Carcassonne i okolice

Zaczne od B&B w ktorym sie zatrzymalysmy i ktory moge polecic: Maison sans Frontiere na Rue de Palais w nowej czesci miasta (nowej bo powstalej „dopiero” w 1258 roku w przeciwienstwie do starej czyli tzw CITE bedacego rzymska kolonia juz w 100 roku przed nasza era).

B&B miesci sie okolo 20 min na piechote od Cite a do czesci sklepowej (wino) jest okolo 10 min. Nie mialysmy problemu ze znalezieniem miejsca parkingowego przed wejsciem choc byc moze w sezonie jest inaczej. Wlasciciele (przeuroczy Marlene i Michel) urzadzili kazdy pokoj w innym stylu, nam dostal sie afrykanski. Nie bede pisac ze Murzyni nas otaczali ze wszystkich scian bo mnie jeszcze blox zawiesi za rasizm 😉 wiec tylko wspomne ze nawet reczniki w lazience byly z tygrysami i wszystko bardzo ladnie do siebie pasowalo 🙂

Sniadanie typowo continental ale z domowej roboty dzemami a w niedziele wielkanocna nawet ciasto bylo. Bardzo tez milo ze strony Marlene ze przywiozla mnie z lotniska (to okolo 10-15 min samochodem) i rowniez odwiozla i mnie i Dite. Dla informacji koszt taksowki to €20.00 a autobusu €5.00. 

Mysle ze Carcassonne duzo zyskalo na tym ze Ryanair zaczal tam latac bo uczynil z miasta swietna baze wypadowa do zwiedzania Langwedocji. Samo lotnisko jest malenkie – 4 bramki, szesc przylotow i odlotow maksimum na dzien. Oczywiscie nie ma zadnego sklepu bezclowego ani w ogole nic. Za to sa wypozyczalnie samochodow z parkingami pelnymi dziur wiec mozna od razu po wzieciu auta urwac zawieszenie. Moze to tak celowo?

Cite jest co roku odwiedzane przez okolo 3 miliony turystow. Fortyfikacje wygladaja bardzo malowniczo z ktorejkolwiek strony by sie je podziwialo. Szczegolne wrazenie robia widziane z daleka kiedy sie przejezdza autostrada w kierunku Narbonne lub kiedy sie nagle wynurza kiedy czlowiek zabladzi i podjedzie z „dupy strony” 😉 I oczywiscie noca.

Kiedy sie wejdzie do srodka mozna sie troche poczuc jak w dekoracji filmowej ktora niedawno wybudowano na potrzeb zdjec 😉 Owczesny wyglad Cite zawdziecza pieczolowitej odnowie przeprowadzonej w XIX wieku, kiedy to ruiny byly w takim stanie ze miano je zamiar calkiem wyburzyc! Calosc mozna spokojnie obejsc w pol dnia, przysiadajac w niezliczonych restauracyjkach i zagladajac do sklepow z pamiatkami oraz wloczac sie po murach.

Jak w kazdym takim miejscu mozna trafic na muzem tortur a i na ryneczku odbywaja sie pokazy turniejow rycerskich (za to trzeba zaplacic). Dita powiedziala ze ona bylaby zainteresowana tylko wtedy gdyby walki sie toczyly naprawde i prawdziwa bronia wiec nie poszlysmy 😉

(Dita sie w ogole zrobila jakas krwiozercza pod wplywem lektury ktora ostatnio czyta, np tlumaczyla mi jak kogos dusic i jak walnac z glowki – tzw Glasgow Kiss 😉 

Warto wspomniec ze w miejscowym kosciele znajduje sie interesujacy obraz ktory od razu przywiodl nam na mysl Allo Allo i Portret Upadlej Madonny z Wielkim Cycem:

Wkolo Carcassonne jest wiele ciekawych miasteczek do ktorych latwo podjechac o ile sie ma samochod (z transportem publicznym jest juz gorzej).

Okolo 15-20 min drogi znajduje sie malutkie Montolieu nazywane miastem ksiazek zapewne z powodu posiadania 15 stu sklepow dedykowanych tymze. Sa to sliczne mniejsze i wieksze sklepiki i antykwariaty z setkami ksiazek w srodku. Weszlysmy do jednego gdzie na pietrze miescil sie dzial „english books” i mowie Wam moglabym tam szperac godzinami. Przypuszczam ze w takich miejscach mozna natrafic na jakies rzadkie egzemplarze.

