Wakacje z kotami

Uwielbiam kraje gdzie koty sie kocha i szanuje – do takich nalezy Chorwacja. 

Graniczy z cudem nie spotkanie przynajmniej jednego nawet podczas szybkiego wypadu do sklepu – szczerze nie zdarzylo mi sie. Na Krecie mawia sie ze trudno zrobic krok by nie kopnac w kamien ktory ma iles tam tysiecy lat, w Dubrowniku trudno odwrocic glowe by nie zobaczyc futrzaka.

Niektore pozwalaja sie glaskac, inne nie, ale nie ze strachu – po prostu nie chca byc dotykane. Odkrylam jednego w doniczce przykrytego liscmi – spal tak mocno ze ani szuranie, ani wolanie „kici kici” ani szturchanie – nie pomogly. Kiedy indziej lazac wieczorem po cichych uliczkach, zobaczylam glowe szarego kocurka ktora wychynela z otworu w murze. Porozgladal sie, dal sie poglaskac po uszkach i schowal sie ponownie w czelusciach. 

Cala rodzinke spotkalam raz w pewnym malo uczeszczanym miejscu – mama z tata i bury kocurek, malutki z cienkim ogonkem, bardzo ufny. Wzielam go na kolana a on lezal sobie tak spokojnie, a mnie lzy lecialy ciurkiem ze nie moge go zabrac z soba. Tym bardziej ze kiedy rozgladnelam sie wkolo, stwierdzilam ze rodzice sobie poszli, jakby ucieszeni faktem ze ich dziecko znalazlo czlowieka ktory go przygarnie.

Na szczescie po jakims czasie pokazal sie braciszek kotka i zaczeli sie razem bawic, wiec moglam odejsc. Nie wiem czy bylabym w stanie zostawic malucha samego.

Na dwa inne male kotki natknelam sie idac w kierunku plazy Sveti Jacov.

Rudasek i Burasek daly sie brac na kolana ale bardziej je interesowal moj plecak i pokrywka od obiektywu ktora sie bawily, oraz moje palce do gryzienia.

Mama i tata przygladali sie tym zabawom z oddali.

We wnekach w murach, pod palmami i innych malo widocznych miejscach dostrzeglam miseczki z jedzeniem, ciagle uzupelniane. 

Kilka kotow rozpoznawalam, dwa mieszkaly na ulicy ktora wracalam do apartamentu – pierwsze dwa dni pozowaly wdziecznie do zdjec a potem na moj widok wycofywaly sie w ustronne miejsce” o nie, znow idzie ta szurnieta z aparatem”.

Inny kotek o barwie lososiowej zawsze odprowadzal mnie do domu a potem znikal.

Bede tesknic za tymi zwierzakami. Troche zdjec TU


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.