Procida dostała się na moją listę MUST SEE, kiedy zobaczyłam film Il Postino (The Postman), który był tam kręcony. Film polecam, jest oparty trochę na faktach, bardziej na wyobraźni. Poeta i działacz polityczny Pablo Neruda musiał uciekać z rodzinnego Chile i osiadł na malutkiej włoskiej wyspie. Ponieważ dostawał mnóstwo korespondencji, do dostarczania listów zatrudniono tymczasowego listonosza. Prosty rybak Mario dostaję tę pracę i zaprzyjaźnia się z poetą. Ten pomaga mu zdobyć przepiękną kobietę, w której Mario jest skrycie zakochany. Również The talented Mr Ripley z Mattem Damonem był tam filmowany. Wreszcie więc, po tylu latach, zainspirowana kinem, przybyłam na Procidę.
W kolejnym poście będę pisać o samej wyspie, ale najpierw tradycyjnie wstęp. Na Procidę można się dostać z Neapolu promem, albo też promem z okolicznych miast i wysp, choćby z Sorrento i Ischii. Z lotniska w Neapolu kursuje Alibus, robiący loop pomiędzy terminalem, dworcem kolejowym i dwoma przystankami w porcie (5€). Z powrotem wzieliśmy prom do Pozzuoli, bo był wcześniej, a potem metro do Napoli Centrale. Prom przypływa do Marina Grande, nie jest to ta część wyspy, która jest najbardziej malownicza i która figuruje na wszystkich pocztówkach, czyli Marina di Corricella, gdzie był nasz wynajęty apartment. Można tam dojść z portu w 10-15 minut, ale przeurocza właścicielka mieszkania zaproponowała, że zamówi nam taksówkę wodną. To był świetny pomysł, bo kierowca łodzi zabrał nas do bardzo malowniczej groty, a kiedy wreszcie zza skał wynurzyła się w całej krasie kolorowa zabudowa Procidy, aż nam dech zaparło, zakrzyknął z dumą: Ecco qui Coricella!

Apartament (klik) wynajęliśmy przez booking.com, ale widzę, że jest też dostępny na Airbnb. Miał wspaniały widok na marinę, niewielki taras, na szczęście osłonięty przed słońcem, dwa poziomy na których mieściły się sypialnia, kuchnia połączona z salonem i duża łazienka z wanną i prysznicem (nawet bidet był). Właścicielka przyszła się przywitać i wszystko pokazać, zrobiła mi nawet kawę z ekspressu, żeby zademonstrować proces 😉 Podobało mi się to, że w kuchni był osobny kran z wodą pitną, gazowaną i zwykłą, oraz to, że była tam też kawa rozpuszczalna, nie tylko kapsułki, do tego najważniejsze przyprawy, świetny balsamic vinegar i bardzo dobrej jakości oliwa z oliwek. Bardzo polecam to miejsce. Komunikacja z właścicielką tym razem przebiegała wzorowo (patrz post o Bari 😉 ) i nawet dostałam na what’s up dwa filmiki, pokazujące jak dojść do mieszkania zarówno z portu, jak i z Marina Coricella.

Wysepka jest mała, więc zaskoczyła mnie duża liczba taksówek i busików, kursująych bardzo często i regularnie. Właścicielka poleciła nam plażę z czarnym, wulkanicznym piaskiem o nazwie Chiaiolella, zaznaczając, że to daleko i musimy wziąć autobus. Owszem, to był przeciwległy koniec wyspy ale szło się równo 36 minut… obeszliśmy Procidę wzdłuż i wrzesz na nogach kilka razy 🙂 Cała zabudowa w Corricelli to domek na domku pnące się w górę, a więc mnóstwo wąskich i stromych schodów. Sklepy (niewielkie ale wszystko było, co trzeba) nie zamykały się ani podczas sjesty, ani w weekend. Wyspa jest bardzo autentyczna, nie przeturystyczniona (czy takie słowo istnieje, czy go wymyśliłam) i w knajpkach jest więcej lokalsów, niż turystów. Mimo to bezpłatny wi fi w wielu punktach i bardzo dobrze oznaczone wszelkie stare budynki, palazza i inne atrakcje, z kodem QR, a wszyscy, z kim byliśmy w jakimkolwiek kontakcie, mówili po angielsku. O każdej porze czułam się bezpiecznie, nie ma tam podejrzanych okolic czy typów, jest bardzo fajna, relaksująca atmosfera.

