Na gorąco

Mialo byc o czyms innym ale podziele sie swieza historia…

W poscie o MArii i MAgdalenie pisalam o mojej niegdys bliskiej kolezance Iwonie. Przywolalam wspomnienia, a poniewaz jedyny kontakt jaki mialysmy to byl ten za posrednictwem NASZEJ KLASY z ktorej zrezygnowalam, postanowilam poszukac jej na Fejsbuku.

Znalazlam tylko meza, zaczelam wiec przegladac zdjecia i czytac co tam wsadzil na tablice. No i tak patrze i patrze, a tu na jednej fotce zrobionej przez niego jakas laska, usmiechnieta zalotnie, jakby ja cos blizszego laczylo z fotografem, plus jej komentarz : „…zemsta bedzie slodka ;)”. Ide dalej, zdjecie jednego z synow a w jego przeciwslonecznych okularach odbicie brunetki – mysle: Iwona. Ale na kolejnym ta sama brunetka, juz mi znajoma z twarzy, obejmujaca chlopca. Cos mnie tknelo…

Wyslalam wiadomosc do W. „Hej, co slychac, co u Iwony?”

Odpisal: „U niej po staremu, napisz jej maila jak chcesz… „i podal mi jej adres. No to napisalam. I otrzymalam dluga odpowiedz.

Najpierw male wprowadzenie: jak to z Iwona i W. bylo. Poznali sie, zakochali, a po 3 miesiacach „chodzenia” on wyjechal do Stanow do swoich rodzicow. Ona miala wtedy 19 lat, on 24. 3 miesiace to nieduzo zeby kogos poznac az tak by myslec powaznie o przyszlosci ale jak sie ma 20 lat… No wiec zaczal sie zwiazek na odleglosc. Wtedy nie bylo internetu, wysylali sobie listy, dzwonili… Ona sie uparla ze na studia nie pojdzie bo po co, i tak przeciez wyjedzie do Stanow jak tylko sie W. dorobi i ja sciagnie. Matka i ojciec prowadzili prywatna dzialalnosc i byli bardzo jak na owe czasy zamozni, pracowac wiec nie musiala. Nie podobalo sie im ze corka wszystko stawia na jedna karte, wiem bo mi o tym sami mowili.

Po roku W. przyjechal, pobrali sie, po tygodniu on wrocil do USA i zaczely sie starania o wize – pamietacie jak wtedy bylo z tym ciezko. Wreszcie po okolo trzech latach udalo jej sie dolaczyc do meza w Atlantic City, a wtedy moj kontakt z nia sie urwal. Tylko jej siostra spotkana czasem gdzies na miescie opowiadala mi jak to Iwona jest szczesliwa i ze choc nie musi pracowac bo W. swietnie zarabia to zaczela „kariere” jako fotomodelka.

Wreszcie powstala Nasza Klasa i wiele szkolnych znajomosci sie odnowilo. Napisala do mnie, zaczelysmy sie wymieniac wiadomosciami i oto jak pokrotce jej amerykanskie zycie wygladalo.

Po przylocie zdziwila sie ze W. mieszka z rodzicami, co prawda dom byl duzy i wygodny ale wiadomo jak to jest jak sie nie jest na swoim. Tesciowa jej nie lubila i zawsze trzymala strone synka. Ten ujawnil szybko dwie wady dotychczas skrywane: pociag do alkoholu i hazardu. Znikal na przyklad na pare dni i powracal splukany. Jak wiadomo popularnym sposobem na uleczenie mezczyzny z wszelkich zlych nawykow jest obdarzenie go potomkiem, a najlepiej synem.

I faktycznie poskutkowalo, o ile ograniczenie ilosci znikniec do jednego na trzy, cztery miesiace i przehulania tylko 1/3 a nie calych oszczednosci mozna nazwac poprawa. Tesciowa twierdzila ze wina lezy po stronie Iwony bo nie umiala meza w karby wziac i mu takiego zachowania wyperswadowac. A Iwona przycichla, zajela sie dzieckiem, przeforsowala zatrudnienie meksykanskiej niani i poszla do pracy na pol etatu do kasyna jako pani sprzedajaca papierosy, zeby miec jakies swoje pieniadze na czarna godzine. Byly chwile wspaniale i bardzo zle. Bywalo ze spedzali razem miesiace cale jak szczesliwa rodzinka, wspolne posilki, spacery, sesje zdjeciowe w parku… potem byly awantury i jego ekscesy. Iwona oczywiscie jak wiekszosc kobiet trzymala sie tylko tych dobrych wspomnien i walczyla o to by tych zlych bylo mniej. Bo przeciez kobieta musi sie starac o utrzymanie zwiazku no i wiadomo ze na dobre i na zle…

Stak sie cud – W. znalazl inna pasje niz hazard – muzyke. Zalozyl jakis zespolik polonijny, zaczeli gdzies na festynach grywac, nawet jakiegos singielka wlasnym sumptem wydali. W. zaczal nosic ciemne okulary i zrobil sobie profesjonalna sesje zdjeciowa na ktorej wygladal jak model. Problem w tym ze zaczely go interesowac „fanki”.

Co moze byc lekarstwem na kryzys wieku sredniego? Kolejny syn ktory sie narodzil raptem rok temu. Meksyykanska nianie zastapila Polka swiezo przybyla do Stanow, Marta. Wtedy nasz kontakt urwal sie ponownie i reszte historii znam juz z maila.

Nagle pewnego pieknego dnia W. poinformowal Iwone ze on Marte kocha i ze wyprowadza sie do NY i jeog adwokat od rozwodow wkrotce sie z nia skontaktuje. Iwona rozbita totalnie placze i zastanawia sie jak to sie stalo skoro ona dla niego i synow tyle poswiecila?

To nie jest post o tym ze „facet to swinia” ani o tym ze jakie to malzenstwa sa przereklamowane i to nie ma sensu. Raczej o tym ze zwiazek jest jak business. Jak sie w niego wszystko zainwestuje a on padnie – to zostaje sie z niczym. Wiec lepiej przyjac jakies ryzyko. I ze nie warto sie poswiecac. Nikt za to nie podziekuje a raczej powie: a kto cie o to prosil?

Trzeba byc egoista. Trzeba siebie kochac najbardziej a wtedy przejdzie sie przez zycie z radoscia i bez bolu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.