Świąteczna bitwa rom comów czyli Love Actually kontra The Holiday

The Holiday z 2006 roku i Love Actually z 2003 to są klasyki jeśli chodzi o świąteczne komedie romantyczne. Akcja dzieje się w czasach, kiedy nie było jeszcze facebooka ani tindera, nikt nie ględził o czatach GPT ani sztucznej inteligencji, która szturmem bierze świat (bo jeszcze nie brała). Mimo ogromnych zmian, jakie zadziały się w …

Czytaj dalej Świąteczna bitwa rom comów czyli Love Actually kontra The Holiday

Świąteczne – nie tylko – paździerze część druga.

A było tak pięknie. Kolejny obejrzany świąteczny film nawet jak najbardziej ok (w skali bąbkowej, czyli nieco zawyżonej) a tu wskoczył nieoceniony Netflix z nowymi paździerzami. Ale po kolei... Miałam dość typowej paździerzowej kliszy, czyli historii o pracoholiku lub pracoholiczce z dużego miasta, ktory/a ląduje w małej mieścince z powodów przeróżnych, tam spotyka przystojnego pana …

Czytaj dalej Świąteczne – nie tylko – paździerze część druga.

Świąteczne paździerze część pierwsza.

Ponownie maltretuję świąteczne filmy. Nie wiem, czemu to robię. To jest jakaś chora tradycja, albo uzależnienie, które trzeba leczyć. Nie tylko mnie to dotknęło, znalazłam w koledze z pracy towarzysza niedoli. On też od dawna zastanawia się, dlaczego 99% bohaterek tego typu produkcji ma długie bądź półdługie włosy w LOKI. Czemu loki? Tej zimy postanowiłam …

Czytaj dalej Świąteczne paździerze część pierwsza.

Red, white & Royal blue

Bodajże rok temu książka Red, White and Royal Blue królowała na listach bestsellerów. Zaczęłam słuchać na Legimi ale wydała mi się bardzo infantylnie napisana i zdecydowanie dla nastolatków. Kiedy na Amazon Prime ukazał się film na podstawie tej powieści, nie miałam zamiaru oglądać. Ale padał deszcz, byłam sama w domu z butelką Baileysa, nie mogłam …

Czytaj dalej Red, white & Royal blue

Come on Barbie let’s go party!

Mój stosunek do lalek od zawsze był bardziej niż obojętny. Jako dziecko czytające i piszące od 4go roku życia, do tego ciut dziwne i nad wiek poważne, nie rozumiałam, po co te lalki niby mają być. Mama pamięta (i ja zresztą też) jak kiedyś odwiedziły mnie dwie dziewczynki, córki sąsiadów, ze swoimi paskudnymi lalkami przypominającymi …

Czytaj dalej Come on Barbie let’s go party!