Znalazlysmy tez uroczy oblany sloncem taras widokowy schowany za waska uliczka.

Ciekawy jest Saissac z ruinami zamku siegajacego przeszloscia do roku 960. O dziwo zamiast sie do niego wspinac jak to sie przewaznie robi w sredniowiecznych miasteczkach, trzeba do niego zejsc. Za to slicznie sie prezentuje z gory. W latach siedemdziesiatych odkopano tam 200 dukatow z lat 1250-1270.

Niedaleko polozone jest moje ulubione Soreze – prawdziwa perelka. Jest tam mnostwo pieknych budynkow w charakterystycznym stylu – pietro domu jest zawieszone nad parterem na filarach. Nie do konca wiadomo czemu to mialo sluzyc, wyczytalam ze moglo chodzic o wylewane z gory nieczystosci (zeby wychodzacemu przez drzwi na glowe nie polecialo 😉 lub po prostu o to by zwiekszyc przestrzen na ulicy.

Czasem spotykalam takie pojedyncze domy (np w okolicach Bath) ale Soreze ma ich cale skupiska. Pieknie to wyglada tym bardziej ze w waskich uliczkach spaceruja koty. Miasto zamieszkiwali swego czasu glownie protestanci i wiele znanych osobistosci sie tam zatrzymywalo o czym mozna dowiedziec sie z zamieszczonych na murach tablic.

Lagrasse (troche inny kierunek bardziej w strone Perpignan) to podobno jedna z najladnieszych wiosek Langwedocji. Zajechalysmy tam po wieczor wiec bylo troche pustawo, wlasciwie to wszedzie gdzie bylysmy bylo dosc bezludnie. Niektore miasteczka przez ktore przejezdzalysmy wygladaly jakby nagle wszyscy znikneli. Moze po prostu zycie toczylo sie za zamknietymi okiennicami.

Lagrasse slynie z opactwa i z XIIwiecznego mostu a takze sredniowiecznej zabudowy. Opactwo bylo juz niestety zamkniete a szkoda bo wygladalo obiecujaco. Na glownym rynku uwage przyciaga zadaszenie pod ktorym niegdys handlowano w dzien targowy.

Droga od Carcassonne w strone Mazamet wiedzie doslownie przez lasy i knieje 🙂 Bardzo malownicza i relaksujaca trasa, aczkolwiek Mazamet to koszmar a i po drodze mija sie tylko rozczarowujace jezioro i jeszcze bardziej rozczarowujacy wodospad. Ten wodospad w okolicy Mas-Cabardes byl na naszej liscie must see. Zeby zobaczyc owa struzke wody cieknaca po skalach trzeba sie wspinac samochodem pod gore okolo 30-40 min zastygajac z grozy kiedy trzeba sie wyminac z innym pojazdem. Przestrzegam tez przez restauracja – zajazdem w Les Martys „Les trois fontaines” Okropne jedzenie.

Podjechalysmy tez nad morze, troche przypadkiem juz pierwszego dnia. Planowalysmy jechac w strone Pirenejow ale pomylilysmy zjazd na jakims rondzie i wyladowalysmy przy twierdzy Fort de Salses a potem stwierdzilysmy ze blizej do morza stamtad niz w gory i tak znalazlysmy sie w Leukate

O Fort de Salses warto wspomniec bo to twierdza katalonska (czy ktos juz zauwazyl ze jestem wielka fanka Katalonii i zwolenniczka jej odlaczenia sie od Hiszpanii?) ktora kiedys bronila granicy hiszpansko-francuskiej.

Ale wracajac do Leucate – to extra czyste i kolorowe miasteczko. Frontony domow i okiennice sa pomalowane kontrastowo i to sprawia bardzo wesole wrazenie.

Aby poczuc portowa atmosfere i bryze od morza trzeba sie jednakze udac do Port Leucate, mijajac po drodze wioske naturystow (zjechalysmy tam ale wszyscy byli ubrani 😦 )

Jadac wybrzezem w kierunku Narbonne warto zatrzymac sie w dwoch rybackich wioskach: Peyriac de  Mer i Bages. Szczegolnie Peyriac robi mile wrazenie i wyglada jak niezmienione przez wieki. Na ryneczku miejscowi przysiaduja w knajpie na wino i przygladaja sie rzadko tam przyjezdzajcym turystom.

