Święty Marek, krucjata i Rumaki Lizypa

Tyle razy byłam w Wenecji, a jakoś nigdy nie zainteresowałam się tym, kto zacz ów patron święty Marek. Może dlatego, że jakoś żywoty świętych nie wydawały mi się nigdy specjalnie ekscytujące (z wyjątkiem Magnusa, TU jest post). Ale byłam w bazylice z przewodnikiem, która siłą rzeczy dużo o Marku mówiła. Jest on autorem najstarszej ewangelii, jedynej, gdzie wspomina się chłopca, który zobaczył aresztowanie Jezusa, a uciekając zgubił okrywające go prześcieradło. Uważa się, że to sam Marek był owym chłopcem. Jego matka prowadziła dom, w którym spotykali się apostołowie i może nawet to tam odbyła się ostatnia wieczerza.

Według legendy, Marek podróżował przez lagunę wenecką, kiedy we śnie objawił się mu anioł. Miał zapowiedzieć, że właśnie w Wenecji spocznie po śmierci. Nie wiem skąd dowiedzieli się o tym Wenecjanie, może Marek opowiedział im o swym śnie, ale dostali istnego fixum dyrdum na punkcie sprowadzenia relikwii Marka do swego kraju, kiedy ten został zabity w Aleksandrii. W IX wieku dwóch kupców weneckich wykradło resztki świętego i aby przemycić je przez muzułmańskich strażników, ukryli je pod wieprzowiną. Aby godnie przechować relikwię, zbudowano bazylikę, która w środku jest przepiękna choć dużo mniejsza, niż mi się wydawało. A czemu to lew jest symbolem Marka, a więc również Wenecji (i to ze skrzydłami). Każdy ewangelista otrzymał symbol na podstawie tego, jak zaczyna swoją ewangelię i jaki obraz Chrystusa podkreśla. Marek zaczął swoją od Jana Chrzciciela wołającego na pustyni, a pustynia jest miejscem dzikim, groźnym – miejscem lwa. Trochę to naciągane ale mogło być gorzej – św Łukasz ma woła. Co do skrzydeł – nie jestem pewna, ale fajnie wygląda lew ze skrzydłami 😉 Lwa można zobaczyc nie tylko praktycznie wszędzie w Wenecji, ale na terenach, które kiedyś do niej należały, np w Chorwacji czy wyspach greckich. Kiedy księga, którą trzyma zwierz, jest otwarta – rządy były pokojowe. Jeśli zamknięta – Wenecja sprawowała tam wojskową kontrolę.

Republika wenecka odegrała znaczącą rolę w upadku Konstantynopola, który w końcu po zdobyciu przez Turków Osmańskich stał się muzułmańskim Stambułem. Jak do tego doszło? Wyprawa krzyżowa, zwana czwartą krucjatą (1202-1204) została ogłoszona przez papieża w celu odbicia Jerozolimy z rąk Muzułmanów. Władcą Wenecji był wówczas doża Enrico Dandolo. Miał już ponad 80 lat i był prawie niewidomy, ale bardzo ambitny i bezwzględny. Krzyżowcy zamówili u Wenecjan flotę, ale nie byli w stanie zapłacić całej kwoty. Dandolo zaproponował więc, by w zamian pomogli mu zdobyć miasto Zadar, które zbuntowało się przeciw Wenecji. To był pierwszy raz, kiedy krucjata „zboczyła z trasy”. Pojawił się nowy plan – wygnany bizantyjski książę Aleksy IV zaproponował krzyżowcom i Wenecjanom (którzy już byli dobrymi kumplami) ogromne pieniądze za pomoc w odzyskaniu tronu w Konstantynopolu. Plan się powiódł i Aleksy usiadł na tronie, ale tylko na rok. Nie mógł się wywiązać ze swych obietnic, więc Krzyżowcy ponownie zaatakowali i zdobyli Konstantynopol, po czym miasto zostało splądrowane zarówno przez nich jak i Wenecjan. Wiele bezcennych dzieł sztuki trafiło do Wenecji, gdzie znajdują się do dziś. Biznacjum zostało biedniejsze i słabsze militarnie i rozpadło się na kilka cesarstw. Po IV krucjacie ogromne wpływy miały tam własnie Wenecja i Genua. Konrolowały handel morski, porty i cła i Bizancjum straciło kontrolę nad własną gospodarką. I to był początek końca.

Jednym z najcenniejszych artefaktów zrabowanych przez Dandolo są tzw Rumaki Lizypa. To cztery konie wykonane z brązu, wysokie na ponad dwa metry – jedyny tego typu zabytek zachowany z czasów starożytności. Kiedyś konie zdobiły fasadę bazyliki, do czasu, kiedy po zdobyciu Wenencji przez Francuzów zostały przewiezione do Paryża. Po upadku Napoleona konie wróciły do Wenecji, ale w latach osiemdziesiątych powędrowały na stałe do muzeum (do którego planuję iść następnym razem) a na budynku znajdują się kopie. Jak już wspomniałam o Napoleonie – pani przewodnik wspomniała o czymś, o czym nie wiedziałam – cesarz nakazał zburzyć kościól, znajdujący się na zachodnim krańcu placu Św Marka i stworzyć skrzydło pałacowe – to zamnkęło plac od strony zachodniej i nadało mu bardziej „monarszy” charakter.

Za rok wybiorę się do muzeum, mam też w planie zwiedzić któryś z pałaców. Wenecja jest malutka, a ma tam dużo do zaoferowania.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.