Kraj wiecznego słońca

Od lat walcze z opinia wielu ludzi ze w Irlandii jest caly czas szaro i deszczowo. Bo nie jest! Przede wszystkim nawet jak pada to nie jest szaro – zielen jest jeszcze bardziej intensywna a ciezkie chmury dodaja niebu tajemniczosci. Albo wrecz przeciwnie – tworza sie piekne tecze 🙂 Rzadko pada non stop wiec wystarczy nie zwracac na to uwagi i po prostu podziwiac jak aura zmienia sie z minuty na minute. A przewaznie mimo ze jest nie za cieplo i czesto wieje jak cholera, to mamy to co nazywamy tu „cracking weather” czyli intensywne slonce. 

Moja kolezanka nie tylko blogowa Dita przyjezdzajac do mnie zapowiedziala na fejsbuku ze jedzie do „the land of eternal sunshine” pewnie troche zartobliwie, ale sama przekonala sie ze okulary sloneczne byly w uzyciu non stop a pokropilo ciut tylko kiedy przemieszczalysmy sie samochodem. Ale wialo porzadnie – na jednym z postojow wiatr wyrwal mi drzwi od samochodu z reki i zerwaly sie zawiasy, teraz nie moge ich otworzyc (na szczescie je moglam zamknac) i wchodze przez siedzenie pasazera. Ale to tylko taki drobny nieistotny szczegol. 

Pierwszy dzien swojego pobytu Dita spedzila na robieniu selfie z Killerem ktory panicznie boi sie obcych a do niej przylazl od razu. Pozniej zjadlysmy obiad w towarzystwie kolezanki nie tylko blogowej Irolki 🙂 Kolejnego dnia pojechalysmy do Donegalu, miedzy innymi w celu odwiedzenia innej blogowej znajomej Kasi z Eire ktora niedawno opublikowala w Polsce swoja pierwsza ksiazke „Poza czasem szukaj” Zanim jednak do niej dotarlysmy udalo mi sie znalezc jedna z moich ulubionych plaz po ktorej mozna jezdzic samochodem, i zrobilysmy sobie spacerek podziwiajac surferow (niestety nie bylo zadnych opalonych dlugowlosych ciach) i porozrzucane na piasku muszle i szkielety krabow. Znalazlam tez jakas dziwna skorupe ktora zabralam z soba. To cos zaczelo wydzielac tak okropna won ze na kolejnym postoju z ulga ja wyrzucilam. 

Spedzilysmy uroczy wieczor z Kasia i dochodzacym od czasu do czasu mezem 🙂 Do tego stopnia uroczy ze postanowilysmy nocowac w jej miescie i po znalezieniu B&B powrocilysmy do goscinnej gospodyni wyzlopac jej wino. Tacy goscie – nie dosc ze sie zwalaja na glowe to jeszcze nawet wlasnego alkoholu nie przyniosa 😉 

Drugiego dnia przywitalo nas oczywiscie piekne slonce. Wybralysmy sie do Glenveagh National Park – nie pamietam ile razy tam bylam -cztery? Ale wciaz jestem zachwycona sceneria. Pewnie juz o tym pisalam kiedys na blogu ale dla przypomnienia – posiadlosc Glenveagh nalezala do okrutnego bogacza, niejakiego Johna George’a Adaira, ktory po slubie z Amerykanka o imieniu Cordelia zaczal budowac na terenie swych wlosci zamek (byl rok 1867). Pan Adair wslawil sie glownie tym ze wyeksmitowal ze swojego terenu 244 ubogich najemcow, bo nie chcial by ich skromne chatki psuly image. Mysle ze zona nie miala z nim latwego zycia, jak to sie jednak swietnie zlozylo ze w 1885 roku Adair zmarl byl nagle (hmmmm – podejrzane) i zona przejela wszystko, zarzadzajac Glenveagh przez kolejne 30 lat, cieszac sie ogolna sympatia i szacunkiem, wprost przeciwnie do meza. W zamku mozna ogladac jej zdjecia – nie moglysmy z Dita nie zauwazyc ze wdowa miala szeroki usmiech pod zalobna woalka 🙂 Obecnie mozna zwiedzac i zamek i przepieknie odrestaurowane ogrody (oplata tylko za wstep do zamku i ewentulanie za shuttle bus dla tych ktorym nie chce sie przejsc 4 km od parkingu do bram posiadlosci (piekne widoki po drodze).

