Bez tytułu (bo nie mam weny na tytuł ;)

Stwierdzam ze jestem bardzo dobra w kupowaniu prezentow. Gdziekolwiek wleze to zaraz zobacze cos interesujacego – dla siebie…

Wiec tak sie zlozylo ze juz od miesiaca usiluje cos zakupic dla bliskich (na szczescie jest ich niewielu 😉 a efekty kiepskie. Za to mam fajne rzeczy z Ann Summers, mam smieszna lampke ze sklepu z gadzetami w Dundrum – zmienia kolory – zabawny kalendarz na rok przyszly i kupe kosmetykow oraz w cholere swiec i swieczuszek.

Odkrylam Lush Limited – przechodzilam kolo ich sklepu na Henry Street setki razy i nigdy nie weszlam, a jakie tam maja super rzeczy! Mydla ktore pachna i wygladaja jak ciastka, kulki do kapieli, zele, peelingi…wszystko kolorowe i takie cudne ze zal uzywac.I moze lepiej nie uzywac bo np waniliowa kula po wrzuceniu do wanny spowodowala ze czulam sie jak w kapieli w Lemsip, takich saszetkach rozpuszczalnych ktore sie bierze przy przeziebieniu, woda zolciutka byla 😉

No zartuje, super zapach a mydlo „porridge” to po prostu …ach brak mi slow. No i tam wreszcie kupilam gotowy, slicznie zapakowany zestaw dla wspollokatorki. Ciacho dostanie kalendarz zrywany z pozycjami seksualnymi na kazdy dzien – tak dla inspiracji. Alex sie uparla ze bedzie ze mna chodzic po sklepach wiec coz, mam dla niej tylko drobiazg a reszte przywioze z Lizbony. To znaczy myslalam o ostatniej desce ratunku – czyms WLASNORECZNIE zrobionym, szczegolnie jak sie naczytalam blogow tych co dziergaja, dekupazuja, szyja, swiecie wyrabiaja itepe. Ale z moimi umiejetnosciami to wchodziloby w gre tylko cos takiego jak w Przyjaciolach – skarpetkowy zajaczek albo crotchless panties 😉 wiec jednak zrezygnowalam.

W miedzyczasie bylam na interview. Nie zebym szukala pracy ale to akurat jest cos wyjatkowego – firma ktora z nami wspolpracuje juz od roku w zakresie marketingu online, miedzynarodowa duza organizacja. Od poczatku myslalam sobie – to jest cos co chcialabym robic w przyszlosci jak juz mnie zmeczy strona operacyjna hotelarstwa. I wchodze sobie ze 3 tyg temu na ich website w jakims konkretnym celu ale ze wzrok mi padl na „career” to kliknelam. Pare ofert tam bylo w tym jedna jak znalazl dla mnie wiec wyslalam cv. Jakis czas pozniej odezwal sie niejaki Paul ktorego nazwisko rozpoznalam z naszej biurowej korespondencji. Paul zaprosil mnie do siedziby biura na „chat” podkreslajac ze wszystko odbywa sie w calkowitej dyskrecji jako ze jestem zatrudniona przez ich klienta.

Przyszlam wiec zakamuflowana, z podniesionym kolnierzem, w ciemnych okularach (myslalam o peruce ale wietrznie bylo ;). No i okazalo sie ze te oferty pracy to oni tam maja ciagle co nie znaczy ze w danej chwili sa jakies wakaty (tu juz mialam wtracic: no to po co mi czlowieku du… tzn glowe zawracasz) ale Paul powiedzial ze slyszal o mnie tyle dobrych rzeczy od swoich wspolpracownikow i od mojego szefa ze kiedy zobaczyl moja aplikacje to od razu chcial sie ze mna spotkac. I ze nawet nie chce nic wiedziec, nie musi o nic pytac ani czytac cv, on by byl zaszczycony gdybym dolaczyla do teamu i ze w pierwszym kwartale przyszlego roku taka opcja sie pojawi. Czy mi to odpowiada?

Pewnie, ja juz i tak bylam usatysfakcjonowana (a raczej moje ego) tymi wszystkimi pochwalami. Spytal jeszcze jakie sa moje oczekiwania finansowe, przyznalam sie ile zarabiam teraz, ale nie chcialam na tym etapie mowic ze musialby mi dac conajmniej  2000 wiecej na wynajecie miejsca parkingowego (biura sa w Dublin 2) no i jakis tysiaczek na zachetke ;).Na to przyjdzie czas.

Oczywiscie ze to by byla mini rewolucja w moim zyciu – zmiany od 9-tej do 5-tej ktorych NIENAWIDZE plus wyjazdy do klientow ale tez mniej wiecej w takich godzinach, wolne weekendy i BH…ciezko by bylo sie przyzwyczaic ale z drugiej strony moglabym jesc lunche z Alex i sie zaczac bardziej udzielac towarzysko i kulturalnie skoro lwia czesc moich znajomych ma wolne wlasnie w weekendy.

I to jest firma stabilna, z przyszloscia, w ktorej sie mozna rozwijac nie uzerajac sie jednoczesnie z GOSCMI hotelowymi 😉 Pozyjemy, zobaczymy. Pogadalam z Wszechswiatem i poprosilam o jakis ZNAK ktory mi wskaze wlasciwe droge (np jakby Maupa odeszla co dawaloby mi wladze ABSOLUTNA to moze bym i zostala).

Juz za pare dni Lizbona – kupilam przewodnik ale nie mam czasu czytac, bede to robic w samolocie. Niespodziewanie skontaktowal sie ze mna znajomy z FB ktory akurat w Portugalii przebywa (to kraj jego przodkow, tu mieszka w Waterford) i od slowa do slowa okazalo sie ze chetnie mnie odbierze z lotniska i zaprosi na obiad. No i prosze jak sie wszystko ladnie uklada 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.