Yorkshire Dales

Dziecieciem bedac zakochalam sie w serialu „Wszystkie zwierzeta duze i male” ktory powstal na podstawie ksiazek Jamesa Alfreda Wighta, znanego bardziej jako James Herriot. Oczywiscie ani mi na mysl wtedy nie przyszlo ze kiedys bede zwiedzac Yorkshire gdzie toczy sie akcja calego cyklu.

W niedziele po calodniowym tropieniu kotow zajrzalam do biura informacji by zobaczyc co i jak moge zobaczyc poza Yorkiem i jedyna dostepna na poniedzialek opcja byla wycieczka do Yorkshire Dales National Park. 40 funciakow ale wg opisu zapowiadala sie ciekawie wiec kupilam bilet.

Nazajutrz rano o 9.30 stawilam sie na miejscu zbiorki gdzie zastalam milego pana i vana takiego na 12 osob, ktory poinformowal mnie (pan, nie van) ze tylko 2 osoby wykupily wycieczke i czekamy tylko na tego drugiego.

Pan o imieniu Mike byl bardzo sympatyczny i rozmowny, powiedzial mi ze prowadzil podobna firme wycieczkowa przez kilkanascie lat w LAke District a teraz przeniosl sie tu. Przekonalam sie pozniej ze jego wiedza na temat Yorku i Yorkshire jest ogromna, wlaczajac przerozne anegdoty i fakty ktorych ze swieca szukac w przewodnikach.

Osoby nr 2 nie bylo wiec Mike zadzwonil do biura gdzie stwierdzono ze booking jest dziwny bo tylko samo nazwisko (Smith), bez imienia, nr telefonu ani maila. Bez zaplaty nawet. Po krotkim dochodzeniu okazalo sie ze to pani w biurze pokazywala nowej pracownicy jak robic rezerwacje w komputerze na fikcyjnym przykladzie i zapomniala tego pozniej skasowac. Tak wiec uczestnikiem wycieczki bylam tylko ja sama co nie powiem bardzo mi sie spodobalo 🙂 

Mike stwierdzil ze w takim wypadku moge zdecydowac co chce zobaczyc bardziej a co mniej, jesli wole polazic po miasteczkach to spedzimy na tym wiecej czasu, jesli preferuje nature i widoki to sie dluzej powloczymy po parku. Oczywiscie wybralam wiecej natury i pustkowia, a jesliby jakies ruiny sie znalazly to jak najbardziej 🙂

Zaczelismy jednak od slawnej katedry w Ripon, najwidoczniej zapomnialam wspomniec panu ze budowle sakralne mnie tez nie za bardzo interesuja. Ale samo miasteczko sliczne. A w katedrze zapalilam swieczke zgodnie ze swoja tradycja palenia ich zawsze w jakims kosciele czy swiatymi kiedy jestem na urlopie.

Zatrzymalismy sie na chwile przy menhirach zwanych Strzalami Diabla. Ponoc maz jakiejs kobiety z okolicy (dawno dawno temu) oddal dusze szatanowi ale ja odzyskala, za to czart rzucil w nia czterema strzalami – oczywiscie chybil bo wiadomo ze babie nawet diabel nie straszny jak jej na chlopie zalezy 😉

West Tanfield to jedno z tych uroczych miasteczek ktore sa tak malownicze ze nic tylko im robic zdjecia. Zreszta prosze ocenic samemu:

Jego duma i chluba jest wieza Marmion Tower, pozostalosc po zamku ktory tam kiedys stal, z interesujacym oknem wykuszowym na ktorym az sie prosi stac i machac biala szmata na krolewicza 😉

Moje zamilowanie do ruin zostalo zaspokojone wizyta w Jervaulx Abbey, cysterskim opactwie zalozonym w 1148 roku. Wstep kosztuje 3 funty ale nie ma zadnej budki ani biletera, jest natomiast tzw honesty box – z takim rozwiazaniem spotkalam sie przy wielu atrakcjach w Yorkshire. Oczywiscie prawie nikt nie wrzuca pieniedzy do honesty box co mnie osobiscie troche wkurza. Bo takie np opactwo nie dostaje zadnej pomocy od organizacji English Heritage i jego utrzymanie i konserwacja zaleza wylacznie od wplat osob prywatnych. 

Co ciekawe podczas pobytu w Cotswolds widzialam ciasta i inne wyroby cukiernicze, dzemy itp wystawione samopas przed drzwiami z cena i tam z kolei nikt nie bral tego nie placac. Mysle ze moze to dziala inaczej kiedy ludzie maja do czynienia z czyms co zostalo wyprodukowane przez kogos, nie placac za to stajesz sie po prostu zlodziejem. Ale wejscie na teren ruin czy wodospadu bez placenia to przeciez – wg niektorych – nic takiego. Dobra, mnie tez zdarzylo sie wkradac na teren Monasterboice w kapturze na glowie skaczac przez mur, ale nie zeby uniknac oplaty (zreszta zostawilam ja gdzies przy kasie). Po prostu spoznilam sie i bylo juz zamkniete 🙂

Stanelismy na chwile przy zamku krola Ryszarda III Middleham Castle i stamtad juz prosto tam gdzie tygryski lubia przebywac najbardziej, czyli na bezbrzezne pustkowia Yorkshire Dales.

Wspomialam o fimie „Wszystkie zwierzeta duze i male” – oto kadr z czolowki (kiepskiej jakosci sciagniety z youtube) a obok zdjecie tego samego miejsca zrobione przeze mnie.

A to przepiekne wrzosowiska i torfowiska, przepasane kamiennymi murkami, ze stojacymi gdzieniegdzie ruinami zabudowan gospodarskich i z sokolami i innymi drapieznymi ptakami fruwajacymi nad glowa:

Zatrzymalismy sie w kilku miasteczkach i wioskach ktore wygladaja jak zywcem wyjete z „Dziewczyn z kalendarza” (gdzie zreszta naprawde krecono ten film), m.in. w Grassington, Masham i Reeth.

Charakterystyczne dla krajobrazu sa tez czerwone budki telefoniczne ktore czasem okazuja sie nie budkami ale punktem wymiany ksiazek. Mike widzac moje zafascynowanie budkami zabral mnie do malej wioski ktora slynie z budki wylozonej dywanem i stojacym w niej wazonem z codziennie zmienianymi cietymi kwiatami!

Zajrzelismy tez do wodospadow Aysgarth.

Problem z Yorkshire jest taki ze jest tak duze i piekne i pelne rozmaitych atrakcji iz w jeden dzien nie da sie tego nawet liznac. Chetnie wybralabym sie tam na conajmniej miesiac na intensywne zwiedzanie. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.