WERONA


„Dwa wielkie domy w uroczej Weronie,
Równie słynące z bogactwa i chwały,
Co dzień odwieczną zawiść odnawiały,
Obywatelską krwią broczyły dłonie.
Lecz gdy nienawiść pierś ojców pożera,
Fatalna miłość dzieci ich jednoczy
I krwawa wojna, co z wieków się toczy,
W cichym ich grobie na wieki umiera”

William Shakespeare „Romeo i Julia”
W tłumaczeniu Józefa Paszkowskiego

Zaiste wielka jest sila dobrej literatury oraz – chyba – milosci skoro to
piekne miasto o przebogatej historii jest odwiedzane glownie ze wzgledu na
dwa miejsca : „so called” dom Julii i „so called” grob tejze.
Szekspir nigdy w Weronie nie byl a jednak mial chyba do niej jakis
sentyment bo umiescil tam akcje innej sztuki: „Dwaj Panowie z Werony”.
Na marginesie dodam ze jestem wielbicielka sztuk Szekspira choc akurat
nie Romea i Julii, rzezenia typu: „ach gdzie jestes moj Romeo”
nie sa w moim stylu, wole Lady Makbet 😉
Oczywiscie pomijam milczeniem traktat o tresurze kobiety „Poskromienie zlosnicy”
(ktorego glowny bohater zreszta pochodzil z Werony).

Rodziny Capuletti i Montecchi istnialy naprawde i do Capulettich nalezal
dom na ktorego slynnym balkonie pozuja dziennie setki turystek. Zreszta
chyba duchy wyimaginowanych kochankow wciaz sie gdzies po Weronie unosza bo
miasto ma niezwykle romantyczna aure.

Zaczne od tego ze dojechalysmy bardzo szybko – juz po dwoch godzinach i 20
minutach zaparkowalysmy tuz pod samym centrum.
Po kilku minutach znalazlysmy sie przed arena – najlepiej zachowanym
rzymskim amfiteatrem we Wloszech i trzecim pod wzgledem wielkosci. Niestety
nie bylo nam dane podziwiac w pelni budowli bo mial sie tam odbywac jakis
koncert czy cos, wszystko zostalo zablokowane wielkimi ciezarowkami ze
sprzetem oraz figurami egipskich bogow i sfinksow (moze The Bangles mialy spiewac
Walk like an Egyptian 😉


Niedaleko areny miesci sie biuro informacji tustystycznej z ktorego
zabralysmy mapke – wszyscy w kolejce pytali tylko o jedno: ktoredy do Casa
Giulietta.
Od razu mowie – nie starczy pare godzin nawet na pobiezne zobaczenie
samego starego centrum, chetnie spedzilabym tam pare dni. Bylysmy w stanie
tylko odwiedzic ow slynny dom, przejsc spacerkiem do Piazza delle Erbe i
kosciola San Zeno oraz pobladzic troche wzdluz rzeki.
Tym bardziej ze z powodu
deszczyku utknelysmy na dobra godzine na tarasie kochankow ;)))

Przed domem Julii tlumy, domyslam sie co sie dzieje w sezonie!
Na dziedziniec wchodzi sie przez ciemna brama ktora jest doslownie
oblepiona karteczkami z milosnymi wyznaniami i imionami. Wstep na glowna
atrakcje czyli balkon jest oczywiscie platny. Nie moge powiedziec – wnetrza
zostaly bardzo ladnie zaaranzowane, na kilku pietrach mozna ogladac meble i
inne sprzety z epoki, obrazy, ceramike, nawet typowe owczesne stroje.
Na samej gorze miesci sie pokoj z ktorego mozna wyslac mailem ” message from
Giulietta” 🙂
Oczywiscie zrobilysmy sobie wzajemnie zdjecia na balkonie, a co 😉


Nieodplatnie mozna wejsc na Lovers’ Terrace, ponownie cos dla milosnikow
bazgrania po scianach. A jak komus sie marzy wielka milosc to musi chwycic
statue Julii za jeden z cyckow 😉 nam sie nie marzy wiec chwycilysmy za
wlasny i tak zapozowalysmy do zdjecia, zreszta przy aprobacie stojacych
wkolo pan. Mysle ze moze nawet wprowadzilysmy nowy trend 😉



