Może niektórzy z Was pamiętają ten post o kanadyjskiej świni 🙂 oraz fakt, że 10 lat temu kupiłam mieszkanie dla swoich kotów. W lutym spłaciłam pożyczkę z banku i oficjalnie jestem mortgage free 🙂 Z tej okazji wreszcie zmierzyłam go dokładnie, bo przez kilka lat żyłam w przekonaniu, że ma ono 65 m2, dopóki nie odwiedziłam innego mieszkania, mającego metraż 65m2 i wydało mi się bardzo małe. W dokumentacji zakupu nie mogłam się niczego dogrzebać, aż oświecił mnie zarząd (management company) że posiadam 71m2. I faktycznie tak jest. Salon z kuchnią ma 26m2, z czego 5.65 to kuchnia. Sypialnia ma 17m2, przy niej mała łazienka z prysznicem 3.5. Home office slash pokój do ćwiczeń ma 11m2. Duża łazienka z wanną – 4.5. Tzw utility room, czyli pokoik na pralkę, boiler, filtr do wody, narzędzia, kocie żwirki itp – 4.6. Korytarz 3 m2 i wreszcie taras dodatkowo11m2.
Stan przy zakupie:



Od panów, którzy robili mi kuchnię na wymiar, dowiedziałam się, że mam wyższy niż typowo sufit – 2.60. Faktycznie, zazwyczaj w irlandzkich mieszkaniach to 2.40, 2.50 max. Nie robi mi to co prawda żadnej różnicy. Mieszkanie kupiłam dla widoku z okien 😉 Na zdjęciach z agencji prezentuje się trochę lepiej, niż było to na żywo, ale nie tak żle, by go remontować. Przyznam, że trochę na szybko pomontowaliśmy bez przemyśleń meble i różnorakie półki z Ikei i niektóre są tu nadal. Dwa lata temu zrobiłam remont małej łazienki, rok temu wymieniłam kuchnię. Duża łazienka jest ok, ale kto wie, może za rok za nią też się wezmę. Kiedy wyprowadził się eks, wreszcie mogłam rozplanować mieszkanie tylko dla siebie. Ja wiem, że 71m2 może się wydawać dużym metrażem, ale dopiero teraz, będąc sama, mogę się nim cieszyć i mieć wszędzie w miarę pusto, a nie lubię mieć pomieszczeń zawalonych sprzętami.

Pomalowałam część sypialni na głęboką zieleń, a część pokoju do pracy na chabrowy kolor (a może to jest purpura, nie znam się zbyt na kolorach). Ikea dalej rządzi, jeszcze jest trochę gratów do wywalenia, ale wreszcie jest tak, że czuję się dobrze i bez bałaganu. Oczywiście, gdybym była na 100 procent pewna, że nigdy tego mieszkania nie sprzedam i będę tu zawsze mieszkać, to zmieniłabym dużo. Nie gotuję, więc kuchnia by się skurczyła na korzyść salonu. Pokój do pracy by się trochę skurczył na korzyść sypialni, gdzie stanęłaby duża, wolno stojąca wanna. W związku z tym z dwóch łazienek zrobiłabym jedną z prysznicem, a sypialnia byłaby jeszcze większa.



Wg szacunku agencji, mieszkanie jest warte 190 -195 tys ( kupione za 95). Pogrzebałam też z ciekawości w statystykach, jeśli chodzi o mortgage. Nie jestem w zasadzie nikim specjalnym, mając spłaconą hipotekę w wieku 55 lat – 80% właścicieli posesji powyżej mojego wieku jest w tej samej sytuacji. Ale oni w większości kupili swe domy czy mieszkania 20 – 25 lat przed wzięciem hipoteki. Osoby, które kupiły domy 10 lat temu, w większości będą je spłacać przez 25 – 30 lat.

Nad tym pokojem jeszcze pracuje 🙂

A ponieważ kryzys mieszkaniowy w Irlandii trwa w najlepsze, nawet nie chce wiedzieć, ile to zabierze czasu osobom, które teraz szukają czegoś do kupna. Ceny nieruchomości są jednym z głównych czynników, moim zdaniem, dla których jeszcze ludzie łączą się w pary. Bo w pojedynkę naprawdę trudno coś sensownego znaleźć. Dlatego dziękuję wszechświatowi, że wskutek różnych okoliczności byłam zmuszona szukać mieszkania na rok przed gwałtownym skokiem cen. I że jestem w nim sama, samodzielna i samowystarczalna, własnymi ręcami itd 😉