Dubaj

Byłam kilka dni w Dubaju, w zasadzie służbowo, ale miałam sporo czasu dla siebie. Cóż, nie jest to miejsce, gdzie pojechałabym z własnej woli jako turystka. Ale zacznę od podróży, bo pierwszy raz leciałam tak długo (ponad 7 godzin) samolotem. Lecąc tam, zniosłam to zdecydowanie lepiej, niż drogę powrotną. Lot był o ósmej rano, oglądnęłam dwa filmy, kilka odcinków Modern Family, wylądowałam o ósmej wieczorem czasu miejscowego. Poszłam z kolegą, który towarzyszył mi przez pierwsze dwa dni, na drinka, a potem spać. Żadnych problemów z przystosowaniem się do zmiany czasu. Natomiast wracając wybrałam lot o drugiej w nocy, co było najbardziej logiczną opcją. Pomyślałam, że będę spać sobie w samolocie, wyląduję o 6.30 rano czasu irlandzkiego i super. Tylko że ja nie mogę spać w samolocie. Może zdrzemnęłam się w sumie z przerwami przez 3 godziny lotu. Bolała mnie szyja, plecy, czas się wlókł. Ale faktycznie, już po przylocie i powrocie do domu, cieszyłam się, że mam przed sobą cały dzień.

Nie było bardzo gorąco – około 30 stopni. Można wytrzymać, bo to taki suchy upał. Dubaj, jak pewnie wszyscy wiedzą, to wybudowany na pustyni ultra nowoczesny moloch, z ogromnymi wieżowcami, przeróżnymi atrakcjami, centrami handlowymi i wszystkim, co można wybudować, jak się ma sporo kasy. Ja lubię historię, malownicze zakątki, stare budynki, naturę prawdziwą, nie stworzoną. Ogólnie miałam wrażenie, że jestem w wykreowanej przez AI rzeczywistości. Nierealności dodawała ciągła mgła, a właściwie pył pustynny przesłaniający niebo.

Dubai jest niby bardzo tolerancyjny (więcej kobiet w burkach widziałam w Londynie w ciągu jednej godziny niż tam przez cały pobyt) ale trzeba uważać, bo za wiele rzeczy można wylądować w areszcie. Ogólnie – nie dałabym się zwieść pozorom zachodu. Middle east to middle east. Na pewno, jak już wspomniałam, jest tam co robić, tylko trzeba mieć pieniądze. Uwielbiam chodzić wszędzie pieszo, ale tam nie ma praktycznie chodników. Pozostaje metro i taksówki, które są tanie, ale korki… straszne. Poszłam do Dubai Mall, gdzie w określonych godzinach odbywa się pokaz fontann. I to jest chyba jedyna darmowa atrakcja 🙂 Wjechałam na punkt widokowy Palm Jumeirah, żeby zobaczyć słynne osiedle w kształcie palmy, ale akurat widoczność była kiepska. Najmilej wspominam nocną wycieczkę na pustynię, w bardzo kameralnym gronie. Jeździliśmy terenowymi samochodami po wydmach, obserwowaliśmy gazele, w oazie ogądaliśmy pokazy z wykorzystaniem ognia, próbowaliśmy lokalnych przysmaków, jeździliśmy na wielbłądach. Karmiliśmy małe wielbłądki i konie arabskie, była sesja zdjęciowa z sokołem i sanboarding. Wszystko bez pośpiechu, relaksująco, w blasku księżyca. Warto było wydać prawie 45 euro.

Rada dla tych, którzy mają w planie: Uber nie podjeżdża tam, gdzie stoicie. Wszędzie są specjalne wydzielone strefy do pick up i drop off. Oprócz ubera aplikacją taksówkową jest Careem, ponoć tańsza, ale obsługa i samochody gorszej jakości. Nasłuchałam się o drożyźnie – jestem z Irlandii więc hold my beer: nie zdziwią mnie drinki za 20 euro. Mamy limit z firmy na obiad 75 euro na dzień i koledzy mówili mi, że w Dubaju ledwo starczy. Bez przesady. Zresztą ja tak mało jem, że mój obiad to był kupiony w sklepie jogurt. Potem mój boss powiedział mi, że on lat lobbuje za tym, by limit na obiady był większy na Dubaj, a tu wchodzi Ewa, cała na biało, a jej obiad to 6, 75 euro. Na pewno jest tam aż niemożliwie czysto i bezpiecznie. Ale nie jest to destynacja dla mnie, choć na razie z miejsc, gdzie muszę jeździć służbowo, najbardziej nie lubię Istambułu. A czeka mnie wyjazd znowu, najprawdopodobniej w połowie stycznia.

6 uwag do wpisu “Dubaj

  1. Za pierwszym razem mi
    się bardzo podobało, za drugim mniej. Za trzecim…nie wiedziałam co ze sobą zrobić i pojechałam do Abu Dhabi zwiedzać meczet 😉 Dubaj to dobra baza na wypady do krajów typu Azerbejdżan – tam bym bardzo chętnie pojechała – czy moja ulubiona służbowa destynacja, czyli Pakistan 😁

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do Kat Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.