Po przejechaniu Donegalu poprzez Sligo zatrzymalysmy sie na nocleg w B&B i nazajutrz skierowalysmy sie do Connemary. Tam rowniez bylam juz kilka razy. Oscar Wilde pisal o jej „savage beauty” i na szczescie ten teren nie zmienil sie ani troche – wielkie polacie gor, torfowisk, jezior i porozrzucanych gdzieniegdzie domkow. Trzeba objechac tzw Sky Road – cypelek wzdluz ktorego sa cudne widoki, i nalepiej zatrzymac sie na obiad w Clifden, bardzo pieknym miescie slynacym z restauracji z owocami morza. Mialysmy w planie jeszcze Galway i Cliffs of Moher ale czasu nie starczylo, zostawilysmy wiec na nastepny raz. A oto relacja fotogaficzna, bo przeciez obraz swiadczy za tysiac slow 🙂

Kiedy wjezdzacie do Ballyshannon w Donegalu i jedziecie stroma glowna ulica w gore, dotrzecie do ronda na ktorym trzeba skrecic w lewo i jechac pod gore jak droga prowadzi, by dotrzec do cudownej knajpki z takim ogrodkiem dla gosci 🙂 Ponizej wspomniana plaza.

Killybegs, portowe miasto pachnace swiezo zlowionymi rybami 🙂

Gdzies po drodze. Za malutkim domkiem czai sie grozna gora 😉 

 Bardzo nietypowy architektonicznie (dla Irlandii) kosciol.

Jedna z setek znajdujacych sie w Irlandii holy wells – swietych studni. Niektore sa slynne ze swych wlasnosci uzdrowicielskich, jak widac ludzie wciaz sie tu modla i ofiarowuja drobne przedmioty. 

Nie sposob nie zatrzymywac sie co pare minut by robic zdjecia – wszedzie pieknie!

Poisoned Glen z dobrze znana ze zdjec i pocztowek sylwetka ruin kosciola. Zatruta Dolina tak naprawde nazywala sie po irlandzku Niebianska, ale irlandzkie slowo Neamh czyli niebianski zostalo pomylone z neimhe – zatrute. 

Ta pani w srodku ze smiesznym pieskiem na kolanach to szczesliwa wdowa, Cordelia Adair.

Wypatrzony w jakims miasteczku kotek w oknie.

… i piesek 🙂

Juz pod wieczor przejezdzalysmy przez miasteczko Rosses Point w ktorym kiedys nocowalam. Ten pomnik kobiety czekajacj na swego mezczyzne bedacego na morzu, ktory nie wraca, zawsze mnie wzrusza.

Connemara to brunatno zolta ziemia, torf, duzo spalonej sloncem (tak!) zieleni i blekitny ocean. 

Czy ta droga prowadzi prosto do wody? 😉

Sky Road, Connemara. 

Romantyczne ruiny gotyckiej budowli zwanej Clifden Castle. Dom zostal zbudowany w 1818 roku przez Johna D’Arcy , lokalnego bogacza, zalozyciela miasta Clifden. Rodzina zbankrutowala podczas Wielkiego Glodu (Great Famine) spowodowanego zaraza ziemniaczana. 

Najbardziej rozpoznawalny obrazek z Connemary – pasmo gorskie zwane Twelve Pins a na ich tle grupa smaganych wiatrem drzew.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.