Kolejna podróż do Istanbułu, który przywitał mnie zimową temperaturą i sporym śniegiem. Na szczęście wszystko stopniało w ciągu dwóch dni. Odwiedzałam trzy hotele, w tym jeden, który wprowadzałam do sieci, a więc: treningi. Jakkolwiek lubię takie wyjazdy, spotkania z ludźmi, vipowskie traktowanie 😉 to jednak jest to trochę męczące. Mimo, iż za Istanbułem nie przepadam, to zostałam extra dzień prywatnie w moim ulubionym hotelu, gdzie zawsze dostaję junior suite z widokiem na morze i wolno stojącą wanną (też z widokiem). A zostałam tylko dlatego, że w mieście przebywał również znajomy, więc zaplanowaliśmy kilka atrakcji razem.
Znajomy interesuje się historią tego miasta, szczególnie tą, kiedy nazywało się ono Konstantynopolem i było stolicą cesarstwa rzymskiego oraz centrum chrześcijaństwa. Do czasu, aż zdobył go zaledwie 21 letni Mehmed II, co zapoczątkowało zmianę religi na islam. Wiele kościołów przerobiono na meczety i dużo zabytków z tamtego okresu już nie istnieje. Ale na przykład stoją fragmenty murów obronnych Konstantynopola z V wieku.
Mury murami, ale mnie najbardziej interesowały koty 🙂 Ponieważ było chłodniej, wiele z nich spało w sklepach, muzeach, kawiarniach i miejscach, gdzie pali się shishę. Wreszcie zobaczyłam też maszynę do wydawania pokarmu 🙂 Można wrzucić obojętnie jaką monetę, każdej waluty, a do pojemnika sypie się sucha karma. Ale nie sądzę, by koty narzekały na brak jedzenia, bo wszędzie stoją miski, woda, a wędkarze dzielą się rybami.
Poszliśmy do kultowego cocktail baru Olden 1772 – przepiękne miejsce w 250 letnim budynku, który jest również hotelem. Podaje się tylko autorskie koktajle – żadnych tam pina kolad itepe 😉 Często tego typu miejsca serwują przekombinowane drinki, które są złożone smakowo, interesująco wyglądają i nazywają się, ale nie są dobre. W Olden spróbowałam dwóch i były zajebiste. Polecam bardzo. Jak już jesteśmy przy napitkach, to wspomnę też o jedzeniu. Zazwyczaj nie piszę o tym, bo mało jem i nic wyszukanego. Ale poszliśmy do znanego miejsca serwującego typowe tureckie przysmaki – Hafiz Mustafa. Ponoć najlepsza baklava w mieście jest podawana właśnie w tej sieci ekskluzywnych patisserie. Trudno mi powiedzieć, bo nie jestem ekspertem, ale zastawa, prezentacja i ogólnie otoczka na 5 gwiazdek.
Przez Galata bridge przeszliśmy na drugą stronę Bosforu i naprawdę jest to bardzo przyjemna okolica. Piękne budynki, sklepy, mnóstwo fajnych zaułków. Ale śmieci poupychane wszędzie – jakaś dziura w murze, jakiś rów przy chodniku – już walają się plastikowe butelki, pety itp. No ale przymknijmy na to oczy. Tam znajdują się bardzo ładne schody, znane z wielu zdjęć. Nie mogło zabraknąć wizyty na wielkim bazarze. 2 lata temu kupiłam tam bardzo ładny komplet: bransoletkę i naszyjnik. Dokupiłam podobny, a do tego pierścionek i kolczyki. Nie lubię i nie umiem się targować, za to mój znajomy jak najbardziej. Całość ze 140 euro spadła do 70 euro (a przypuszczalnie wartość to 40 ;))
Kolejna podróż służbowa w kwietniu – Jurata i Olsztyn, plus dodatkowo 2 dni prywatnie w Poznaniu. Staram się nie rozwlekać za bardzo swoich wyjazdów z powodu Killera (szczegóły w poście podsumowującym tamten rok). Na szczęście udało mi się znaleźć osobę, która – mam nadzieję – będzie mogła przychodzić do niego, kiedy mnie nie będzie. To jest pani, którą poznałam opiekując się jej kotką (jestem cat sitterem zarejestrowaną przez Cat in the flat). Judith mieszka dosłownie 4 min jazdy ode mnie. Kiedy byłam w Istanbule, to był jej pierwszy raz opieki nad obcym kotem. Była bardzo zestresowana, że Killer się schował i nie wyszedł do niej, ale drugiego dnia pokazał się, a potem już czekał w oknie i miauczał na powitanie.
Zdjęcia na instagramie – Ewita101.
My tez zawsze na max tydziej wyjezdzamy, ze wzgledu na koty:) Dobrze mic zaufana osobe, do ktorej sa przyzwyczajone. Nasze oba nasze, pilnujace ich sasiadki wyczuwaja na klatce, biegna do drzwi i mialcza, bardzo je lubia i to nam ulatwia wyjazdy.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Znow lece w piatek rano, tym razem prywatnie. Znow bedzie sam do wtorku ( w sensie cat sitter bedzie przychodzic ) ale co zrobic.
PolubieniePolubienie