o zmroku, placa mala i ogolnie chujnia. A taka szafiarka zalozy na tylek jakas kiecke, zrobi zdjecie, da na bloga i miliony zarabia za nic. I co ci ludzie robia zeby zmienic obecna sytuacje? Nic. A dlaczego nic? No bo wiesz, juz za pozno. Rodzice mi nie zapewnili dobrego startu, jak innym. Toksyczni rodzice byli. Nie mam czasu zeby sie doksztalcac bo kto wie czy jak skoncze taki czy inny kurs to sie cos zmieni? I tak nie ma zadnych ciekawych ofert. Nie mam znajomosci. Osobna podgrupa narzekaczy na prace sa ci co pracuja w korporacjach. Te korporacje to chyba jakis koszmar jest bo co rusz widze naglowek typu: rzucil korporacje i zajal sie hodowla slimakow. Rzucila korporacje i zaczela malowac obrazy z pluszowymi misiami. I dlatego osobna grupa podgrupa narzekaczy sa ci ktorzy rzucili korporacje i teraz im zle bo zarobki nieregularne, bo jak sie jest na swoim to sie pracuje 24/7 i podatki trzeba samemu rozliczac i w ogole. 

Kolejna modna ostatnio grupe narzekaczy, mam wrazenie przewaznie polskiej narodowsci, stanowia ci ktorzy tesknia za przeszloscia i narzekaja ze sie wszystko zmienilo bo kiedys bylo lepiej. No ok, jak widze jakiegos dziewiecdziesiecioletniego dziadka z laseczka ktory mowi ze „kiedys panie w moich czasach panie to sie tak ludzie nie rozwodzili a kobiety panie to w domu siedzialy, dzieci wychowywaly i komu to, panie, przeszkadzalo…”no to moge zrozumiec. Ale kiedy moj rowiesnik narzeka ze teraz to jest tak czy siak a kiedys to bylo lepiej, to juz nie rozumiem. Po pierwsze przeszlosc ma to do siebie ze sie skonczyla i to se ne wrati, no chyba ze jestes Claire z Oultandera czy MArty’m z Powrotu do przyszlosci. Nie ma co narzekac ze to co bylo, minelo, bo co nam to da? Na FB moi rowiesnicy daja zdjecie ubloconych bachorkow taplajacych sie w kaluzy a obok zdjecie dzieciakow przy grze komputerowej, a pod tym podpis : Jesli miales takie (kaluza) a nie takie (komputer) to miales szczesliwe dziecinstwo. Albo zdjecie zasniezonych ulic i podpis: jesli pamietasz takie zimy to znaczy ze jestes szczesciarzem. Ludzie, kto wam broni zaszyc sie gdzies na Alasce czy na Islandii jak wam tych zim tak brak. A szczesliwe dziecinstwo nie zalezy od tego czy taplasz sie w kaluzy czy nie, ale miedzy innymi od tego jakich masz rodzicow wiec moze idz i pogadaj z wlasnymi dziecmi zamiast puszczac durne memy na fejsie.

PS No i wyszlo na to ze JA NARZEKAM NA NARZEKANIE 😀 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.