Krótko o Jarzynie

No wiec jak wiecie poszlam sie ukulturnic na Jarzyne.

Sala malego O’Reilly Theatre w Belvedere College byla wypelniona po brzegi, przewaznie Polonia odpierniczona w wyjsciowe sukienki (panie) i marynarki (panowie) oraz Irlandczykami w dzinsach i swetrach.

Moze jestem skostniala stara dupa ale jaka to piekna tradycja sie do teatru czy opery badz inne wydarzenie kulturalne odpowiednio ubrac…

Co do samej sztuki – jak juz wspomnialam nie jestem wielbicielka awangardy i udziwniania, znawczynia zreszta tez. Co wg mnie widzialam to zycie rodziny z bogatej klasy spolecznej –  fabrykanta, jego zony, syna zabiegajacego o uznanie ojca, corki darzacej go jakims dziwnym uwielbieniem. Pustota tej egzystencji i brak prawdziwych emocji i wiezi pokazany jest w pierwszych trzech scenach kiedy to widzimy prawie te same, bez slow dziejace sie sytuacje – wspolny posilek, przygotowanie do wyjscia do szkoly, przegladanie papierow przez ojca i poprawianie makijazu przez matke.Na marginesie mamy jeszcze pelna wiary w Boga sluzaca i blazenskiego listonosza.

Przybysz ktory pojawia sie nagle i nie wiadomo kim jest uwodzi po kolei wszystkich domownikow i nie wiem czemu pod jego wplywem kazdy z bohaterow zmienia sie – syn postanawia zostac artysta, matka puszcza sie z mlodymi facetami, sluzaca wraca do swego miasteczka i chyba umiera, corka zapada w jakas chorobe, ojciec rozdaje majatek …

Moze jest w tym jakas glebia i podwojne dno, moze trzeba byc intelektualnie ponad by to ogarnac, ja widzialam zlepek  scen – owszem, dobrze zagranych,w perfekcyjny sposob oswietlonych, wyrafinowanie podkreslonych zapadajaca ciemnoscia, efektami wizualnymi i dzwiekiem. Ale tylko zlepek scen. Czasem sie czulam jak Samanta na sztuce Jerroda Smitha, te o zasiewach 😉 Zreszta pan Jarzyna w podobny sposob uatrakcyjnil akcje pokazujac nam pania Stenke jak ja Bog stworzyl plus kazal sciagnac majtki owemu uwodzicielowi…

Wyobrazcie sobie – siedze w pierwszym rzedzie i doslownie 3 m przede mna widze nagle malenkiego kutasika… troche z Alexis chichotalysmy no ale wiecie – 28 e wydalysmy na bilety to przynajmniej powinno sie miec na czym oko zawiesic…a nie bylo na czym.  A tymczasem najwieksza atrakcja spektaklu okazal sie Jan Englert ktory mimo 67 lat ma taka charyzme, urode i spojrzenie ze wow! Obie z Alex mialysmy nadzieje ze pan Jan rozniez pokaze swoje wdzieki i pokazal, ale niestety lezal na podlodze nagi w takiej pozycji ze nic nie bylo widac… szkoda.

Wiem ze wyjde na prostaka co mu tylko przyrodzenia w glowie a sztuki nie kuma w zab, ale nie chce udawac jaka to bylam strasznie poruszona i pod wrazeniem bo nie bylam. Przypuszczam ze wiele osob nie bylo tylko sie nie przyzna, bo w koncu JARZYNA i w ogole. A ja po prostu wole tradycyjny spektakl – z akcja, slowem, czytelnym przeslaniem. I dlatego powtornie ukulturniac sie bede na Shirley Valentine w listopadzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.