Jedyne negatywne wrażenia (z których teraz się śmieję, ale na miejscu mnie to zirytowało) związane są z promami. Najpierw z promem z Neapolu na Procidę, który odpływał z bramki G, gdzie zebrali się podróżni, w sumie może z 40 osób. Dla porównania, na Capri wybierało się co najmniej 3 razy tyle ludzi. Widzieliśmy, że prom przypłynął i zacumował kawałek dalej, po czym zaczęli go opuszczać podróżni. Czekaliśmy, aż ktoś przyjdzie i otworzy bramkę, tymczasem na prom zaczęli już wchodzić ci, którzy byli na terenie przystani, bo przesiadali się z jednego promu do innego. A tu dalej nikt nas nie wpuszcza do środka. Wreszcie jakiś Włoch wkurzył się, popchnął na siłę barierkę, więc wszyscy mogliśmy wejść i tak dostaliśmy się na prom. Ale to jeszcze nic, w porównaniu z tym, co stało się z promem z Procidy na Ischię.

Drugiego dnia pobytu postanowiliśmy popłynąć na Ischię, głównie po to, by zobaczyć ogrody Giardini La Mortella. Prom odpływał o 9.45. Pojawił się w miarę punktualnie, więc wszyscy czekający podnieśli się z ławek i ustawiliśmy się grzecznie w kolejce, czekając na to, by ludzie wyszli na ląd. Tym razem prom był dosłownie przed naszym nosem. Stoimy tak i stoimy, a tu nagle pracownicy zaczynają składać rampy ze schodami i prom odpływa. Wszyscy zdziwieni, czy coś się stało, zepsuło itp. Wreszcie jakaś Włoszka podeszła do pracowników i zaczęła z nimi rozmawiać, a z jej gestów i słów można było wywnioskować, że się nieźle wkurzyła. Potem jacyś Amerykanie do niej dołączli i okazało się, że pracownicy myśleli, że skoro nie wchodzimy na pokład, to nie płyniemy na Ischię. A niby co myśmy tu robili wkolejce, podziwiali was? Przecież wiadomo, że czekamy na to, aż dacie znać, że możemy wchodzić – wydzierał się Amerykanin. Wszyscy poszliśmy do bileterki z gębą, choć akurat ona nie zawiniła w niczym. Przepisali nam bilety na kolejny prom, do którego już wszyscy wryliśmy się, zanim jeszcze wyszli z niego pasażerowie.
Oczywiście całe to zamieszanie nie umniejsza faktu, że pobyt na wyspie był bardzo relaksujący, bez nadmiernej aktywności, jeżdżenia i zwiedzania, bo taki właśnie miał być. Procida to taki mały skrawek raju, nie miałabym nic przeciwko, by tam kiedyś zamieszkać.
Location, location – widok z tarasu super, zachod slonca tez, czego wiecej chciec 🙂 Dobrze ze sa takie miejsca jeszcze, nie przeturystycznione.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Niewiele osob slyszalo o tej wyspie:) u mnie w pracy kilka osob zna dobrze Italie, byli w wielu regionach, ale o Procidzie nie wiedza. W 2022 Procida zostala kulturalna stolica Wloch, pokonujac m.in Bari 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Czekam na dalszy ciag. Juz siebie widzialam na tarasie ogladajacy ten przepiekny zachod slonca.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Pisze sie 🙂
PolubieniePolubienie
Cudny opis, aż się czuje słońce 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Bylo go duzo 🙂
PolubieniePolubienie