Niewatpliwie najwieksze wrazenie wywarla na mnie wyprawa w strone Pirenejow. Zignorowalysmy autostrade i bardzo dobrze bo trasa Limoux- Quillian – Estangel jest przepiekna a widoki boskie.

Znow chce podkreslic ze drogi sa bardzo dobre a i oznaczenia rowniez- nawet w najmniejszej wiosce na skrzyzowaniu sa drogowskazy i zgubic sie trudno o ile sie wie gdzie sie chce jechac (dobra mapa samochodowa to podstawa). Naszym pierwszym celem byl Forca Real ktorego opis znalazlym na trip advisor.  Na wysokosci 507 m.npm miesci sie punkt widokowy z ktorego rozciaga sie panorama terenu.

Kolejna zaplanowana atrakcja byla niezwykla formacja skalna zwana Les Orgues (Organy) ktora widac doskonale z drogi (zwlaszcza jak sie ma aparat z dobrym przyblizeniem.

Znow nie zauwazylysmy zjazdu i wjechalysmy do miasteczka Ille Sur Tet, a jak juz wjechalysmy to postanowilysmy zatrzymac sie na jakas przekaske i lampke wina.

Jedyna otwarta i reklamowana na kazdym roku restauracja byla Casa Del La Ram. I co za zbieg okolicznosci – kelnerka byla Angielka i to byl jej pierwszy dzien w pracy 🙂 Zamowilysmy plater przekasek (super pyszny) i lokalna specjalnosc KIR czyli koktail na bazie wina. Zagladalam na sasiednie stoliki i jedzenie zamawiane przez innych wygladalo jak z restauracji Michelin a i smakowalo pewnie tez dobrze skoro Casa del La Ram ma wspaniale recenzje na TripAdvisor. Siedzialysmy tam prawie godzine zastanawiajac sie co sprowadzilo w to miejsce owa Angielke ktora nie byla dziewczatkiem a kobieta kolo czterdziestki i wygladala na dobrze wyksztalcona i z klasa. Moze zakochala sie w jakims Francuzie, rzucila dla niego wszystko i przyjechala do tej malej miesciny by zaczac zycie od nowa?

Wreszcie podjechalysmy do Les Orgues (wstep platny) a potem do klasztoru Serrabone (Le prieure de Serrabone) polozonego ponad 1000m. nad poziomem morza. Znow droga byla kreta i stroma, i dosc dluga. A na szczycie czekala nas niespodzianka – przebita opona w samochodzie. Wkolo zywej duszy choc dwa inne samochody staly na parkingu. Nigdy nie czulam potrzeby by nauczyc sie jak zmieniac kolo bo to jedna z niewielu rzeczy ktora mezczyzni sie moga wykazac wiec trzeba im te mozliwosc zapewnic.

Wszechswiat czuwal – niecale piec minus po nas na parking podjechalo auto prowadzone przez faceta (obok siedziala kobieta). Otoczylysmy pana i poprosilysmy o pomoc – mezczyzna okazal sie Katalonczykiem z Barcelony i mowil swietnie po angielsku. Wymienil nam kolo wiec moglysmy bez stresu kontynuowac podroz i udac sie do klasztoru.

Budowla odwiedzana jest glownie z powodu spektakularnego polozenia ale i pieknych kolumn i mownicy z rozowego marmuru, wyjatkowych przykladow stylu romanskiego.

Ostatnim punktem wyprawy w Pireneje bylo male miasteczko Villefranche de Conflent, wypisz wymaluj toskanskie Monteriggioni. Powstalo w 1095 roku i bylo glownie punktem handlowym a potem miastem garnizonowym kiedy to umocniono fortyfikacje, skonstruowano baraki, zbudowano szpital i magazyn amunicji. Owczesnie Villefrance de Conflent to raj dla turysty rowniez i z tego powodu ze odjezdza stamtad pociag zwany Yellow Train robiacy tzw scenic route dla tych spragnionych pieknych widokow. Niestety nie mialysmy czasu na te atrakcje.

Podsumowujac te krotkie wakacje -Langwedocja na tak 🙂 A przeciez zwiedzilysmy tylko mala jej czesc. Chetnie tam wroce i chetnie poznam inne regiony Francji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.