Gwiezdne wojny – przebudzenie mocy.

Nie jestem jakims ogromnym fanem serii. Owszem, duzym sentymentem darze pierwsze 3 filmy (ktore wlasciwie sa czesciami „srodkowymi” – IV, V, VI) ogladane po raz pierwszy z cala klasa w podstawowce. Nie nazwalabym ich science-fiction a raczej space fantasy, ktora dzieje sie „w odleglej galaktyce” i wlasciwie jest przygodowa basnia z ksiezniczka, rycerzami i zlym charakterem. Wszystkie czesci zobaczylam w kinie jescze raz w 1997 roku kiedy to odbyla sie ich „powtorna” premiera (nieco poprawiona wersja) a takze zdarzylo mi sie ogladnac moze jeszcze 2 razy na DVD. Glownie z powodu Hana Solo, nie przecze 😉 

Powrot do poczatkow a wiec czesci I,II,III to dla mnie jakas porazka i absolutnie nie mialam w planie isc do kina na czesc VII, ale zostalam zaproszona wiec bez wiekszego entuzjazmu, nastawiajac sie na ziewanie, poszlam. I musze przyznac ze bawilam sie doskonale, pewnie dlatego ze „Przebudzenie mocy ” to praktycznie kalka czesci czwartej „Nowa nadzieja”. Ogladajac myslalam sobie: skad ja to znam…Owszem, wystepuja nowi bohaterowie ale praktycznie sa unowoczesnionym odzwierciedleniem starych: zamiast ksiezniczki Lei, Hana Solo i Luke’a (ktorzy tez sie pojawia niejako na drugim planie, choc uwazam ze Harrison Ford skradl show mlodym) mamy Rey, dziewczyne o ktorej jeszcze malo wiemy, Poe – rebelianta o przedwojennym uroku oraz Finna – nawroconego stormtroopera. 

Rey to marzenie feministek – wreszcie jest kobieca bohaterka ktora walczy nie gorzej niz facet, potrafi sie o siebie zatroszczyc, nie trzeba jej ratowac z opresji co krok i  nie jest obiektem seksualnym jak Leia w slynnym zlotym bikini do ktorej onanizowali sie nastoletni chlopcy. A najbardziej podoba mi sie to ze mimo iz Finn usiluje ja wtloczyc w ramy slabszej istoty ktora trzeba brac za reke i ciagnac za soba, ona patrzy wtedy na niego jak na idiote bo dla niej rownosc plci to normalka. Owszem, dziewczyna nie jest jakims nieomylnym herosem i tez popelnia bledy, ale nie dlatego ze jest kobieta tylko dlatego ze jest czlowiekiem. 

Uwazam ze mimo wszystko film to jednak pokaz kunsztu Harissona Forda i dowodu na to iz jego bohater to juz postac kultowa ktora wciaz uwodzi widza. Han Solo to mezczyzna niemlody (akcja toczy sie 30 lat po Powrocie Jedi) ale wciaz ma ten blysk w oku i wciaz niezly szachraj z niego. Uwaga maly spojler – drogi jego i Lei sie rozeszly ale milosc gdzies w glebi serca zostala. Scena kiedy Han spotyka sie z Leia jest najpiekniejsza w calym filmie i sprawila ze oczy mi sie zaszklily…Warto bylo isc do kina chocby dla tego jednego momentu.

Oczywiscie zgadzam sie z krytykami ze film ma mnostwo wad – jest za bardzo disneyowski, brak budzacego groze przeciwnika na miare Dartha Vadera, niektore postaci jak np glownodowodzacy Snoke to jakas porazka jak z filmu fantasy dla dzieci, o nasladujacycm – celowo czy nie – Hitlera generale nawet szkoda wspominac. Przeciwnicy wypominaja ze to kalka czesci czwartej – co jak juz wspomnialam mnie sie akurat podobalo ale zdaje sobie sprawe z tego ze prawdziwi fanatyczni fani oczekuja czegos innego niz malego rozkosznego robota ktory przechowuje w sobie wazna informacje (hellou, to juz bylo!), baru w ktorym spotykaja sie dziwne osobniki przeroznych gatunkow przy muzyczce granej przez jeszcze dziwniejszych osobnikow…hellou!!! A tak poza tym dlaczego wszystkie mosty i inne przejscia nie maja barierek…przelatywac miedzy planetami z szybkoscia swiatla sie nauczyli a budowac bezpieczne mosty z barierkami to juz nie (ale wtedy juz by sie tak z nich efektownie nie spadalo).

Zszokowal mnie tez jeden watek na filmwebie pt: Czarno to widze. Niektorym nie podoba sie fakt ze na pierwszym planie gra „murzyn”. Cytaty: Lando i Mace Windu byli jak najbardziej okej, ale na pierwszym planie wolałbym widzieć klasycznego białego pięknisia – zdolnych aktorów do takiej roli nie brak” „zgadzam się, źle się patrzy na tego murzyna mam nadzieje że zginie :)” „Dla mnie też może być Murzyn ale nie może romansować z Murzynką? Musi mieć białą kobietę? Czemu nie ma dla równowagi drugiej pary białego z Murzynką? Czemu mamy oddać nasze kobiety?”

Przyznaje ze kiedy zobaczylam pierwszy trailer ani przez mysl mi nie przyszlo ze to niezwykle ze bohaterem jest czarnoskory aktor. Wszechswiat wykreowany w Gwiezdnych wojnach jest pelen roznych gatunkow istot rozumnych wiec nie dziwi wcale ze ludzie sa nie tylko biali. Nawet wydawalo by sie to dziwne gdyby byli tylko biali. Moze bym sie zastanowila gdyby np w adaptacji Dumy i Uprzedzenia Lizzy byla grana przez czarnoskora aktorke, a to z powodu przeklaman historycznych. Choc moglo by to byc interesujace. Denzel Washington gral w szekspirowskim „Wiele halasu o nic” bohatera ktory byl bialy, i jakos to nikomu nie przeszkadzalo (jest to zreszta jedna z moich ulubionych ekranizacji). 

I to jest wlasnie najlepsze w Przebudzeniu mocy – warto wierzyc ze nadejda kiedys takie czasy gdzie kobiety beda naprawde rowne mezczyznom a kolor skory nie bedzie mial znaczenia. Bedzie sie tylko liczylo kto jest po stronie dobra.  

 A podsumowujac – dobrze sie bawilam na seansie i na pewno z checia wybiore sie na czesc VIII. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.