No – jak dziewczyna stala na balkonie w stroju jak powyzszy nie dziwie sie
ze Romeo oszalal ;))))


DO grobu Julii w kosciele San Francesco al Corso nie poszlysmy, szkoda
bylo tracic czasu na ogladanie pustego sarkofagu. Zreszta z tymze miejscem
wiaze sie romantyczna historia – w 1937 roku przyszedl tam list
zaadresowany do Giulietty. Odebral go owczesny stroz grobu i wzruszony jego
pieknem – odpisal.
12 miesiecy pozniej nadawca i stroz swietowali rocznice swego zwiazku przy trumnie
Julii …. ha ha ha oczywiscie zartuje.
W kazdym razie listy zaczely przychodzic i przychodzic, wreszcie powstalo
specjalne stowarzyszenie ktorego czlonkowie – wolontariusze, odpisuja na
wyznania zakochanych z calego swiata.

Jakby ktos byl zainteresowany oto adres strony:
http://www.julietclub.com/index_en.asp

Jak wspomnialam pogoda sie ciut popsula akurat tego jednego dnia, zmuszona
wiec bylam do zakupu parasola i bluzy z napisem Romeo and Julietta 🙂
Piazza delle Erbe wyglada jednak cudownie nawet przy zachmurzonym lekko niebie.
Wkolo na budynkach znajduja sie piekne freski, warto zadzierac glowe do
gory. Pod jednym z palacow stoi kolumna z lwem, pozostalosc po weneckim
panowaniu, a na srodku fontanna z czasow rzymskich.
Plac uzywany jest jako targowy od ponad 2000 lat!




Przeszlysmy w kierunku rzeki natknawszy sie na dziesiatki wartych uwagi
domow, posagow i plaskorzezb, obiecujac sobie ze kiedys przyjedziemu tu na
parodniowa „city break”.
Wstapilysmy do uroczej knajpki z orientalnym, przeciekawym wystrojem gdzie
zjadlysmy rewelacyjna salatke z grillowanych warzyw i ogromna galka
mozarelli, i juz trzeba sie bylo spieszyc do bazyliki San Zeno minawszy po
drodze zamek Castelvecchio.

Musialam wyjechac z Werony o 17tej aby dotrzec do Pizy najpozniej na
dziewiata wieczorem by oddac samochod – potem trzeba juz bylo placic za
kolejna dobe.
Po drodze rozszalala sie ulewa jechalam wiec bardzo wolno, a juz na samym
koncu pomylilam zjazd. Jakby wszechswiat sie uparl zebym jednak zatrzymala
ten woz na kolejny dzien – i okazalo sie ze wszechswiat mial racje.

Dotarlam na lotnisko kwadrans po czasie, jednakze mily pan stwierdzil ze
nie ma sprawy, on napisze ze byla dziewiata. Zadowolone oddalysmy kluczyki
i podjechalysmy na dworzec by zlapac pociag do Montecatini a tu
niespodzianka… W sobote po dziewiatej NIC nie jedzie w tamta strone.
NIC A NIC.
Zagadnelysmy policjantow czy jest jakas alternatywna metoda dostania
sie do naszego hotelu (z nadzieja ze moze zaproponuja podwiezienie;) ale
niestety moglysmy wziac tylko taksowke (okolo 90 e ) albo pokoj. Wrocilysmy
wiec do Hertza by poprosic o przedluzenie umowy na kolejny dzien, na
szczescie mila obsluga nie robila zadnego problemu i z takimi oto
przygodami, okolo pierwszej w nocy wyladowalysmy wreszcie w swoim pokoju.

PS Na prosbe IKSA musialam na tarasie kochankow wypisac markerem jego imie
plus ” I ♥ U” oraz udokumentowac ten fakt na zdjeciu. Boszzzzz te
romantyczne chlopy…..


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.