Ósmy raz w Wenecji, trzeci w karnawale. Czy pojadę za rok? Oczywiście 🙂 Po raz nie wiem który, demontuję pogłoski o tłumach. Ciasnawo jest w okolicy placu Św Marka i na Rialto, oraz na wąskich uliczkach pomiędzy. Ale i to nie cały czas. Wystarczy się trochę oddalić – i pusto. Po raz pierwszy doświadczyłam Aqua Alta, czyli zalanej Wenecji. Sirocco i pełnia – to powoduje, że woda wypełza na plac, który jest najniżej polożonym punktem miasta. Drogi projekt bariery przeciwpowodziowej nazwany Mose teoretycznie działa, choć pani przewodniczka po bazylice powiedziała, że zamknięto niewystarczajcą liczbę zapór. Sprzedawcy uliczni byli przygotowani i sprzedawali takie worki na nogi 😉 a do bazyliki i pałacu dożów ustawiono rampy. Ale plac był zalany tylko tak do pół łydki i tylko pośrodku, a do wieczora już było sucho.
Ale od początku. Mini-perturbacja, bo zamiast na lotnisku Marco Polo w Wenecji wylądowaliśmy w Treviso. Samolot Air France miał jakieś problemy i lądował awaryjnie na Marco Polo. Zawiadomiono nas, że przyjedzie bus, aby nas przewieźć na miejsce, ale ja i kilka innych osób podjechaliśmy shuttle busem na stację kolejową i stamtąd pociągiem do Wenecji. I bardzo dobrze, bo kiedy bus zabierał pasażerów, by ich przetransportować na Marco Polo, skąd i tak trzeba wziąć albo autobus, albo Aligunę (łódź) do centrum, my byliśmy już 10 min od stacji końcowej Santa Lucia. Zarezerwowałam mieszkanie przez booking.com z oceną 9/10. Szczerze, był to najgorzej wyglądający apartament ze wszystkich, w jakich byłam poprzednio w Wenecji. Wysokie oceny zapewne wynikają z niezwykłej uprzejmości właściciela, bardzo dobrej lokalizacji i rozmiaru, a jak wiadomo, rozmiar ma znaczenie. Mieszkanie ma conajmniej 70 m2. Niby się nie ma do czego przyczepić – było czysto, był adapter do naszej wtyczki, bezprzewodowe ładowarki do telefonu, ciepło, sucho 🙂 Ale wystrój najtaniej, jak się da, a do tego chyba nie zmieniany od lat. Ale ja bylam tam sama, a mieszkanie jest na max 6 osób, więc jak się rozłoży koszty dla grupy, to na pewno można przymknąć oko na nieciekawy wygląd.
Miałam w planach głównie pomykać między osobami w kostiumach i robić im zdjęcia, choć na każdy dzień pobytu zaplanowałam też płatną atrakcję. Odwiedziłam Gallerie dell’ Academia, głównie z powodu obrazu Tempesta, którego znaczeniem nie będę Was nudzić. Mimo dzieł znakomitych, praktycznie wszystkie eksponaty dotyczyły tematyki religijnej, co jest w dużej ilości przytłaczające nie tylko dla ateisty. Kupiłam tour z przewodnikiem po bazylice, gdzie o dziwo nigdy nie byłam. Bazylika w środku wygląda bardzo jak kościół prawosławny, cały w złocie. Jeśli chodzi o wycieczki, to już nie ma darcia się na cały głos – dostaje się urządzonko do powieszenia na szyi i słuchaweczki, a głos przewodnika płynie szeptem prosto do ucha.
Bardzo rozczarowała mnie atrakcja, co do której miałam największe oczekiwania – watercolour workshop with an artist. Postanowiłam wrócić do malowania, choć nigdy nie używałam wcześniej akwareli. Zaczęłam w wolnych chwilach szkicować i malować, ucząc się techniki z you tube. Rozumiem, że w ciągu dwóch godzin nie zrobi się z nikogo Turnera, ale na 100 procent można, bo się sama przekonałam, nauczyć kilku trików, podstaw, metod do stworzenia prostego , ale całkiem ładnego obrazka. Spędziłam prawie 3 godziny z chińskim malarzem, sama, bo tylko ja zapisałam się na workshop. Miejscówka na malowanie była bardzo trudna i nie dla początkujących. Chińczyk dużo gadał o sobie i malarstwie wychwalając swój warsztat, choć kiedy pokazał mi swoje obrazy, nie powiem, żebym zapłaciła nawet 5 euro za sztukę. W każdym razie nie była to nauka, była to długa rozmowa i ogólnie strata czasu i pieniędzy. Wyobrażam sobie, że gdybym nigdy wcześniej nie malowała, to zniechęciłoby mnie to do spróbowania.
Trochę pochodziłam w kostiumie, aczkolwiek daleko mu było do prefesjonalnych, co nie było moim założeniem oczywiście. Było naprawdę ciepło, więc moja bielizna termiczna nie została użyta, po prostu włożyłam pod suknię top z dość wyciętym dekoltem, żeby mi nie wystawał. Na przyszły rok idę w koszty i zamawiam dużo bardziej wystawny strój i oporządzenie. Wybranymi zdjęciami dzielę się na fejsbuku Dublinii, a w kolejnym poście trochę więcej o Wenecji, między innymi o jej patronie Św Marku oraz o roli, jaką odegrała w zdobyciu Konstantynopola przez Turków Osmańskich.